Problemy w zarządzaniu bezpieczeństwem pracy w polskim górnictwie coraz częściej rzucają się w oczy

fot: Maciej Dorosiński

Eksperci ostrzegają – za pięć lat wystąpią ogromne problemy z naborem kandydatów na stanowiska w dozorze

fot: Maciej Dorosiński

W polskim górnictwie lawinowo ubywa osób z wysokimi kwalifikacjami i doświadczeniem. Eksperci ostrzegają, że jeśli nic się w tym względzie nie zmieni, to już za pięć lat wystąpią ogromne problemy z naborem kandydatów na stanowiska w dozorze wszystkich szczebli. Kierownictwa spółek węglowych głowią się, w jaki sposób przeciwdziałać tym niekorzystnym zjawiskom.

W Polskiej Grupie Górniczej mają już na to konkretny pomysł. Po pierwsze, wykorzystać potencjał tkwiący w ludziach, którzy posiadają już wyższe wykształcenie, lecz nie w zawodach górniczych. Po drugie, zachęcić pracowników do podnoszenia swoich kwalifikacji. Z pomocą mają przyjść studia zaoczne organizowane przy współpracy Politechniki Śląskiej.

– Z pewnością każda inicjatywa, która zatrzymuje ludzi o pewnym poziomie wykształcenia i kompetencji, jest w obecnej rzeczywistości cenna. Osoby z wyższym, niegórniczym wykształceniem stanowią dobrą materię do przyszłej pracy w dozorze, ponieważ posiadają duży zasób wiedzy ogólnej wyniesionej z uczelni. Co się zaś tyczy autorytetu dozoru, to od ponad 30 lat jego poziom spada. Każdy sztygar lub nadsztygar musi go potrafić zbudować sam. A na to trzeba czasu. Poza tym ludzie muszą zrozumieć, że tylko odpowiednie wykształcenie i posiadane kompetencje dają szansę na awans – wskazuje Jerzy Markowski, były sekretarz stanu w Ministerstwie Przemysłu i Handlu odpowiedzialny za górnictwo.

Uprzedza jednak, że byłby za tym, aby całą tę kadrową operację w górnictwie rozpocząć od góry, czyli od znalezienia sposobu na zatrzymanie exodusu najbardziej doświadczonych pracowników.

– W ub.r. odeszło z kopalń 4 tys. osób o najwyższych kompetencjach. Skorzystali z odpraw, które dało im państwo niepotrafiące zwiększyć wydobycia węgla, bo brakuje rąk do pracy. To jakiś absurd! Tymczasem mamy pogłębiającą się stale lukę kadrową w dozorze, która może się przełożyć na bezpieczeństwo pracy, jeśli już się nie przekłada. Niech więc zabrzmi konkretna oferta w stylu: „zostaniesz dłużej, to otrzymasz odprawę wyższą niż dostałbyś teraz” – proponuje.

Problem podobnie widzi dr inż. Krzysztof Król, wiceprezes Wyższego Urzędu Górniczego.

– Problemy w zarządzaniu bezpieczeństwem pracy w polskim górnictwie coraz częściej rzucają się w oczy. Przed laty trzeba było legitymować się długoletnią praktyką, aby móc objąć stanowisko w dozorze średnim. Potrzebny był czas, aby kandydat nabył wystarczające doświadczenie. Sama wiedza zdobyta na studiach to za mało. Dziś na najbardziej newralgiczne stanowiska kieruje się bardzo młodych ludzi z niewielkim doświadczeniem. Nawet studenci napotykają na problemy z odbyciem praktyk – zauważa dr inż. Krzysztof Król.

Jego zdaniem należy najpierw właściwie przygotować ludzi do pracy, a w drugiej kolejności skupić się na tym, w jaki sposób budować reputację dozoru.

– Gdy podwładni widzą osobę dozoru, która na jednej zmianie wydaje sprzeczne z sobą polecenia, a następnie otrzymuje z góry kolejne wytyczne i gubi się w tym wszystkim, to taki szef nie będzie cieszył się poważaniem. Daje tylko zły przykład. Nigdy nie zbuduje własnej reputacji i żadne programy tu nie pomogą – podkreśla.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zajmie się surowcami krytycznymi. Nowa instytucja jeszcze w tym roku

Zakończyły się konsultacje w sprawie utworzenia Europejskiego Centrum Surowców Krytycznych.

Przyszłość energetyczna regionu oparta na zaufaniu społecznym

- Naszym celem jest, aby w dniu podjęcia decyzji o lokalizacji drugiej w Polsce elektrowni jądrowej, rząd miał przed sobą region gotowy do rozpoczęcia inwestycji - mówi Wiktor Płóciennik, wiceprezes zarządu ds. rozwoju w PGE GiEK S.A. 

Polska idzie po suwerenność amunicyjną. PGZ podsumowuje pierwszy rok budowy trzech fabryk 155 mm

Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) zamknęła pierwszy rok realizacji strategicznego programu budowy trzech fabryk amunicji artyleryjskiej 155 mm. Przedstawiono postępy inwestycji w czterech spółkach domeny amunicyjnej oraz harmonogram osiągnięcia pełnej suwerenności produkcyjnej do końca 2028 roku.

To koniec problemów z nazwą i znakiem energetycznego giganta. Nie on jeden z tym się borykał

PGF Polska Grupa Fotowoltaiczna przegrała sądową apelację. Sąd w Warszawie przyznał PGE Polskiej Grupie Energetycznej rację w sporze o ochronę znaków towarowych PGE.