Wypadki w kopalni. Można było ich uniknąć?

fot: ARC

Podatek ma istotny wpływ na tzw. brzeżną wartość miedzi w złożu

fot: ARC

W ostatnich kilku dniach, w należącej do KGHM kopalni Polkowice-Sieroszowice, doszło do dwóch śmiertelnych wypadków. - Przygnębienie i smutek potęguje nasze przekonanie, że obydwu tym zdarzeniom można było zapobiec – przekonuje Bogusław Szarek, przewodniczący Komisji Zakładowej NSZZ ,,Solidarność" w kopalni Polkowice-Sieroszowice.

Chodzi o dwa tragiczne wypadki, które w tym i poprzednim tygodniu miały miejsce w kopalni Polkowice-Sieroszowice. We wtorek, 20 sierpnia, po trwającej kilka godzin akcji poszukiwawczej ratownicy odnaleźli ciało jednego z pracowników. 50-letni mężczyzna nie wyjechał na powierzchnię po swojej zmianie. W poniedziałek, 26 sierpnia, w zakładzie doszło do kolejnego wypadku śmiertelnego. Zginął w nim 48-letni operator kotwiarki.

Do obydwu tych tragedii odniósł się w apelu skierowanym do prezesa KGHM Andrzeja Szydło, szef „Solidarności" w kopalni Bogusław Szarek. Pismo w tej sprawie zostało wysłane we wtorek, 27 sierpnia.

„Komisja Zakładowa NSZZ „Solidarność” w KGHM Polska Miedź S.A. O/ZG Polkowice – Sieroszowice, członkowie naszej organizacji i cała załoga Polskiej Miedzi z wielkim smutkiem przyjęła informacje o śmierci pracowników w trakcie wykonywania obowiązków służbowych w naszym zakładzie pracy. Przygnębienie i smutek potęguje nasze przekonanie, że obydwu tym zdarzeniom można było zapobiec. Nasz kolega śp. Andrzej Tas nie powinien znajdować się pod ziemią sam, bez obecności określonego w procedurze wewnątrzzakładowej pracownika. Zmarły śp. Oskar Wierzba wielokrotnie sygnalizował przełożonemu swoje zastrzeżenia co do polecenia mu obsługi kotwiarki” – czytamy w piśmie.

„Każdy z nas zdaje sobie sprawę, jak niebezpieczna jest praca w ciężkich i ryzykownych warunkach kopalni. Pomimo tego, pracownicy każdego dnia angażują się w wykonywaną pracę. Jednak z roku na rok obserwujemy, że to zaangażowanie i narażanie własnego zdrowia i życia przez pracowników nie jest równoważone staraniami pracodawcy o zminimalizowanie ryzyka pracowników. Plany produkcyjne są ważne, jednak nie są najważniejsze, a pracownicy to nie tylko osoby do realizacji celów gospodarczych ich zakładu pracy, ale ludzie pełniący role społeczne ojców, mężów, synów, którzy wykonują obowiązki pracownicze, aby zagwarantować godne warunki życia ich rodzin. Ostatnie wydarzenia pokazały, że plan produkcyjny okazał się ważniejszy niż życie. Nadmierna temperatura, brak odpowiedniej wentylacji, nieprzestrzeganie procedury, lekceważenie uwag i zastrzeżeń doświadczonego pracownika, doprowadziły do tragedii naszych śp. kolegów oraz ich rodzin” – wskazuje przewodniczący Szarek.

„Życia pracowników nic nie przywróci, ale konieczna jest refleksja i podjęcie skutecznych działań, które zapobiegną tragicznym zdarzeniom w przyszłości. Te działania to zarówno inwestycje poprawiające bezpieczeństwo i warunki pracy, w tym zapewnienie temperatury niezagrażającej życiu i zdrowiu, ale także każdorazowe wysłuchanie przez przełożonych podwładnych pracowników, którzy zgłaszają swoje uwagi, co do warunków pracy, ich możliwości fizycznych nie po to, aby ograniczyć produkcję, ale po to, aby wyjechać na powierzchnię o własnych siłach i kolejnego dnia wykonywać swoją pracę” – kończy apel związkowiec.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.