W maleńkim Jaktorowie zarejestrowano więcej TIR-ów niż ta gmina ma mieszkańców

fot: Maciej Dorosiński

Kierowcy samochodów ciężarowych nie będą zwolnieni z opłat na odcinku Kleszczów-Sośnica

fot: Maciej Dorosiński

Skrót TIR pochodzi z języka francuskiego i nie jest wcale nazwą samochodu, a międzynarodowej konwencji celnej z 1975 r. Jej pełna nazwa brzmi Transport International Routier – czyli Międzynarodowy Transport Drogowy. Ta międzypaństwowa umowa pozwoliła uprościć procedury, jakim poddawane są na przejściach granicznych i w urzędach celnych samochody ciężarowe wypełnione przeróżnymi dobrami.

W CEPiK jest 247 tys. ciągników samochodowych. Liczba ta dotyczy wozów zarejestrowanych w Polsce przez ostatnich 10 lat i nie obejmuje pojazdów wyrejestrowanych, na tablicach tymczasowych i tymczasowych badawczych.

Jak informuje resort cyfryzacji najwięcej ciągników samochodowych wcale nie zarejestrowano w Warszawie. Stolicą TIRów jest Jaktorów w województwie mazowieckim (ponad 13 tys. tego typu maszyn i nieco ponad 9 tys. mieszkańców). Drugie miejsce w tej kategorii zajął Poznań (ponad 10 tys. pojazdów). Warszawa jest tutaj trzecia – ponad siedem tysięcy zarejestrowanych pojazdów tego typu.

Najwięcej jest samochodów marki DAF – ponad 52 tys. rekordów. Kolejne były ciężarówki Scania – ponad 42 tys., potem MAN i Volvo – ponad 41 tys. każda. Większość pojazdów to ciągniki siodłowe, czyli samochody przeznaczone do ciągnięcia innych pojazdów, które nie posiadają własnego napędu (takim innym pojazdem jest np. naczepa).

Ich nazwa wzięła się od elementu łączącego ciągnik z naczepą – czyli siodła umiejscowionego nad tylną osią ciągnika.

„Drugą grupą w bazie CEP (Centralna Ewidencja Pojazdów, część bazy CEPiK) są ciągniki balastowe. Tych naliczyliśmy 91. Choć w rzeczywistości może być ich więcej – bowiem aż 3485 pojazdów nie zostało przypisanych do żadnej grupy, a 492 pojazdy oznaczono jako „Inny” - czytamy na stronie resortu cyfryzacji.

Nazwa ciągnik balastowy wzięła się od balastu, którym dociążany jest ciągnik. Pozwala on utrzymać odpowiednią przyczepność kół pojazdu. To niezwykle ważne, bo ciągnięte przez „balastówki” przyczepy mogą mieć wiele osi i zazwyczaj nie posiadają układu hamulcowego. Zwiększona przyczepność ciągnika do podłoża pomaga więc utrzymać transport pod kontrolą. Balast musi przewyższać swoją masą masę transportowanych obiektów.

Najwięcej w CEPIKu jest ciągników z 2011 r. – ponad 30 tys., potem pojazdy z 2016 r. – ponad 24 tys. i 2012 – ponad 23 tys.

Większość pojazdów rejestrowana jest na tzw. zwykłych blachach. Ponad 2,5 tys. właścicieli ciągników zdecydowało się na wyrobienie tablic indywidualnych. Tylko sześć pojazdów ma tablice zabytkowe. Najciekawszy z nich to M931 (AM General) z 1983 r. Wozy tego typu były produkowane dla amerykańskiej armii, stanowiąc podstawowy środek transportu dla ciężkiego sprzętu bojowego. Innym zabytkowym przedstawicielem amerykańskiej motoryzacji jest pochodzący z 1984 r. Peterbilt 359. To marka, którą z pewnością kojarzycie, jest bowiem jednym z symboli amerykańskich TIR-ów pędzących przez długie drogi.

Innym zabytkowym pojazdem z amerykańskiej rodziny jest Kenworth W900 wyprodukowany w 1987 r. Seria „900” jest jedną z najdłużej produkowanych serii samochodowych – wozy tego typu powstają do dziś!

Wśród formalnie zgłoszonych zabytków zabrakło niestety tych produkowanych w Polsce – ciągników siodłowych marki Jelcz, czy Star. Ale nie zabrakło ich w naszym zestawieniu. W CEPiKu znaleźliśmy np. Jelcza C662D.43 – to pojazd militarny z napędem na wszystkie osie (układ jezdny 6x6) i wysoką kabiną.

Nawet TIRy najczęściej kupujemy u niemieckich sąsiadów. Choć nie tylko. Tego typu pojazdy ściągamy też z Francji. Niespodzianek nie ma również przy paliwie – niemal wszystkie wozy tego typu jeżdżą dzięki olejowi napędowemu. Zaledwie garstka (136) napędzana jest benzyną, jeszcze mniej gazem.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.