Wincenty Pstrowski: "Kto wyrobi więcej ode mnie?" Górnik, symbol epoki i ofiara systemu
Katowicki Instytut Pamięci Narodowej przypomina, że 18 kwietnia minęła kolejna rocznica śmierci Wincentego Pstrowskiego. Zmarł w 1948 r. w Krakowie. Górnik, rębacz dołowy i jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli propagandy pracy w Polsce Ludowej.
fot: Andrzej Bęben/ARC
Wincenty Pstrowski zapoczątkował w Polsce ruch stachanowski rzucając hasło: "Kto da więcej niż ja?"
fot: Andrzej Bęben/ARC
Katowicki Instytut Pamięci Narodowej przypomina, że 18 kwietnia minęła kolejna rocznica śmierci Wincentego Pstrowskiego. Zmarł w 1948 r. w Krakowie. Górnik, rębacz dołowy i jeden z najbardziej rozpoznawalnych symboli propagandy pracy w Polsce Ludowej.
"Jego nazwisko stało się głośne po publikacji „Listu otwartego do górników w Polsce”, który ukazał się 27 lipca 1947 r. na łamach „Trybuny Robotniczej” - organu KW PPR w Katowicach. Wówczas Pstrowski był jeszcze mało znanym rębaczem dołowym z kopalni „Jadwiga” w Zabrzu. W liście wzywał górników do współzawodnictwa pracy. Przekonywał, że większy wysiłek robotników pomoże szybciej odbudować zniszczoną po wojnie Polskę. Podawał też własne wyniki: w lutym 1947 r. wykonał 240 proc. normy, w kwietniu 273 proc., a w maju 270 proc. normy. To właśnie wtedy rzucił wyzwanie: „Kto wyrobi więcej ode mnie?” - przypomina IPN.
Z czasem Wincenty Pstrowski stał się wzorem przodownika pracy w PRL-u. Komunistyczna propaganda uczyniła z niego symbol nowego porządku — stawiając przodowników pracy niemal na równi z bohaterami wojennymi i artystami. Za jego przykładem mieli iść nie tylko górnicy, ale także murarze i robotnicy fabryczni. Do dziś pozostaje jedną z najbardziej charakterystycznych postaci propagandy stalinowskiej w Polsce.
Historię górnika opisuje śląski historyk dr Bogusław Tracz w artykule pt. Polski Stachanow (28 października 2020 r.). Dowiadujemy się z niego, że Pstrowski przyszedł na świat 28 maja 1904 r. w biednej rodzinie chłopskiej we wsi Deszno na Kielecczyźnie. W wieku 8 lat podjął pracę jako wiejski pomocnik, a następnie pracownik najemny. Pod koniec lat 20. zamieszkał w Zagórzu (obecnie dzielnica Sosnowca) i zatrudnił się w kopalni „Mortimer”, gdzie pracował do chwili jej unieruchomienia i zwolnienia załogi w 1933 r. Zwolniony z pracy, dorabiał wydobywając węgiel w biedaszybach. W marcu 1937 r. wyjechał do Belgii, gdzie pracował w kopalniach węgla kamiennego w Mons. W 1940 r. wstąpił w szeregi Komunistycznej Partii Belgii. W maju 1946 r. wrócił do kraju i wraz z rodziną osiadł na Górnym Śląsku, w Zabrzu-Biskupicach. Miesiąc później był już górnikiem w kopalni „Jadwiga” w Zabrzu. Został członkiem komunistycznej PPR.
"Początkowo wykonywał ok. 120 proc. normy. Na progu 1947 r. przekroczył ją o 240 proc. by w kwietniu 1947 r. dojść do 273 proc. normy. Czy całość prac wykonywał wyłącznie Pstrowski wraz z towarzyszącym mu pomocnikiem, czy też – jak twierdzili krytycy współzawodnictwa pracy – pomagali w tym mu jeńcy i więźniowie, dziś trudno powiedzieć. Najprawdopodobniej to z inicjatywy i za namową władz partyjnych wystosował ów wspomniany wyżej list otwarty, który kończył się pytaniem: „Kto wyrąbie więcej ode mnie?”. Od tej pory prezentowany był, jako ten, który zainicjował nad Wisłą „socjalistyczne współzawodnictwo pracy” – Polski Aleksiej Stachanow." - pisze dr Tracz na portalu przystanekhistoria.pl.
Apel Pstrowskiego zapoczątkował ofensywę propagandowo-ideologiczną. Współzawodnictwo lansowano w każdym zakładzie pracy. W kopalniach i większych zakładach członkowie PPR zasilili tzw. Komitety Partyjne ds. Współzawodnictwa.
Pstrowski w ciągu kilku miesięcy stał się najbardziej rozpoznawalnym górnikiem w Polsce. Pod koniec 1947 r. coraz więcej czasu spędzał na najróżniejszych imprezach partyjnych, wiecach i spotkaniach z robotnikami. 24 grudnia 1947 r. z rąk Bolesława Bieruta otrzymał Krzyż Orderu Odrodzenia Polski.
"Chciał dobrze wyglądać, a ubytki w uzębieniu nie najlepiej prezentowały się podczas partyjnych zebrań i spotkań z robotnikami. Paradoksalnie stał się pierwszą ofiarą ruchu współzawodnictwa, a może bardziej własnej nieroztropności. Jak się później okazało, chorował na białaczkę szpikową. Bezpośrednią przyczyną zgonu było jednak zakażenie krwi, które powstało na skutek jednorazowej resekcji kilku zębów. Pstrowski nie poczekał, aż rany po usuniętych zębach zagoją się i szybko wrócił do codziennych obowiązków. Zakażenie spowodowało gwałtowny rozwój, dotychczas ukrytej, choroby. W ratowanie zdrowia i życia lidera współzawodnictwa pracy zaangażowały się władze partyjne i państwowe. Do szpitala w Krakowie sprowadzono najlepszych specjalistów. Nadaremno. 18 kwietnia 1948 r. Pstrowski zmarł - pisze dr Tracz.