Umieralnia dla węgla? Nie!

fot: Maciej Dorosiński

Nie będzie atomu, można to stwierdzić na sto proc. - mówi prof. Władysław Mielczarski

fot: Maciej Dorosiński

Rozmowa z prof. WŁADYSŁAWEM MIELCZARSKIM, ekspertem do spraw energetyki z Politechniki Łódzkiej

Sprawa metanu została dla polskich kopalń węgla kamiennego załatwiona pozytywnie. Mamy ostateczny kształt rozporządzenia metanowego. Możemy odetchnąć z ulgą?
Trochę odetchnąć możemy, ale jestem pewien, że jak znam postępowanie organów unijnych, nie na długo. Politycy w Brukseli stosują metodę salami, wabią nas plasterkami, ale jak złapiemy przynętę, to się cofają. Dwa kroki do przodu, jeden do tyłu. Jeśli nie nastąpi radykalna zmiana polityki europejskiej i Zielonego Ładu, to będą kolejne próby wprowadzenia coraz bardziej restrykcyjnych norm metanowych. Na dzisiaj te rozwiązania są satysfakcjonujące, ale musimy obserwować rozwój sytuacji.

Jakich jeszcze ewentualnie prób wprowadzenia niekorzystnych dla naszego górnictwa i gospodarki rozwiązań możemy się ze strony Unii spodziewać?
Społeczeństwo europejskie obudziło się i widzi negatywne strony Zielonego Ładu. Obserwujemy protesty rolników. Te niepokoje społeczne występują praktycznie we wszystkich krajach wspólnoty. Ze strony Brukseli w związku z tym pojawiła się metoda faktów dokonanych, zwołano bardzo ważne posiedzenie Parlamentu Europejskiego na miesiąc przed wyborami. Zapadły tam decyzje w sprawach drażliwych, jak emigracja i metan. Dobry obyczaj polityczny nakazuje, że decyzje w takich sprawach powinno się przekazać do podjęcia już nowemu parlamentowi. On jednak będzie prawdopodobnie inny, nie tak radykalny, bardziej eurosceptyczny. Dlatego pojawiają się takie inicjatywy jak skarga emerytek ze Szwajcarii, które w porównaniu do polskich żyją jak pączki w maśle. Panie poskarżyły się do Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, że ich rząd nie zrobił wystarczająco wiele dla ochrony klimatu, przez co jest to dla nich uciążliwe. TSUE z tym się zgodził i teraz mamy podstawę do ukarania wszystkich krajów europejskich. Obawiam się, że grupa forsująca Zielony Ład będzie próbowała działać poza prawem, pojawią się różne zagrania, niekoniecznie fair.

Jeśli nowy PE, na co przecież wskazują wyniki wyborów lokalnych, krajowych, będzie mniej entuzjastycznie do tego tematu podchodził i bardziej próbował chronić europejską gospodarkę, to być może mamy szansę na racjonalniejsze podejście do tematu.
Trochę pęd ku Zielonemu Ładowi na pewno wyhamuje, ale te najbliższe wybory europejskie nie zmienią zbyt dużo. Dopiero kolejne mogą przynieść poważne zmiany. Musimy zejść jeszcze niżej, bardziej odczuć niekorzystne zmiany. Póki co lokomotywa Zielonego Ładu jest rozpędzona, jedzie naprzód i to bardzo szybko.

To taki pęd na ślepo, biorąc pod uwagę sytuację polityczną na świecie. Powinniśmy zadbać o swoje zasoby, bo tak naprawdę nie wiemy, co przyniosą kolejne lata. Perspektywa wojny w Europie jest realna.
Brukselskie elity się tym nie przejmują. Spójrzmy na konflikt w Ukrainie. Przecież, by go zakończyć w ciągu miesiąca, wystarczy jedna decyzja: NATO i USA. Nie zdziwi mnie też za bardzo, kiedy rurociągi Nord Stream za jakiś czas zostaną naprawione. Europa jest w stanie zrobić duży zwrot, jeśli tylko uzna, że to leży w jej interesie.

Najbardziej takim zwrotem sytuacji zainteresowani są Niemcy.
Tak, oczywiście. Mieli zapewnione pewne i tanie dostawy gazu dla gospodarki, prężnie się rozwijali. Teraz spowolnili. Bardzo potrzebują tanich surowców, a zostali od nich odcięci, płacą za nie krocie. Nawet ich innowacyjnej gospodarki na to nie stać. A te surowce są właśnie na Wschodzie.

Wracając na polskie podwórko, pojawił się pomysł porzucenia powstania Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego. Wydzielenie aktywów węglowych tak, ale w zupełnie innej niż proponowanej przez rząd Zjednoczonej Prawicy formie.
Jeśli chodzi o NABE, to pod tą nazwą egzystowało kilka odmiennych pomysłów. Brałem udział w tworzeniu pierwszego, czyli dynamicznego podmiotu, który miał likwidować stare aktywa węglowe produkcji energii elektrycznej, czyli stare, wysłużone elektrownie, a na to miejsce budować nowe, też węglowe bloki. Bo jeśli mamy stare bloki 200 MW z czasów Gomułki i Gierka, to budując taki blok, jaki jest np. w Jaworznie i Opolu, jednym nowym zastępujemy pięć starych. Dodatkowo zmniejszamy emisję o 30 proc. NABE pierwotnie miał też inwestować tam, gdzie to możliwe, także w gaz. Ten pomysł dynamicznego NABE został przejęty przez firmy energetyczne, w szczególności PGE, i tak naprawdę przekształcony w umieralnię dla węgla. Chciano się pozbyć tego surowca i zarabiać na wiatrakach. Nie dziwię się, że ten pomysł odrzucono.

Słowem, poszło to w innym kierunku, niż pierwotnie zakładano?
Tak. Jeśli chodzi o energetykę konwencjonalną, to zarabia się na konkretnej produkcji. W przypadku wiatraków – na subsydiach. Gdyby te dopłaty zdjąć, gdyby producenci energii z OZE zapłacili za np. rynek mocy, rozwój sieci, gdyby nie mieli 15-letnich wakacji kredytowych itd., to cena energii z węgla byłaby na poziomie 300-400 zł, a z OZE 700-800 zł. To dwukrotnie więcej. Dlatego dzisiaj po prostu trzeba „wejść na tę górę” i powiedzieć jasno: „Albo będziemy mieć prąd z elektrowni węglowych, albo będzie go nam brakować”. Gazu nie ma, a atom nadal jest gdzieś tam za horyzontem.

Obecny rząd mówi jasno: nie pozbędziemy się węgla, dopóki nie będzie energetyki jądrowej, która go zastąpi. Racjonalność zaczyna dochodzić do głosu.
Pewne otrzeźwienie jest rzeczywiście widoczne. Pomagają temu takie sytuacje jak wiosną, kiedy operator wyłączał farmy wiatrakowe i fotowoltaiczne. Od marca do połowy kwietnia, kiedy słońce świeci tak jak we wrześniu, czyli nie jest to szczytowy czas, już siedem razy dokonywano takich wyłączeń, bo system był na skraju destabilizacji. Ludzie zaczynają sobie zdawać sprawę z zagrożeń.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Chorzów: Kolejne przejazdy pod estakadą zostaną otwarte 5 czerwca

Przejazdy pod estakadą w rejonie ul. Jana Faski i Pocztowej zostaną udostępnione kierowcom w piątek 5 czerwca - zapowiedział Urząd Miejski w Chorzowie. Otwarty zostanie również znajdujący się przy nich parking P2.

Spór o farmę fotowoltaiczną w Parku Śląskim. Chorzów blokuje inwestycję

Władze Parku Śląskiego chcą zbudować farmę fotowoltaiczną, która w przyszłości mogłaby rocznie dawać nawet do 2 mln zł oszczędności na opłatach za energię. Instalacja miałaby powstać na terenie, który od zawsze był zapleczem technicznym parku, ale ten plan został (na razie?) zablokowany przez miasto Chorzów.

Kryptonim „Wypadek”. Katastrofa w kopalni Mysłowice

4 lutego 1987 roku w kopalni Mysłowice w Mysłowicach miał miejsce tragiczny wypadek. Doszło tam do wybuchu metanu i pyłu węglowego, zginęło 19 górników, kilkudziesięciu zostało rannych. Przygotowaliśmy podcast o tej tragedii na podstawie materiałów zgromadzonych w Instytucie Pamięci Narodowej w Katowicach. Zachęcamy do posłuchania.

Będzie wieża widokowa na Szlaku Węgla i Stali

W ramach programu Industrial Space na Szlaku Węgla i Stali pojawią się nowe obiekty. Jeden z nich zaplanowano w Jastrzębiu-Zdroju, w okolicach Zielonego Mostu. Stanie wieża widokowa w formie kopalnianego skipu.