Górnictwo: Arcybiskup Adrian Galbas po raz pierwszy jako metropolita katowicki na Akademii Barbórkowej PGG

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Metropolita katowicki arcybiskup Adrian Galbas

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Po raz pierwszy w uroczystościach barbórkowych jako metropolita katowicki uczestniczył arcybiskup Adrian Galbas. W swoim wystąpieniu podzielił się wspomnieniami związanymi z górnictwem, a także refleksją dotyczącą procesu przemian na Górnym Śląsku. Zapewnił, że Kościół nie będzie stał z boku problemów.

Metropolita katowicki przemówienie rozpoczął od wspomnień związanych z obchodami Barbórki przed wieloma laty w Bytomiu, z którego się wywodzi; wspomnień dotyczących porannych przemarszów orkiestr górniczych, śląskich piosenek, papierowych czako na akademiach szkolnych. Mówił też o górnictwie i rytmie, który całym dzielnicom wyznaczała kopalnia. O wyciu syren, gdy był wypadek. O tąpnięciach. A także o pobożności, mszach przed szychtą oraz o uroczystościach w Piekarach Śląskich. Zaznaczył, że po szkole wyjechał na wiele lat. Po powrocie zobaczył zmiany, jakie zaszły na Śląsku.

- Na lepsze i nie na całkiem. Widzę ile tu nowoczesności, pędu, kolorów. Gdzie zielony zastępuje szary. Ile tu życia i ile szans, ile nowych energii. Dobrej transformacji. Nie tylko technologicznej. Ale byłem też niedawno w pewnej dzielnicy pewnego śląskiego miasta, które kiedyś odżywiane było przez żywicielkę. Żywicielkę pogrzebano. Zostało tylko stalowe widmo z martwym kołem wewnątrz. Z familokami, w których żyją bezradne dzieci matki. Odżywiające się tanią kiełbasą i chlebem. A często także nadmiernym alkoholem – mówił metropolita katowicki.

- Puste chlewiki na króliki stoją do dziś na placach przy tych familokach. Służą do sikania. Mroczne straszące jamy. Gdy zapytałem ósmoklasistów, mieszkańców tych familoków, co chcecie robić po szkole? Odpowiedzieli natychmiast. Przeciągle i zgodnie, jakby tę odpowiedź ćwiczyli od lat. Nic. Nic nie chcemy robić. To też jest dzisiejszy górniczy, bo przecież nie pogórniczy Śląsk – dodał metropolita katowicki.

Arcybiskup Adrian Galbas zapewnił, że Kościół nie będzie stał z boku problemów, że będzie razem z wszystkimi, którzy tego potrzebują. Tłumaczył też, że Kościół chce być także przy górnikach, gdy zjeżdżają pod ziemię lub gdy są już na emeryturze, a także, przy rodzinach górników, którzy już nigdy nie wyjadą, choć zjechali, jak było na Pniówku, w Zofiówce, czy ostatnio w Jaworznie. Wyjaśnił, że Kościół chce być także obecny w myśleniu o nowoczesnym przyszłym Śląsku, który „oby bardziej był dla ludzi, a nie tylko dla technologii”.

- Dziś chyląc czoła przed wszystkimi Wami, przed państwem, przed górnikami i dziękując za pracę tych, co na co dzień są koło górników, proszę Boga o błogosławieństwo. Dla Śląska. Dla mojego Śląska. Dla świata górniczego i dla każdego Górnika. Niech Pan nieba, ziemi i podziemi zawsze Was strzeże i Wam pomaga. Niech Wam po prostu szczęści. Szczęść Boże– pobłogosławił za zakończenie arcybiskup Adrian Galbas.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prawica za węglem, reszta sceny politycznej wolałaby OZE – porównaliśmy badania

Nastawienie na elektrownie węglowe jest wciąż bardziej charakterystyczne dla mężczyzn, osób mających wykształcenie zasadnicze zawodowe, rolników, robotników wykwalifikowanych i rencistów

Ocalić język hutników. Śląski projekt w finale ogólnopolskiego plebiscytu

Projekt „Hutniczo mowa we modych gowach. Na ratunek znikającemu socjolektowi hutniczemu”, realizowany przez Muzeum Hutnictwa w Chorzowie, został nominowany w plebiscycie „Wydarzenie Historyczne Roku 2025” w kategorii Edukacja. Internauci decydują o wygranej, a głosować można do 10 sierpnia 2026 r.

Przywódca strajku w stanie wojennym w kopalni Wujek wystosował apel w sprawie przyszłości zakładu

Stanisław Płatek, przywódca strajku w kopalni „Wujek" w stanie wojennym, zabiera głos w sprawie przyszłości terenów kopalni zakładu. 

Upały palą Europę i jej gospodarkę. Ucierpi rolnictwo, transport i hutnictwo

Fala upałów, która w lipcu 2026 r. objęła połowę Europy, to nie tylko problem elektrowni i sieci elektroenergetycznych. Termometry pokazujące 42-46 st. C w Hiszpanii, Francji, Włoszech i na Bałkanach uderzają w całe branże gospodarki. Według wstępnych szacunków KE i firm ubezpieczeniowych straty w samym lipcu mogą przekroczyć 15-20 mld euro. Najmocniej dostają sektory, które na co dzień nie kojarzą się z pogodą. A w Niemczech do listy dołącza hutnictwo.