W piątek (22 kwietnia) rano, pod siedzibą Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach zebrali się związkowcy, którzy sprzeciwiają się decyzji nadzoru górniczego ws. ściany 1 w pokładzie 506 w partii J, w ruchu Śląsk, należącej do Katowickiego Holdingu Węglowego kopalni Wujek.
Chodzi konkretnie o negatywną opinię Okręgowego Urzędu Górniczego w Katowicach ws. aneksu do planu ruchu na lata 2016-2017.
- Decyzja OUG to decyzja, której się obawialiśmy. Urząd wydał ją nie biorąc pod uwagę argumentów merytorycznych, gdzie największe autorytety naukowe opiniują pozytywnie nasz sposób prowadzenia prac. OUG wydał opinię nie uwzględniając argumentów gremiów naukowych - zaznaczył Piotr Bienek, szef Solidarności w ruchu Śląsk.
Związkowiec wyjaśnił, że "kopalnia Śląsk jest jedyną kopalnią w KHW, która ma w 100 proc. węgiel koksowy". - Na tym jeszcze można zarobić, ale w Holdingu nikt się tym nie zajmuje. Możemy być producentem miliona ton węgla koksowego. Urząd Górniczy podlega pod ministra energii. Czy pan minister wie co robią jego podwładni? - podkreślił.
- Dyrektor nie zatwierdził aneksu z jednego powodu. W tym dodatku przedsiębiorca, czyli KHW nie wspomniał nic o zamiarze koordynowania robót górniczych prowadzonych w partii K, gdzie jest w tej chwili wydobycie, a nowo planowanymi robotami w partii J. Takie były opinie naszej komisji ds. zagrożeń w zakładach górnictwa podziemnego wydobywających węgiel kamienny. Jest to uchybienie formalne, ale dla nas istotne, z tego względu, że chodzi o pracę w rejonie gdzie w ostatnich latach mieliśmy sześć dużych wstrząsów wysokoenergetycznych, które spowodowały tąpnięcia, a w ubiegłym roku, 18 kwietnia w pobliżu tego obszaru wystąpiło zdarzenie, z jakim nie mieliśmy do czynienia w historii górnictwa - wyjaśniła rzeczniczka prezesa WUG Jolanta Talarczyk, która pod siedzibą urzędu spotkała się ze związkowcami.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.