Górnictwo: nowe komory dla kuracjuszy

1402578951 komory wieliczka rafal stachurski

fot: Rafał Stachurski

Komory Smok i Boczkowskiego zostały zaprezentowane w czasie konferencji, która odbyła się pod ziemią

fot: Rafał Stachurski

+6 Zobacz galerię

Galeria
(9 zdjęć)

Wielicka kopalnia udostępniła dwie nowe komory uzdrowiskowe - Smok i Feliksa Boczkowskiego, które dołączyły do już leczniczo wykorzystywanych Stajni Gór Wschodnich oraz Jeziora Wessel - poinformowały portal górniczy nettg.pl służby prasowe kopalni.

Komory Smok i Boczkowskiego znajdują się na głębokości 135 m w sąsiedztwie Stajni Gór Wschodnich oraz komory Jezioro Wessel. Wzbogacają i uzupełniają dotychczasową podziemną bazę leczniczą. Pierwsi kuracjusze skorzystają z nich w drugiej połowie czerwca. Podczas uroczystego otwarcia, które odbyło się w czwartek (12 czerwca) zaproszeni goście mieli sposobność przyjrzeć się m.in. ćwiczeniom oraz inhalacjom.

W komorze Smok urządzono salę do kinezyterapii wyposażoną w sprzęt fizjoterapeutyczny oraz nowoczesne inhalatorium ze stanowiskami do inhalacji umożliwiającymi precyzyjne podanie solanki lub leku (z uwzględnieniem natężenia, temperatury i gęstości aerozolu). W Smoku będzie możliwe zastosowanie kompleksowej procedury oczyszczania dróg oddechowych (inhalacje, drenaż ułożeniowy, oklepywanie).

Komora Boczkowskiego została przewidziana jako miejsce wypoczynku oraz sala edukacyjna. Poszerzenie podziemnej bazy leczniczej umożliwia dostosowanie programu rehabilitacji układu oddechowego do indywidualnych potrzeb pacjenta (m.in. dostosowanie poziomu rehabilitacji do poziomu wydolności oddechowej).

Komora Smok pochodzi z lat 30. XIX wieku - jej istnienie potwierdza mapa z tamtego okresu. Wyrobisko wydrążono w pokładzie soli spizowej. Zachowały się w nim ślady po odbitych solnych bryłach tzw. kłapciach. Nazwę komora zapożyczyła od sąsiadującej z nią poprzeczni Smok.

Na początku XX wieku w Wieliczce zaczęto pozyskiwać solankę do warzelni metodą natryskową. Po rozpuszczeniu soli wodą powstawały niezwykłe, malownicze komory - jedną z nich jest III/232. Wyrobisko dotąd oznaczone jedynie numerem, 12 czerwca 2014 otrzymało nazwę komory doktora Feliksa Boczkowskiego. Doktor Feliks Boczkowski (1804-1855) był lekarzem salinarnym, z jego inicjatywy powstał w XIX wieku w Wieliczce zakład kąpielowy, w którym proponowano zabiegi z użyciem wielickiej solanki. Tablicę pamiątkową w komorze Boczkowskiego odsłonili prezes Kopalni Soli Wieliczka Kajetan d'Obyrn oraz doktor Krzysztof Czarnobilski, ordynator oddziału chorób wewnętrznych i geriatrii szpitala MSW w Krakowie.

Zanim jednak komory zaadaptowano do potrzeb działalności leczniczej, konieczne były prace górnicze.

- Do zabezpieczenia Smoka użyto 1240 m kotew szkłoepoksydowych. Przybrano strop, uzupełniono kaszty drewnem, zniwelowano spąg wyrobiska - mówi prezes Kajetan d'Obyrn.

- Z kolei w komorze III/232 wprowadzono w górotwór 2666 m kotew. Tutaj również trzeba było przybrać strop, zniwelować spąg. Wzniesiono obudowę osłonową drewnianą oraz wykonano wykładkę z desek. Zabezpieczenie komór Smok i III/232 było możliwe w ramach dofinansowanego przez Państwowy Fundusz Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych projektu "Rozszerzenie dostępu osób niepełnosprawnych do wyrobisk Trasy Turystycznej oraz udostępnienie im usług leczniczych wykonywanych w wyrobiskach podziemnych wpisanej na listę UNESCO zabytkowej Kopalni Soli Wieliczka, z uwzględnieniem poprawy bezpieczeństwa osób niepełnosprawnych w wyrobiskach podziemnych kopalni" - dodał prezes.

- Kopalnia Soli Wieliczka poprzez rozwój działalności uzdrowiskowej m.in. udostępnienie nowych komór, indywidualizację programu leczenia, uruchomienie nowoczesnego podziemnego inhalatorium, zmierza do stworzenia centrum rehabilitacji układu oddechowego - pierwszego na południu Polski przeznaczonego dla kuracjuszy w każdym wieku - wyjaśnia Kajetan d'Obyrn.

Rehabilitacja to pierwszy z filarów centrum. Drugim jest balneologia, czyli leczenie klimatem i za pomocą naturalnych surowców takich jak wody mineralne.

W grudniu ubiegłego roku pochodząca z wielickiej kopalni solanka otrzymała świadectwo potwierdzające jej lecznicze właściwości. Jako lecznicza woda mineralna zostanie użyta do inhalacji w powstającej właśnie na powierzchni tężni solankowej (największy tego typu obiekt na południu Polski). Pierwsi kuracjusze skorzystają z niej jesienią 2014 roku. Wielicka solanka nadaje się również do kąpieli leczniczych, co pozwala śmiało myśleć o powrocie do tradycji balneologicznych w pełnym zakresie (kąpiele solankowe pobudzają zachodzące w skórze procesy biochemiczne, poprawiają ukrwienie, zalecane są w chorobach narządu ruchu o podłożu reumatycznym, zwyrodnieniowym, w stanach pourazowych kości, stawów, a także przy leczeniu nerwic wegetatywnych). W lipcu 2013 roku Uzdrowisko Kopalnia Soli "Wieliczka" otrzymało akredytację do prowadzenia szkolenia specjalizacyjnego w dziedzinie balneologii i medycyny fizykalnej.

W galerii: Uroczystość otwarcia komór Smok i Feliksa Boczowskiego. Wieliczka, 12 czerwca 2014 r. (zdjęcia: Rafał Stachurski) 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej