Wrogów górnictwa informuję: Bez pracy górników nie mielibyście smartfonów czy komputerów

Lubię odwiedzać górnicze muzea czy skanseny, bo lubię swój zawód i lubię historię górnictwa. A historia techniki górniczej to moje hobby i staram się czytać i oglądać wszystko, co się da. Nie jestem w tym osamotniony, bo rozwój górnictwa i maszyn górniczych to kawał historii ludzkiej cywilizacji. 

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

W bazach Agencji Rozwoju Przemysłu można znaleźć statystyki dotyczące zatrudnienia w górnictwie od stycznia 2007 roku - wówczas w branży pracowało 119 008 osób.

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Lubię odwiedzać górnicze muzea czy skanseny, bo lubię swój zawód i lubię historię górnictwa. A historia techniki górniczej to moje hobby i staram się czytać i oglądać wszystko, co się da. Nie jestem w tym osamotniony, bo rozwój górnictwa i maszyn górniczych to kawał historii ludzkiej cywilizacji. 

Jeden z profesorów krakowskiej AGH napisał kiedyś książkę o tym, że górnictwo to najstarszy zawód świata. Trochę to przewrotne, jako że potocznie miano to dotyczy zupełnie innej profesji, ale jak długo istnieje ludzkość, to zawsze coś wydobywano - od twardych kamieni na narzędzia po kruszce i rudy metali. Kopaliśmy i kopiemy sól i inne surowce chemiczne. Dziś marzeniem są metale ziem rzadkich. 

Wrogów górnictwa, którzy hejtują nas w internecie, uprzejmie informuję, że bez pracy górników gdzieś w świecie nie mielibyście swoich smartfonów, tabletów czy komputerów. A przez wieki działania górników wymyślono wiele technologii i urządzeń ułatwiających pracę. Nie wszystko zachowało się do naszych czasów, choćby w postaci dokumentów. Zwłaszcza że przez długi czas nie przywiązywano wagi do technicznego dziedzictwa naszej cywilizacji w pogoni za nowym, lepszym. A jednak stare maszyny mają swój urok i specyficzną estetykę. 

Jako zagadkę posłałem kolegom zdjęcia starych maszyn z muzeum w Handlovej. Pierwszy rodzaj maszyny zidentyfikowali poprawnie, ale typu już nie. A był to kombajn ścianowy Donbass-1, który bardzo związany jest z historią polskiego górnictwa węgla kamiennego. Po II wojnie światowej całe Górnośląskie i część Dolnośląskiego Zagłębia Węglowego znalazły się w granicach Polski i rozpoczęła się odbudowa i rozbudowa naszego górnictwa. Przed wojną maszyn górniczych było niewiele i pochodziły z zagranicznych fabryk. Nie było wśród nich kombajnów, czyli maszyn, które jednocześnie urabiały węgiel i ładowały go na przenośnik ścianowy. Nie było, bo pierwszy kombajn testowano w Wielkiej Brytanii w 1934 roku, ale dopiero po wojnie zastosowano go praktycznie. Taki kombajn o nazwie Meco Moore testowano także w Polsce, ale podobno bez sukcesów. 

Od radzieckiego Donbassa do polskiej rewolucji pod ziemią

Kolejne kombajny pochodziły już z politycznie poprawnego kierunku, czyli ZSRR. I tak trafił do nas kombajn Donbass i od niego zaczęła się historia polskich kombajnów węglowych. Pierwsze kombajny zupełnie nie przypominały współczesnych kombajnów ścianowych. Te dzisiejsze przemieszczają się po przenośniku ścianowym, czyli ciężkim przenośniku zgrzebłowym. Wtedy w ścianach pracowały zupełnie inne przenośniki, czyli rynny potrząsalne albo przenośniki taśmowe (w okresie międzywojennym liczącym się producentem takich urządzeń była fabryka w Piotrowicach, późniejszy FAMUR). Pierwsze kombajny poruszały się po spągu (podłodze) ściany, a od przenośnika oddzielał je rząd stojaków obudowy.

Te pierwsze kombajny były w istocie rozwojową wersją wcześniejszych wrębiarek, które miały wesprzeć górników w niskich (do półtora metra) ścianach, gdzie praca nie mogła być zbyt wydajna. 

Jak sklonowano radziecki pierwowzór. Tak powstał pierwszy polski kombajn KW-57

I taki właśnie kombajn trafił do polskich kopalń. Był problem z częściami zamiennymi i w Piotrowickiej Fabryce Maszyn podjęto się remontów i dorabiania części zamiennych do Donbassów. Kombajnów brakowało i w 1952 r. sklonowano radziecki pierwowzór i z wykorzystaniem elementów innych maszyn zbudowano pierwszy polski kombajn ścianowy o nazwie KW-57 (liczba określa moc silnika). 

Zewnętrznie nowa maszyna nie różniła się od pierwowzoru. Krótko potem powstał ulepszony KW-52 i wreszcie cała rodzina KW od 1 do 4. Wadą tych wszystkich kombajnów było to, że w ciągu doby można było wykonać tylko jeden cykl pracy. Dopiero skonstruowanie kolejnej rodziny kombajnów już pracujących na pancernym przenośniku zgrzebłowym, czyli kombajnów KWP (także od 1 do 4) umożliwiło wykonywanie kilku cykli w ciągu doby i znaczne zmniejszenie pracochłonności wydobycia. Gdzieś tam w świecie pojawiły się zupełnie inne kombajny ścianowe - zbudowane w oparciu o rozwiązania z kopalń soli potasowych frezujące kombajny bębnowe, które dziś są podstawową maszyną do urabiania i ładowania węgla.

Oglądając zachowanego na Słowacji Donbassa, podziwiałem kunszt moich starszych kolegów inżynierów. Dysponowali innymi możliwościami, narzędziami i materiałami.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia ma kłopoty. Wypełnianie wyrobiska potrzebne do przedłużenia koncesji

Jeżeli do 2052 r. kopalnia Kłodawa nie rozpocznie wypełniania swoich wyrobisk, nie będzie mogła ubiegać się o przedłużenie koncesji - poinformował podczas środowej konferencji prasowej zarząd spółki. Wcześniej kontrowersje wzbudził pomysł składowania w wyrobiskach odpadów.

Bezpieczeństwo w kopalniach. Narada w WUG ze społecznymi inspektorami pracy

23 września, z inicjatywy Prezesa Wyższego Urzędu Górniczego, w siedzibie WUG odbyła się narada z zakładowymi społecznymi inspektorami pracy z kopalń węgla kamiennego.

Górnictwo kontra samorząd? Można się porozumieć, bo jest dobra wola obu stron

Na zaproszenie Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK), odbyło się spotkanie poświęcone omówieniu wyników badań gleby wokół zapożarowanej hałdy w Nowym Bytomiu. Badania te zostały przeprowadzone wiosną przez Instytut Ekologii Terenów Uprzemysłowionych (IETU).

Polskie instrumenty osłonowe dla odchodzących z kopalń interesują górników z Indii

Z planem transformacji Polskiej Grupy Górniczej, w tym z zastosowanymi instrumentami osłonowymi dla odchodzących z kopalń, zapoznali się  przedstawiciele indyjskiego Ministerstwa Węgla Indii oraz kadry kierowniczej sektora węglowego tego kraju. Goszczą oni z trzydniową wizytą studyjną w województwie śląskim.