Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.55 PLN (-8.05%)

KGHM Polska Miedź S.A.

313.20 PLN (+2.02%)

ORLEN S.A.

128.58 PLN (-4.94%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

11.16 PLN (-0.18%)

TAURON Polska Energia S.A.

10.70 PLN (+0.66%)

Enea S.A.

25.88 PLN (+1.49%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

28.60 PLN (-9.49%)

Złoto

4 787.40 USD (-0.06%)

Srebro

76.48 USD (+1.30%)

Ropa naftowa

95.20 USD (-1.45%)

Gaz ziemny

2.65 USD (-1.05%)

Miedź

5.89 USD (+2.27%)

Węgiel kamienny

108.50 USD (-0.23%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.55 PLN (-8.05%)

KGHM Polska Miedź S.A.

313.20 PLN (+2.02%)

ORLEN S.A.

128.58 PLN (-4.94%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

11.16 PLN (-0.18%)

TAURON Polska Energia S.A.

10.70 PLN (+0.66%)

Enea S.A.

25.88 PLN (+1.49%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

28.60 PLN (-9.49%)

Złoto

4 787.40 USD (-0.06%)

Srebro

76.48 USD (+1.30%)

Ropa naftowa

95.20 USD (-1.45%)

Gaz ziemny

2.65 USD (-1.05%)

Miedź

5.89 USD (+2.27%)

Węgiel kamienny

108.50 USD (-0.23%)

Dlaczego w Australii pracują 12 godzin?

fot: ARC

W godle Australii są uwiecznione dwa symbole tego państwa-kontynentu - kangur i struś

fot: ARC

Po to, żeby choć trochę zrozumieć funkcjonowanie australijskiego górnictwa, trzeba przypomnieć parę danych związanych z tym krajem-kontynentem. Uwarunkowania geograficzne i demograficzne mają zasadniczy wpływ na systemy pracy w tamtejszym przemyśle wydobywczym.

Australijski kontynent zamieszkuje tylko 22 miliony ludzi, czyli jest to trochę więcej niż połowa ludności Polski. Rozciąga się on na obszarze 7 686 850 km kw., a więc na jeden kilometr przypada 2,8 mieszkańca. Nasz kraj ma powierzchni 312 677 km kw. i jest zamieszkany przez ponad 38 milionów osób. Łatwo policzyć, że Polska w Australii zmieściłaby się 24 razy.

Większość Australijczyków mieszka na wschodnim wybrzeżu kontynentu i to w dużych miastach. W Sydney żyje 4 mln ludzi, Melbourne - 3,5 mln, Adelajdzie - ponad 1 mln , Brisbane - 1,6 mln, Perth - 1,3 mln, Canberze - 320 tys. Liczby te mówią za siebie i pokazują, że większa część tego kontynentu jest bezludna.

A co to ma wspólnego z pracą w górnictwie?
Bóg był łaskawy dla Australii i sprawił, że na całym jej obszarze występują minerały. Ziemia kryje prawie całą tablicę Mendelejewa. Dużo z tych bogactw naturalnych jest eksploatowanych. Większość z kopalń znajduje się daleko od dużych skupisk ludności. Za przykład niech posłużą takie miejscowości górnicze, jak Roxby Downs czy Mont Isa. Ta pierwsza jest oddalone o 600 km od Adelajdy, a ta druga o 1700 km od Brisbane i 1000 km od Pacyfiku. Podobnych miejscowości, zamieszkałych głównie przez górników, a oddalonych od dużych miast o setki lub tysiące kilometrów, jest w Australii dużo. I dlatego też niektóre kopalnie, tak jest np. w Mont Isa, oferują raz do roku całym rodzinom swoich pracowników darmowe przeloty nad ocean.

Te wymienione miejscowości, jak i setki innych, powstało tylko dlatego, że firmy postanowiły wydobywać zalegające tam minerały. W zasadzie poza górnikami nie ma w nich ludności miejscowej. Powód - brak innych miejsc pracy niż w kopalni. Gdy kończy się eksploatacja, miejscowości znikają z mapy Australii.

Górnicze osiedla nie posiadają wielu atrakcji, a w zasadzie nie ma ich wcale. Zamieszkałe są one zazwyczaj przez kilkuset górników i dlatego wymyślono różne sposoby, aby przeciwdziałać problemom związanym z osamotnieniem górników spowodowanym rozłąką z rodziną.

Sięgnięto po systemy pracy nieznane w Europie. Zastosowano systemy o zmianach 12 godzinnych w czterodniowym, pięciodniowym lub siedmiodniowym tygodniu pracy.

Po zakończeniu cyklu pracy górnik ma kilka dni wolnych - od 5 do 7 i więcej, w zależności od systemu, w jakim pracuje. Dzięki temu ma możliwość wybrania się do rodziny. Nie zawsze bowiem bliscy mieszkają wraz z górnikami w miejscach ich pracy. Powody bywają różne, najczęściej używany argument to brak szkół dla dzieci, brak prac dla żon górników, brak życia kulturalnego, brak sklepów, brak pełnej opieki medycznej i mieszkanie na odludziu. Zazwyczaj są to tereny pustynne, gdzie w lecie panują upały niedozniesienia, a w zimie - zwłaszcza w nocy - dokucza chłód.

Fly in-Fly out
W związku z przyjętym systemem pracy, firmy wprowadziły system nazywany Fly in-Fly out. Oznacza to, że zakład załatwia darmowe przeloty górników z ich miejsc zamieszkania w dużych miastach do pracy w kopalni na tydzień lub na dłuższy czas oraz loty powrotne do domu, gdy mają wolne.

Podczas cyklu pracy firma zapewnia zatrudnionym darmowe zamieszkanie w kwaterach, najczęściej w barakach, lub w motelach, o ile takie są, oraz pełne wyżywienie. System ten stosowany jest od lat.

Kopalnie, które znajdują się w pobliżu już istniejących miejscowości, stosują inne rozwiązania. Proponują zakwaterowanie z niską odpłatnością za nie w osiedlach dla całych rodzin górniczych. Chociaż ostatnio zauważyć można, że firmy powoli wycofują się z tego rozwiązania. Przyczyny zmiany tego nastawienia są dwie. Pierwsza - brak domów do wynajęcia. Druga - upowszechnienie się systemu Fly in-Fly out, który okazuje się być tańszy. A to dlatego, że przedsiębiorstwa wydobywcze nie muszą wydawać dużych sum na budowę infrastruktury, wznosić osiedla domów, ani ich utrzymywać.

Pracując przez pięć dni w tygodniu w normalnym systemie zmian ośmiogodzinnych, górnik nie miałby czasu np. pojechać na ryby nad ocean. A jest to bardzo popularne hobby w Australii, wręcz narodowy sport. Nie tylko względy ekonomiczne, ale i społeczne oraz psychologiczne spowodowały, że przedsiębiorstwa wydobywcze wprowadziły 12-godzinne zmiany, dające w sumie krótsze tygodnie pracy. A to z kolei umożliwia górnikom prowadzenie w miarę normalnego życia rodzinnego z obowiązkowym wyjazdem na przysłowiowe ryby lub na zakupy.

Wypady nad ocean i do sklepów
Tak to się dzieje np. w miejscowości Emerald, liczącej 11 tys. mieszkańców (część to farmerzy, reszta górnicy), a oddalonej od Brisbane o prawie 1000 km, a od oceanu o 400 km. Wypady nad ocean i do sklepów są tam powszechnie praktykowane. Powód - nie zawsze w małych miejscowościach można zdobyć towar, który jest do kupienia w Brisbane lub Sydney. A jeżeli już ten towar jest , to na pewno nie ma go w tak dużym wyborze i jego cena jest znacznie wyższa.

Należny uwzględnić też kulturalne potrzeby ludności osiedli górniczych. Atrakcji w nich nie ma za wiele, a prawdę mówiąc - nie ma ich wcale. Dlatego też większość górników woli pracować po 12 godzin przez cztery, pięć lub siedem dni po to, aby następnych kilka dni spędzić z rodzina lub ze znajomymi.

Dużo australijskich firm oferuje pracę w górnictwie w oparciu o krótkoterminowe kontrakty. I to też jest jeden z powodów, że nie opłaca się górnikowi ciągnąć za sobą całej rodziny na kilka miesięcy do buszu.

Doloty a problemy rodzinne
Prawda jest też taka, że w związku z pracą opartą na dojazdach lub dolotach wielu australijskich górników ma problemy rodzinne. Ich partnerki nie zawsze aprobują częstą i długą nieobecność mężów w domu. Wiele małżeństw z tego powodu rozpada się.


Jak widać, na zastosowanie systemów 12-godzinnych mają wpływ nie tylko przyczyny ekonomiczne, ale także, a może przede wszystkim, geograficzne związane z położeniem kopalń.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Łaźnię Gwarek byłej kopalni Katowice można już zwiedzać

Łaźnia Gwarek na terenie Muzeum Śląskiego to dzisiaj wyjątkowa przestrzeń, która po gruntownym remoncie zyskała nowe życie. Teraz pełni funkcję otwartego magazynu studyjnego. Znajdziemy tam eksponaty związane z historią przemysłu oraz militariami. 

Pokazaliśmy w Chinach roboty z naszej górniczej szkoły

Uczniowie Zespołu Szkół Technicznych w Rybniku rywalizowali w światowej rangi zawodach World Robot Challenge w Pekinie. Zabrali do stolicy Chin szesnaście robotów.

Korski: Pamiętajmy o naszej górniczej solidarności

Ze względu na cykl wydawniczy moje teksty powstają mniej więcej tydzień przed ich opublikowaniem i trudno jest być na bieżąco. Nie bardzo pasuje mi także rola wróżbity, ale czasem trzeba.

„Wujkowa wspólnota”, czyli ludzie z niezwykłej kopalni

Przygotówki, rozruchy nowych ścian, uroczyste Barbórki, sukcesy sportowe pracowników. Było tego sporo. Wszystko jednak ma swój koniec. Kopalnia Wujek również. Pożegnaliśmy ją 1 kwietnia, ale pozostały przecież wspomnienia, ludzie, opowieści i relacje, do których warto będzie wracać.