Wiceprezes JSW o akcji w KWK Pniówek. „Z dużym prawdopodobieństwem wiemy, gdzie znajdują się poszukiwani górnicy”

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Adam Rozmus, wiceprezes JSW, na konferencji przed KWK Pniówek

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

+12 Zobacz galerię

Galeria
(15 zdjęć)

O szczegółach akcji ratunkowej w KWK Pniówek w poniedziałkowy wieczór opowiedział dziennikarzom Adam Rozmus, zastępca prezesa zarządu Jastrzębskiej Spółki Węglowej ds. technicznych i operacyjnych, do której należy kopalnia. 

Adam Rozmus przyznał, że o godz. 17.10 w KWK Pniówek doszło do zdarzenia, polegającego na "wydzieleniu się dużej ilości gazu złożowego metanu".

- Zostało to zarejestrowane na czujnikach metanometrii automatycznej zabudowanych w przodku. Zdarzenie miało miejsce w wyrobisku chodnikowym, to jest w drążonym przodku, na poziomie 1000, czyli głębokości około 900 m. Sam przodek obłożony był normalnie do postępu, fedrowanie odbywało się przy pomocy wysokowydajnego kombajnu chodnikowego. W momencie urabiania czujniki zarejestrowały nagły wzrost metanu. W samym przodku, w momencie zdarzenia, znajdowało się 10 pracowników. Zgodnie z procedurą rozpoczęto proces ewakuacji. O własnych siłach w rejon skrzyżowania wycofało się 8 pracowników, z dwoma pracownikami w momencie samego wycofywania utraciliśmy kontakt - podkreślał Adam Rozmus.

KWK Pniówek. Zawartość tlenu w przodku pozwala na normalną akcję ratunkową

Jak dodał, od razu rozpoczęta została akcja ratownicza, sztab koordynuje swoje działania z Centralną Stacją Ratownictwa Górniczego i Okręgową Stacją Ratowniczą Górniczego, a także z Wyższym Urzędem Górniczym.

- Na ten moment zadysponowanych mamy 10 zastępów ratowniczych. Jeżeli chodzi o skład atmosfery w samym przodku, dzięki przywróconemu przewietrzaniu wyrobiska, mamy 20,9% tlenu - to wartość pozwalająca na normalne prace. Lada moment zaczniemy penetrację wyrobiska, zastępy zostaną skierowane bezpośrednio w miejsce samego zdarzenia. Za jakiś czas będziemy mieli informacje bezpośrednio od zastępów - wyjaśniał wiceprezes JSW.

Adam Rozmus przyznał, że ratownicy są w stanie wskazać rejon, w którym - z dużym prawdopodobieństwem - znajdują się poszukiwani górnicy. - To pracownicy zatrudnieni bezpośrednio przy drążeniu wyrobiska, baza ratownicza znajduje się ok. 1,5 km od miejsca zdarzenia. Nie spodziewamy się dynamicznego zjawiska w postaci wstrząsu, które mogłoby wpłynąć na stan wyrobiska i tym samym przedłużać akcję ratowniczą. Natomiast wydzielaniu dużej ilości metanu mogą towarzyszyć inne zjawiska, takie jak wydzielanie się masy skalnej. Tego nie wiemy, dowiemy się dopiero, gdy pierwszy zastęp dotrze w miejsce samego zdarzenia, ich opis wiele nam wyjaśni - podkreślał.

Obaj poszukiwani górnicy są ponad 40-letnimi, doświadczonymi pracownikami, z kilkunastoletnim stażem pracy w górnictwie. - Ich rodziny zostały poinformowane o zdarzeniu, otoczono je opieką - przyznał Adam Rozmus.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

To koniec problemów z nazwą i znakiem energetycznego giganta. Nie on jeden z tym się borykał

PGF Polska Grupa Fotowoltaiczna przegrała sądową apelację. Sąd w Warszawie przyznał PGE Polskiej Grupie Energetycznej rację w sporze o ochronę znaków towarowych PGE.

Muszą opracować strategię. Chodzi o bezpieczeństwo energetyczne

Nowe obowiązki dla firm z branży energetycznej. Prezes Urzędu Regulacji Energetyki publikuje wytyczne do strategii zabezpieczających.

Czyste powietrze na wyciągnięcie ręki

Reforma programu Czyste Powietrze uporządkowała zasady wsparcia i wprowadziła rozwiązania zwiększające bezpieczeństwo beneficjentów.

Więcej pociągów, łatwiejsze podróże. PKP Intercity integruje się z Górnośląsko-Zagłębiowską Metropolią

Od 1 sierpnia mieszkańcy Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii mogą korzystać z dużych udogodnień w codziennych dojazdach. To efekt porozumienia pomiędzy GZM a PKP Intercity, w ramach którego 30-dniowe Metrobilety będą honorowane na pokładach pociągów krajowego przewoźnika.