Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

27.52 PLN (-1.71%)

KGHM Polska Miedź S.A.

366.00 PLN (+1.67%)

ORLEN S.A.

143.80 PLN (-0.14%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.68 PLN (-0.88%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.52 PLN (-1.63%)

Enea S.A.

21.10 PLN (-1.86%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.20 PLN (-2.52%)

Złoto

4 701.59 USD (-0.44%)

Srebro

87.28 USD (-0.03%)

Ropa naftowa

107.42 USD (-0.03%)

Gaz ziemny

2.84 USD (+0.53%)

Miedź

6.63 USD (-0.15%)

Węgiel kamienny

114.30 USD (-1.47%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

27.52 PLN (-1.71%)

KGHM Polska Miedź S.A.

366.00 PLN (+1.67%)

ORLEN S.A.

143.80 PLN (-0.14%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.68 PLN (-0.88%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.52 PLN (-1.63%)

Enea S.A.

21.10 PLN (-1.86%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.20 PLN (-2.52%)

Złoto

4 701.59 USD (-0.44%)

Srebro

87.28 USD (-0.03%)

Ropa naftowa

107.42 USD (-0.03%)

Gaz ziemny

2.84 USD (+0.53%)

Miedź

6.63 USD (-0.15%)

Węgiel kamienny

114.30 USD (-1.47%)

We krwi i... keczupie (GALERIA)

1351324691 m bieniek wyprawa 06 arc m bieniek

fot: Archwium Mieczysława Bieńka

Erywań u stóp Araratu. Urodę Armenii Mieczysław Bieniek zawiera w jednym słowie – perła.

fot: Archwium Mieczysława Bieńka

+6 Zobacz galerię

Galeria
(9 zdjęć)

Droga do Tbilisi. Uderzenie z tyłu, salto w powietrzu i upadek na kamienisty grunt. Resztkami świadomości rejestruje czyjeś "izwinitie", po czym trzask zamykanych drzwi i warkot silnika oddalającego się samochodu. Po ocknięciu z odurzenia odruchowo sięga do jedynego sprawnego oka. Ciemność. Między palcami spływa jakaś ciecz. Siada i szlocha.

W maju u Mieczysława Bieńka przypomniała o sobie pylica, spadek po pracy w kopalni Wieczorek. Miesiąc w katowickim szpitalu, otumaniające leki.

- Pomyślałem, że lepiej umrzeć w drodze niż w łóżku. Podziękowałem lekarzom za podreperowanie zdrowia i opiekę, wyszedłem i wsiadłem na rower. Kaszel wciąż dokuczał, z początku miałem kłopoty z przejechaniem 10 kilometrów. Ale już nad Morzem Czarnym, pewnie za sprawą tamtejszego powietrza, zapomniałem o kłopotach zdrowotnych - uśmiecha się Bieniek.

Kurację zaordynował sobie zresztą prawdziwie "morderczą": albo Pamir z dotarciem na pogranicze Chin i Afganistanu, albo - wybór zależał od tego, na ile przewlekłe okażą się zabiegi o rosyjską wizę - do Władywostoku. Rower na taką marszrutę - Mietek prosi, aby koniecznie o tym napomknąć - dostał z gliwickiej firmy Velo. Dramaturgia czteromiesięcznej wyprawy i tak zweryfikowała potem pierwotne plany.

Z błogosławieństwem nazaretanek
Ostatnim przystankiem w Polsce był klasztor nazaretanek w Komańczy, kiedyś miejsce odosobnienia prymasa Stefana Wyszyńskiego. Siostrzyczki przenocowały podróżnika, nakarmiły i - obruszając się na pytanie o zapłatę - pobłogosławiły na drogę. Bieniek z żalem opuszczał zresztą Bieszczady, bo - jak przekonuje - są jednakowo przepiękne i od polskiej, i od słowackiej strony. O Ukrainę ledwie zahaczył. Akurat sypnęło grzybami i wzdłuż drogi stał cały tłumek z koszykami, choć nie brakowało także innych ofert...

Przez Węgry nie mógł już tak po prostu przemknąć. No bo jakże się nie zatrzymać, kiedy przy drodze wymachuje do niego - trzeba trafu - górnik, z którym wspólnie pracowali przed laty w tutejszej kopalni.

Do Bułgarii wjeżdżał z obrazem tego kraju sprzed 30 lat, kiedy jeździło się tam rodzinnie, z kopalni, po słońce. Kręci nosem na obecny kontrast. Przynajmniej w jej środkowej części, którędy jechał.

- Wieś za wsią. Wyludnione domy. Gdzieniegdzie w środku meble, nawet pierzyny, ale nigdzie żywej duszy. Restaurator, który dorobił się pracą w Irlandii, musiał zwinąć interes, bo - jak narzekał - od pięciu lat coraz rzadziej ktoś do niego zaglądał. Zdarzają się sytuacje szokujące. Na ławeczce przed domem siedzi staruszka. Chcesz zagadnąć o drogę i okazuje się, że babcia... nie żyje. Z młodych, kto żyw, ruszył szukać lepszego życia do Europy. Niemile zaskoczył mnie też Sezopol, z postawionymi tuż przy plaży nowymi hotelami i pensjonatami. Żal mi się zrobiło dawnego ducha tego kurortu, z bajecznymi uliczkami, sprzedawcą dźwiganego przez osiołka wina i polskim akcentem przy plaży w postaci handlujących krzyżykami z Częstochowy niewiast - rozkłada ręce.

Wielką próbę płuc przeszedł w górach Turcji. Bywało - przyznaje - że płakał. Ale zdarzały się też groźniejsze epizody.

- Rozkładam namiot na górskim pustkowiu, obgryzam połówkę podarowanego mi przez życzliwego wieśniaka kurczaka, wyrzucam kości, śpię. Budzi mnie dziwny chrzęst. Rozsuwam zamek. Widzę błyszczące ślepia i obnażone kły. Wilki. Pół godziny walczyłem z nimi płomieniem z gazowej maszynki. Od miejscowych dowiedziałem się nazajutrz, że i tak miałem szczęście, bo w górach są też niedźwiedzie - relacjonuje.

Bajeczny Kaukaz
Opowieść z Armenii zamyka w jednym słowie "perła". Po niej Gruzja. Namiot nieopodal jednego z domów rozbił tylko na niespełna godzinę, czyli do nadejścia gospodarza. Ten, nie dopuszczając sprzeciwu, zabrał podróżnika z Polski do domu.

- Te sery, te wyjęte z ziołowych marynat z kozim mlekiem mięsa, te szaszłyki, wina... Delikatesy = Mietek jeszcze teraz czuje na podniebieniu tę gruzińską gościnność i czaczę. Doświadczał jej zresztą nieraz.

- Droga stromo pnie się w górę. Pcham rower, zatrzymuje się dżip, elegancki kierowca gestem zaprasza do środka. Trochę niehonorowo przesiadać się z roweru do auta, ale jestem tak zmordowany, że korzystam z uprzejmości. Wjeżdżamy na górę, dziękuję, aż tu słyszę głośne "Miieeciu!". Oczom nie wierzę. Zza kamery wykrzykuje Oleg Pantafiłow, twarz gruzińskiej telewizji. Poznaliśmy się w Warszawie. Pyta "Wiesz, kto cię przywiózł?". Przecząco kręcę głową. "Nasz minister sportu" - on na to - śmieje się Bieniek.

Do śmiechu nie było mu w drodze do Tbilisi. To wtedy został najechany przez auto.

- Kierowca uciekł, do szpitala przywiozła mnie policja. Lekarka ceruje mi głowę, plecy i nieco niżej też. Po podniesieniu oddartej skóry i przemyciu jedynego zdrowego oka - pojawia się światło. Histerycznie krzyczę. Faszerują mnie środkami na uspokojenie, krępują do łóżka. Daremnie próbuję tłumaczyć, że krzyczę z radości. Oko całe - mówi o rozpierającym go szczęściu.

Z pocerowanym tyłkiem
To, że opuścił szpital z 10 dolarami, już się nie liczyło.

- Uciekłem po trzech dniach. Obolały, z pękającymi na tyłku szwami, zakrwawioną bielizną. Pcham się w górę, do Mestii, do zespołu średniowiecznych warowni i baszt z listy UNESCO. I dalej, do Uszguli, z cerkiewnym kompleksem na wysokości 2170 metrów. Magiczne bezdroża, majestatyczne góry, zapierające dech w piersiach widoki... I oklaski grupki Polaków, kiedy widzą mnie na tym rowerze - opisuje piękno Gruzji.

Kolejną przygodę z dżipem wspomina już z rozbawieniem, choć wcale nie było śmiesznie.

- Wypłukany z pieniędzy, mam w plecaku trzy bochenki chleba i flaszkę keczupu. Rozbijam namiot przy drodze, bo po jednej i drugiej stronie przepaść. Noc. Warkot motoru i płachta na głowie. Wydrapuję się, patrzę. Centymetry i byłby mnie rozmazał. Świta. Przyjeżdżają ratownicy górscy. "Gdzie ranny, gdzie ranny?!" - wykrzykują. Wyjaśniam, że poza mną nikogo tu nie ma. Oni na to, że zostali wezwani do rannego w kałuży krwi. Pokazuję im więc rozgniecioną kołem butelkę po keczupie - podkpiwa.

W końcu jednak pasuje. Kierowcy polskich TIR-ów fundują mu bilet na prom do Odessy. W drodze do domu zahacza jeszcze o Naddniestrze. Cztery miesiące w drodze, 7500 przejechanych kilometrów, w podróżniczym dzienniku do przemierzonych dotąd krajów dopisuje pozycję 104.

W galerii: Zdjęcia z wyprawy Mieczysława Bieńka

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Noc Muzeów w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka”

Wśród licznych wydarzeń, jakie czekają na uczestników tegorocznej Nocy Muzeów, 16 maja, są atrakcje przygotowane przez Śląskie Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka”. Tego dnia Centrum, znane z upamiętniania dziewięciu górników zastrzelonych przez ZOMO w kopalni „Wujek” 16 grudnia 1981 r., zaprasza w godzinach 14.00-23.00 do zwiedzania za darmo swojej nowoczesnej, multimedialnej wystawy historycznej.

Górnicza uczelnia przedstawia Barbarę. Jej serce to polski system Bielik

Poznajcie Barbarę! To nowoczesny robot humanoidalny (Unitree G1 Edu U2), który właśnie dołączył do zespołu Centrum Doskonałości Sztucznej Inteligencji Akademii Górniczo-Hutniczej.

Górnik komplikuje sobie drogę do Ligi Mistrzów, a GKS Tychy spada z ligi

W miniony weekend śląskie drużyny poradziły sobie naprawdę dobrze – z wyjątkiem Górnika Zabrze w Ekstraklasie oraz GKS-u Tychy w Betclic 1. Lidze. Na ten moment aż trzy zespoły z regionu znajdują się w strefie gwarantującej europejskie puchary, natomiast na niższym szczeblu rozgrywkowym dwie ekipy wciąż biją się o baraże do Ekstraklasy.

POKAZ MODY KZ 21

Wielki piec i moda? To był bardzo udany wieczór. Zobacz ZDJĘCIA

Sobotnie wydarzenie to była zapowiedź nowej roli Wielkiego Pieca, który przechodzi transformację i już w przyszłym roku stanie się nową przestrzenią miejską dla sztuki, edukacji i spotkań społecznych. Na realizację tego zadania miasto pozyskało ponad 66 mln zł z Programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021–2027 oraz blisko 9,5 mln zł z budżetu państwa. Przypomnijmy - 9 maja odbył się pokaz mody inspirowany Wielkim Piecem Huty „Pokój”.