Wacław Czerkawski: Wciąż za mało konkretów i faktów w sprawie umowy społecznej dotyczącej transformacji górnictwa

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

- Pandemia stała się usprawiedliwieniem dla złej kondycji branży, alibi dla niektórych osób nią zarządzających - uważa Wacław Czerkawski

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

- Na razie mamy za dużo chciejstwa, a za mało konkretów i faktów, które pozwolą nam wprowadzić program restrukturyzacji górnictwa – uważa Wacław Czerkawski, przewodniczący Rady OPZZ woj. śląskiego. W środę, 13 stycznia, ma się odbyć kolejne tura negocjacji ws. wypracowania umowy społecznej dotyczącej transformacji górnictwa.

- Sam projekt umowy, który otrzymaliśmy, to rzeczywiście jedynie trzy kartki, jednak to tego dokumentu są dołączone dwa dużo grubsze załączniki - "Strategia transformacji sektora węgla kamiennego" oraz "Plan działań i planowany system oraz instrumenty dla sektora wydobycia węgla kamiennego". Są to już dokumenty o wiele bardziej obfite w treść. Natomiast problemem jest istota sprawy, czyli potwierdzenie tego, co wcześniej uzgodniliśmy. Jedną z kluczowych tutaj spraw jest ustanowienie terminów zakończenia wydobycia w poszczególnych kopalniach - mówi Czerkawski. - Podczas rozmów padał nawet 2051 r., jako ostateczny rok zakończenia wydobycia. Dlatego, jeżeli mogę sobie wyobrazić jakieś zmiany, to jedynie podwyższenie tych dat w górę, ale na pewno nie przesunięcie w dół. Może jestem zbytnim optymistą, ale doszłoby do ogromnych spięć, gdyby te daty zostały zweryfikowane w dół – dodaje.

Jak wskazuje przewodniczący Rady OPZZ woj. śląskiego, kolejną kwestią do rozwiązania jest uszczegółowienie zapisów dotyczących programu osłon socjalnych.

- Póki co, to jest zrobione jedynie hasłowo i nie ma żadnych konkretów. W ogóle w dokumencie, który otrzymaliśmy, jest za dużo chciejstwa, a za mało konkretów i faktów, które pozwolą nam wprowadzić program restrukturyzacji górnictwa. W umowie społecznej nie ma np. mowy o jej uzgodnieniu z Polityką Energetyczną Polski. Nie mamy również na razie polskich ustaw sejmowych, które by zezwalały na subsydiowanie węgla. No i pozostaje jeszcze kwestia zgody Unii Europejskiej. Wszyscy oczywiście zdajemy sobie sprawę, że ona może zostać udzielona dopiero wtedy, kiedy zostanie podpisana umowa społeczna, natomiast sama umowa bez tej zgody jest nic niewarta. Problem polega jednak na tym, że na nasze pytania, na jakim etapie są rozmowy polskiego rządu, jedyna odpowiedź jest taka, że UE nie mówi „nie”. To trochę za mało – mówi Czerkawski.

Wśród pozostałych wciąż nie wyjaśnionych kwestii przewodniczący Rady OPZZ woj. śląskiego wymienia problem zwiększenia celu klimatycznego do 55 proc.

- Podczas ostatniego grudniowego spotkania, minister klimatu, co prawda w zdecydowany sposób nas uspokajał, że jako górnictwo nie mamy się czego bać, bo każdy kraj ma swoją ścieżkę. My jednak wcale, co do tej pewności naszej ścieżki nie jesteśmy przekonani – dodaje.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.