Wiceprezes PGG podsumował akcję ratowniczą

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Wiceszef górniczej spółki podkreślił, że pozostała część kopalni funkcjonuje normalnie

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Rajmund Horst, wiceprezes Polskiej Grupy Górniczej, podsumował zakończoną akcję ratowniczą w kopalni Mysłowice - Wesoła. Rano napłynęły tragiczne wieści - odnaleziono czwartego z poszukiwanych po wstrząsie z 14 maja. Lekarz 15 maja po godz. 7. stwierdził jego zgon.

- W wyniku wstrząsu poszkodowanych zostało 13 pracowników. U trzech lekarz stwierdził zgon. Akcja ratunkowa trwała ponad 24 godziny. Po odnalezieniu i wytransportowaniu na powierzchnię ostatniego poszkodowanego zapadła decyzja o jej zakończeniu. Około o 3.30 ratownicy dotarli do ostatniego poszukiwanego górnika. Wtedy została znaleziona lampa i jej pokrowiec. Następnie ratownicy dokopali się do ciała. Po kolejnych dwóch godzinach udało się je uwolnić i wówczas lekarz stwierdził zgon - relacjonuje wiceprezes PGG.

Rajmund Horst dodał: - Może zastanawiać długi czas trwania akcji, bo jak wspominałem wcześniej, była ona prowadzona na bardzo małym obszarze. Jednak każda akcja ratownicza, a szczególnie prowadzona w warunkach zagrożeń skojarzonych jak to ma miejsce w tej kopalni, musi być tak zaplanowana, by zadbać także o bezpieczeństwo prowadzących działania. To się udało. Nie mniej skutki wstrząsu są tragiczne.

Wkrótce przeprowadzona zostanie wizja na miejscu wypadku z udziałem ekspertów. Prawdopodobnie, o ile pozwolą na to warunki, stanie się to jeszcze w tym tygodniu.

Wiceszef górniczej spółki podkreślił, że pozostała część kopalni funkcjonuje normalnie.

- To miejsce jest znacznie oddalone i nie ma związku z wcześniejszymi zdarzeniami w kopalni Mysłowice-Wesoła, to zupełnie inne rejony - zapewnił.

PGG informuje, że poszkodowani górnicy są pod bardzo dobrą opieką lekarską. ich życiu nie zagraża niebezpieczeństwo.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W tej katastrofie oficjalnie zginęło 24 górników, ale ofiar mogło być znacznie więcej

Dwadzieścia cztery osoby – to oficjalna liczba ofiar katastrofy, do której doszło 18 lipca 1956 roku w kopalni Boże Dary w katowickich Murckach. Nieoficjalnie mówi się, że ofiar – wybuchu gazów pożarowych i pyłu węglowego może być więcej. W kopalni  pracowali więźniowie polityczni pozbawieni praw publicznych. Ich życia nie wliczano do oficjalnych statystyk.

Kopalnia ludzi z charakterem. Fedrowali w trudnych warunkach, triumfowali w sporcie

Bielszowicka kopalnia przez ponad sto lat była jednym z symboli przemysłowej historii miasta. W czerwcu dokonała swego żywota. Przez dwie dekady towarzyszyliśmy bielszowickim górnikom w ich codziennej pracy. Relacjonowaliśmy sukcesy i porażki. Opisywaliśmy pasje. Dziś wracamy wspomnieniami do tamtych dni.

Biznes w dzielnicy, gdzie właśnie zamknięto kopalnię? W Bielszowicach przekonują, że to ma sens

Likwidacja kopalni wywołała u wielu mieszkańców Bielszowic lęk przed stagnacją i zamieraniem dawnego życia dzielnicy. Szansę w nowej rzeczywistości dostrzegli jednak twórcy kawiarni „U Sąsiadów”.

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne - poinformował w raporcie Urząd Regulacji Energetyki.