Węgla na zimę nie zabraknie. PGG bije rekordy, a rząd uspokaja
Mimo utrudnień w imporcie z Kazachstanu i rosnącego popytu, węgla opałowego w Polsce na sezon 2026/2027 nie zabraknie. Tak wynika zarówno z danych największego producenta, jak i deklaracji rządu. Polska Grupa Górnicza już w październiku sprzedała o 29 proc. więcej węgla opałowego niż w całym 2025 roku, a minister energii Miłosz Motyka zapewnia, że sytuacja jest monitorowana każdego dnia.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Rząd uspokaja: Węgla nie zabraknie
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Mimo utrudnień w imporcie z Kazachstanu i rosnącego popytu, węgla opałowego w Polsce na sezon 2026/2027 nie zabraknie. Tak wynika zarówno z danych największego producenta, jak i deklaracji rządu. Polska Grupa Górnicza już w październiku sprzedała o 29 proc. więcej węgla opałowego niż w całym 2025 roku, a minister energii Miłosz Motyka zapewnia, że sytuacja jest monitorowana każdego dnia.
Według informacji, które 21 października podała PGG, sprzedaż sortymentów opałowych – kostki, orzecha i groszku - jest już o blisko 350 tys. ton wyższa niż wynik za cały poprzedni rok. To – przy założeniu zużycia 5 ton na sezon grzewczy - odpowiada zapotrzebowaniu niemal 70 tys. gospodarstw domowych. A do końca roku pozostały jeszcze ponad dwa miesiące i kolejne partie węgla regularnie trafiają do sprzedaży.
- Wzrost odnotowano we wszystkich kanałach dystrybucji - podkreśla spółka. Dotyczy to zarówno sklepu internetowego dla klientów indywidualnych, sklepów stacjonarnych przy kopalniach, jak i sklepu internetowego dedykowanego przedsiębiorcom i składom opałowym.
Węgiel opałowy z PGG trafia nie tylko do gospodarstw domowych. Zaopatruje również gospodarstwa rolne, zakłady produkcyjne, usługowe i innych przedsiębiorców wykorzystujących opał w działalności. Choć stanowi on jedynie ok. 11 proc. wydobycia grupy – ponad 80 proc. trafia do energetyki, ciepłownictwa i przemysłu - to właśnie jego sprzedaż jest dziś najlepszym barometrem nastrojów przed zimą. A te nastroje są jasne: Polacy ruszyli po węgiel wcześniej niż zwykle.
Popyt, którego nikt nie przewidział
O diametralnej zmianie zapotrzebowania mówił we wrześniu na kongresie Future Mining Expo & Forum w Katowicach prezes PGG Łukasz Deja.
Jeszcze w grudniu rozmowy z energetyką przebiegały w duchu, że nie będzie potrzeba aż tyle węgla, jak wcześniej zaplanowano. Dziś okazuje się, że potrzeba go dużo więcej - przyznał.
Spółka ma wydobyć do końca roku o ponad 1 mln ton węgla energetycznego więcej niż planowano i sprzedać o blisko 3 mln ton więcej niż rok temu. Ma to miejsce w sytuacji, gdy w związku z restrukturyzacją likwidowane są dwa ruchy wydobywcze, a ze spółki odejdzie ponad 5 tys. pracowników. Dzięki temu efektywność wzrosła o 10 proc., a koszty produkcji spadły o 8 proc.
- Zawdzięczamy to restrukturyzacji, bo mamy narzędzia, które dała znowelizowana ustawa górnicza. Zwały, na których leżało ok. 2 mln ton surowca, do końca roku skurczą się praktycznie do zera - wyliczał Deja.
Jak tłumaczył w rozmowie z netTG.pl, dobry wynik to zasługa blendowania:
- Prawie 25 proc. naszej produkcji jest w różny sposób mieszane, aby uzyskać paliwo o ściśle pożądanych parametrach. Nauczyliśmy się tego i robimy to dobrze.
Prezes zastrzega jednak, że 2026 rok to wyjątek, a nie stały trend:
- Bardzo bym sobie życzył, żeby to był stały trend. Ale takie lata jak 2026 zdarzają się co kilka lat. Pamiętam 2021 rok, kiedy energetyka zgłaszała większe zapotrzebowanie, a potem w kolejnym kwartale odbiory zostały praktycznie wstrzymane.
Kazachski korytarz odcięty, ale są inne kierunki
Obawy o dostępność węgla pojawiły się na początku października. Rosja 8 października wprowadziła zakaz przewozu ładunków i pustych wagonów przez przejście Krasnoje-Osinowka na Białoruś. Ograniczenie, którego przyczyn nie podano, objęło też węgiel z Kazachstanu - kluczowego dla Polski źródła importu. W I półroczu sprowadzono go blisko 1,9 mln ton przy łącznym imporcie ponad 3 mln ton. Część płynęła morzem przez rosyjskie porty bałtyckie, część koleją przez Białoruś.
Rosjanie deklarowali, że zakaz potrwa do 17 października, ale nie wiadomo, czy tranzyt w pełni wrócił. Nałożyło się to na moment, gdy popyt i tak był rekordowy.
Rząd uspokaja. Minister energii Miłosz Motyka 28 października w rozmowie z WNP zadeklarował:
- Nie widzimy ryzyka braku węgla dla energetyki systemowej. Analizujemy to de facto każdego dnia. Jesteśmy w bardzo bezpośredniej koordynacji z innymi ministerstwami, spółkami górniczymi i energetycznymi.
Ci, którzy mieli problemy z kontraktacją w Kazachstanie, automatycznie znaleźli dostawy z innych kierunków - dodał.
- Import węgla zawsze funkcjonował, a w tym zakresie trochę zmienia się kierunek. Port Ust-Ługa zablokował możliwości dostaw z rynku kazachskiego, ale dziś spółki kontraktują dostawy na innych rynkach.
Podobny ton wybrzmiewa z Ministerstwa Aktywów Państwowych.
- Robimy wszystko, żeby zabezpieczyć dostawy dla dużej energetyki i tutaj jestem absolutnie spokojny - mówił minister Wojciech Balczun.
Wiceminister Grzegorz Wrona dodał:
- Chcę jasno podkreślić, że nie ma powodów do niepokoju - węgla nie zabraknie. Jeszcze niedawno na zwałach znajdowały się znaczące ilości surowca.
Wrona podkreśla jednak, że rynek węgla dla gospodarstw domowych jest dziś w zdecydowanej większości rynkiem prywatnym, w którym państwo nie odgrywa bezpośredniej roli.
Ceny rosną, ale węgiel jest
Węgiel drożeje. Na przykopalnianych składach i w sklepach internetowych PGG tona kosztuje obecnie od 1300 do 1700 zł. To efekt zarówno większego popytu, jak i wysokich cen gazu, które sprawiają, że energetyka znów chętniej sięga po węgiel.
Mimo to węgiel i drewno wciąż ogrzewają w Polsce ponad 3,3 mln domów jednorodzinnych wynika z Centralnej Ewidencji Emisyjności Budynków. Węglem lub innym paliwem stałym ogrzewanych jest też od 200 tys. do 500 tys. mieszkań, głównie w starych kamienicach w Warszawie i Łodzi.
- Widać było większe zapotrzebowanie ze względu na sytuację geopolityczną, w miesiącach, które do tej pory nie były tak istotnym momentem zakupu. Ludzie trochę wcześniej zakupili węgiel z obawy przed kryzysem. Jastrzębska Spółka Węglowa i Południowy Koncern Węglowy robią wszystko, żeby jak najszybciej te dostawy realizować - zapewnia minister Motyka.
Resort zapowiada bieżący monitoring lokalnych ciepłowni. - Gdyby pojawiły się ewentualne braki albo sygnalizacje, że gdzieś dostawa może być przerwana, będziemy na bieżąco reagowali - deklaruje minister.
Na dziś wszystko wskazuje na to, że mimo rekordowego sezonu i zawirowań na wschodzie, węgla na polską zimę wystarczy.