Wrogów górnictwa informuję: Bez pracy górników nie mielibyście smartfonów czy komputerów

Lubię odwiedzać górnicze muzea czy skanseny, bo lubię swój zawód i lubię historię górnictwa. A historia techniki górniczej to moje hobby i staram się czytać i oglądać wszystko, co się da. Nie jestem w tym osamotniony, bo rozwój górnictwa i maszyn górniczych to kawał historii ludzkiej cywilizacji. 

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski przyznaje: Przez wieki działania górników wymyślono wiele technologii i urządzeń ułatwiających pracę

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Lubię odwiedzać górnicze muzea czy skanseny, bo lubię swój zawód i lubię historię górnictwa. A historia techniki górniczej to moje hobby i staram się czytać i oglądać wszystko, co się da. Nie jestem w tym osamotniony, bo rozwój górnictwa i maszyn górniczych to kawał historii ludzkiej cywilizacji. 

Jeden z profesorów krakowskiej AGH napisał kiedyś książkę o tym, że górnictwo to najstarszy zawód świata. Trochę to przewrotne, jako że potocznie miano to dotyczy zupełnie innej profesji, ale jak długo istnieje ludzkość, to zawsze coś wydobywano - od twardych kamieni na narzędzia po kruszce i rudy metali. Kopaliśmy i kopiemy sól i inne surowce chemiczne. Dziś marzeniem są metale ziem rzadkich. 

Wrogów górnictwa, którzy hejtują nas w internecie, uprzejmie informuję, że bez pracy górników gdzieś w świecie nie mielibyście swoich smartfonów, tabletów czy komputerów. A przez wieki działania górników wymyślono wiele technologii i urządzeń ułatwiających pracę. Nie wszystko zachowało się do naszych czasów, choćby w postaci dokumentów. Zwłaszcza że przez długi czas nie przywiązywano wagi do technicznego dziedzictwa naszej cywilizacji w pogoni za nowym, lepszym. A jednak stare maszyny mają swój urok i specyficzną estetykę. 

Jako zagadkę posłałem kolegom zdjęcia starych maszyn z muzeum w Handlovej. Pierwszy rodzaj maszyny zidentyfikowali poprawnie, ale typu już nie. A był to kombajn ścianowy Donbass-1, który bardzo związany jest z historią polskiego górnictwa węgla kamiennego. Po II wojnie światowej całe Górnośląskie i część Dolnośląskiego Zagłębia Węglowego znalazły się w granicach Polski i rozpoczęła się odbudowa i rozbudowa naszego górnictwa. Przed wojną maszyn górniczych było niewiele i pochodziły z zagranicznych fabryk. Nie było wśród nich kombajnów, czyli maszyn, które jednocześnie urabiały węgiel i ładowały go na przenośnik ścianowy. Nie było, bo pierwszy kombajn testowano w Wielkiej Brytanii w 1934 roku, ale dopiero po wojnie zastosowano go praktycznie. Taki kombajn o nazwie Meco Moore testowano także w Polsce, ale podobno bez sukcesów. 

Od radzieckiego Donbassa do polskiej rewolucji pod ziemią

Kolejne kombajny pochodziły już z politycznie poprawnego kierunku, czyli ZSRR. I tak trafił do nas kombajn Donbass i od niego zaczęła się historia polskich kombajnów węglowych. Pierwsze kombajny zupełnie nie przypominały współczesnych kombajnów ścianowych. Te dzisiejsze przemieszczają się po przenośniku ścianowym, czyli ciężkim przenośniku zgrzebłowym. Wtedy w ścianach pracowały zupełnie inne przenośniki, czyli rynny potrząsalne albo przenośniki taśmowe (w okresie międzywojennym liczącym się producentem takich urządzeń była fabryka w Piotrowicach, późniejszy FAMUR). Pierwsze kombajny poruszały się po spągu (podłodze) ściany, a od przenośnika oddzielał je rząd stojaków obudowy.

Te pierwsze kombajny były w istocie rozwojową wersją wcześniejszych wrębiarek, które miały wesprzeć górników w niskich (do półtora metra) ścianach, gdzie praca nie mogła być zbyt wydajna. 

Jak sklonowano radziecki pierwowzór. Tak powstał pierwszy polski kombajn KW-57

I taki właśnie kombajn trafił do polskich kopalń. Był problem z częściami zamiennymi i w Piotrowickiej Fabryce Maszyn podjęto się remontów i dorabiania części zamiennych do Donbassów. Kombajnów brakowało i w 1952 r. sklonowano radziecki pierwowzór i z wykorzystaniem elementów innych maszyn zbudowano pierwszy polski kombajn ścianowy o nazwie KW-57 (liczba określa moc silnika). 

Zewnętrznie nowa maszyna nie różniła się od pierwowzoru. Krótko potem powstał ulepszony KW-52 i wreszcie cała rodzina KW od 1 do 4. Wadą tych wszystkich kombajnów było to, że w ciągu doby można było wykonać tylko jeden cykl pracy. Dopiero skonstruowanie kolejnej rodziny kombajnów już pracujących na pancernym przenośniku zgrzebłowym, czyli kombajnów KWP (także od 1 do 4) umożliwiło wykonywanie kilku cykli w ciągu doby i znaczne zmniejszenie pracochłonności wydobycia. Gdzieś tam w świecie pojawiły się zupełnie inne kombajny ścianowe - zbudowane w oparciu o rozwiązania z kopalń soli potasowych frezujące kombajny bębnowe, które dziś są podstawową maszyną do urabiania i ładowania węgla.

Oglądając zachowanego na Słowacji Donbassa, podziwiałem kunszt moich starszych kolegów inżynierów. Dysponowali innymi możliwościami, narzędziami i materiałami.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ocalą kopalnię od zapomnienia. KWK Dębieńsko na imponujących zdjęciach

Instytut Korfantego poddał digitalizacji fotografie kopalni Dębieńsko w Czerwionce-Leszczynach.

Wstrząs górotworu przyczyną dwóch wypadków zbiorowych w kopalniach

Od początku br. w polskim górnictwie wydarzyły się 872 wypadki, w tym pięć śmiertelnych i pięć ciężkich.

Kolej na nową pracę? Spotkanie dla pracowników PGG

Polska Grupa Górnicza organizuje kolejne spotkanie informacyjne dla górników zainteresowanych pracą w branży kolejowej.

Kolejny związek zawodowy w JSW. To tam uzwiązkowienie jest największe

W Jastrzębskiej Spółce Węglowej rozpoczęła działalność kolejna organizacja związkowa. Chce walczyć o pracowników ruchu Knurów.