Rumunii dynamitem ratują swoją energetykę. Wybuchy na Dunaju
3 sierpnia rumuńskie wojsko na zlecenie energetyków doprowadziło do kontrolowanej eksplozji na dnie Dunaju, aby usunąć skałę ograniczającą przepływ wody w pobliże elektrowni atomowej Cernavoda.
fot: Krystian Krawczyk
Oszczędzaj energię, to trudne dni dla energetyki
fot: Krystian Krawczyk
3 sierpnia rumuńskie wojsko na zlecenie energetyków doprowadziło do kontrolowanej eksplozji na dnie Dunaju, aby usunąć skałę ograniczającą przepływ wody w pobliże elektrowni atomowej Cernavoda.
Rzeka ma rekordowo niski poziom. To mocno uderza w energetykę całego regionu - Rumunii i Węgier. Budapeszt przygotowują się do całkowitego wyłączenia jedynej elektrowni atomowej.
Cernavoda zaspokaja około jednej piątej zapotrzebowania Rumunii na prąd. Jej reaktory wykorzystują wodę z Dunaju do chłodzenia. W tym roku jest z tym duży problem. Jeden blok już wyłączono, teraz trwa walka o utrzymanie pracy drugiego.
Problem to nie tylko energetyka. W części kraju brakuje wody pitnej, jest racjonowana. W okręgu Bihor 6 tys. mieszkańców wodę z sieci w kranach ma przez 4 godziny na dobę.
Tymczasem na Węgrzech
Węgierska elektrownia jądrowa w Paks może zostać wyłączona nawet na miesiąc. Sytuacja ta grozi nie tylko Węgrom, ale może mieć poważne konsekwencje dla całego regionu Europy Środkowo-Wschodniej.
Utrzymujące się upały oraz wysychanie Dunaju doprowadziły do zagrożenia funkcjonowania głównej elektrowni, która dostarcza krajowi niemal 40 proc. prądu. Obecnie działa jej ostatni blok.
Zagrożenie blackoutem występuje też w takich krajach jak Serbia, Bośnia, Kosowo i Słowenia. To w skrajnym scenariuszu może rozlać się na wszystkie kraje Unii połączone energetycznym systemem. Pisaliśmy o tym tutaj.