- Dzisiaj pojawiają się pewne jaskółki zmian. Widoczne jest jednak, że restrukturyzacja trwa. Świadczą o tym chociażby rozmowy w sprawie sytuacji Sośnicy - stwierdza w rozmowie z Trybuną Górniczą TOMASZ ROGALA, prezes Polskiej Grupy Górniczej.
Wtorkowe negocjacje ze stroną społeczną zakończyły się zawarciem porozumienia, w myśl którego kopalnia Sośnica pozostaje warunkowo w strukturach polskiej Grupy Górniczej. Czy wpłynie to na rentowność spółki?
Porozumieliśmy się co do tego, że wyeksploatujemy dwie ściany, które są rozcięte i przygotowane do uzbrojenia. Jeżeli kopalnia osiągnie parametry, które zostały zaproponowane przez stronę społeczną, to pokrywa swoje koszty i to przenosi się wprost na wynik spółki. Jeżeli jednak okaże się, że te parametry nie zostaną osiągnięte, to będzie to oznaczało, że kopalnia Sośnica na koniec 2017 r. kończy bieg po wyeksploatowaniu udostępnionych zasobów, a spółka nie angażuje się w dalsze inwestycje. Zatrudnienie zostanie wówczas ograniczone wyłącznie do osób, które będą niezbędne przy eksploatacji, ale nie będziemy prowadzili żadnych prac inwestycyjnych. To taki typowy model wygaszania kopalni. Oba te warianty są korzystne dla spółki.
Jeśli Sośnica sobie nie poradzi, to zachwieje to bilansem PGG?
Nie, ponieważ nie musimy na tę chwilę prowadzić żadnych prac inwestycyjnych. Za pięć miesięcy, w końcówce stycznia, przeprowadzimy test. Jeśli okaże się, że kopalnia sobie poradziła, to będzie to oznaczało, że jest w stanie rentownie wydobywać węgiel. Jeżeli jednak nie da sobie rady, wybierzemy do końca udostępnione zasoby. Na przygotowanie tych dwóch ścian wydano 38 mln zł, rachunek ekonomiczny podpowiada, że zalegający w nich węgiel powinno się wydobyć i sprzedać.
Jakie warunki musi spełnić Sośnica, aby pozytywnie przejść test pod koniec stycznia?
Interesują nas dwie kwestie: poziom wydobycia i wydajność. Jedno jest związane z drugim. Wydajność musi dość mocno wzrosnąć, ponieważ dotychczas była na dość niskim poziomie. Spór pomiędzy zarządem a związkami polegał na ustaleniu progu wydajności. Przyjęliśmy propozycję strony społecznej. Zaangażowanie pracowników i kierownictwa kopalni wskazuje na to, że mają dużą wolę walki o ten zakład. Znaleźliśmy formułę, w której spółka do funkcjonowania kopalni już nie dokłada. Jeśli się uda, Sośnica będzie funkcjonować dalej, jeśli nie, zakończy funkcjonowanie bez żadnych dalszych negocjacji.
600 t na pracownika rocznie to jedna z najniższych, o ile nie najniższa wydajność spośród kopalń wchodzących w skład PGG...
Tak, jednak w rozmowach cały czas przewijał się motyw połączenia z Makoszowami i dziwnych zaszłości historycznych, które przenosiły się na wyniki Sośnicy. Nie chcieliśmy z tym polemizować, bo to kwestie dotyczące przeszłości.
Macie odbiorców na surowiec z Sośnicy?
Cały czas o to walczymy, staramy się o odzyskanie rynku ciepłowniczego. Liczymy też na zwiększenie ceny, która poszła do góry w portach ARA. Oczywiście bezpośrednio nie przekłada się to na sytuację na rynkach krajowych, jednak przyjmujemy założenie, że jeżeli węgiel będzie wydobywany w Sośnicy przy określonym koszcie, będziemy w stanie go ulokować na rynku. Problem zacznie się wtedy, gdy koszty wydobycia wzrosną.
We wrześniu w PGG rozpoczną się negocjacje nad układem zbiorowym pracy. Czego można się spodziewać po tym nowym dokumencie?
Chcemy pójść w kierunku ujednolicenia prawa wewnętrznego w całej Polskiej Grupie Górniczej. Nie udało się tego zrobić w ciągu 13 lat funkcjonowania Kompanii Węglowej. Z punktu widzenia prezesa zarządu przekłada się to na zarządzanie czterema czy pięcioma regulacjami wewnętrznymi, które źródłowo pochodzą z dawnych spółek węglowych. Regulacje te przełożyły się na wewnętrzne prawo pracy. Liczba porozumień i postanowień tworzy naprawdę pokaźny zbiór. Dla uporządkowania systemu zarządzania przepisy te powinny być jednolite w skali całej spółki, bo będzie to bardziej przejrzyste i tańsze w zarządzaniu. Ze względu na wielość składników wynagrodzeń nawet liczba osób potrzebnych do ich naliczania jest bardzo wysoka, to podraża koszty obsługi. Wieloskładnikowość wynagrodzeń buduje też negatywny obraz górnictwa. Średnia wysokość wynagrodzeń w górnictwie nie odbiega od poziomu uposażeń pracowników w innych gałęziach przemysłu, jednak przez wielość składników płacy jesteśmy postrzegani jak pewien archaizm i przedstawiani w negatywnym świetle.
A powiązanie poziomu wynagrodzeń z wydajnością?
Tutaj przewidujemy długą dyskusję. Przedsiębiorstwa tak działają, że obok stałego wynagrodzenia wypłacają pracownikom pewne premie, zależne od wydajności i sukcesu firmy. Oczywiście spodziewamy się dyskusji na temat procentowego udziału tych dwóch zmiennych w płacy, to jest naturalne, ale musi istnieć realny system motywowania i nagradzania pracowników, jako konsekwencja osiąganych przez firmę rezultatów.
Dziennik Gazeta Prawna prognozuje, że prace nad układem zbiorowym przełożą się na ograniczenie przywilejów pracowniczych.
Chodzi nam o uproszczenie systemu płac, a nie o obcinanie czegokolwiek. Powtórzę jeszcze raz, że poziom wynagrodzeń w górnictwie nie odbiega od średnich płac w przemyśle.
Czternastka powróci po dwóch latach zawieszenia tego świadczenia?
Jesteśmy związani porozumieniem, realizujemy program restrukturyzacyjny i póki co nie ma innej opcji. Tak zostało ustalone.
Widoczne są już pierwsze efekty łączenia kopalń?
Na rezultaty czekamy do końca roku. Dzisiaj pojawiają się pewne jaskółki zmian. Widoczne jest jednak, że restrukturyzacja trwa. Świadczą o tym chociażby rozmowy w sprawie sytuacji Sośnicy.
Jeśli chcesz mieć dostęp do artykułów z Trybuny Górniczej, w dniu ukazania się tygodnika, zamów elektroniczną prenumeratę PREMIUM. Szczegóły: nettg.pl/premium. Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.