To rosyjski terror? Ładunki wybuchowe u bram kopalni, atak na system energetyczny
W Brandenburgii w Niemczech, około 30 km od polskiej granicy, doszło do próby ataku na podstację elektroenergetyczną w Turnow-Preilack, niedaleko elektrowni węglowej Jänschwalde połączonej z kopalnią węgla brunatnego. Tamtejsze media informują, że użyto samodzielnie zbudowanych ładunków wybuchowych. To nie był jedyny incydent.
fot: X/Stefan Energie Chiemgau/Outdoor Chiemgau
Atak na sieć energetyczną w Kolonii
fot: X/Stefan Energie Chiemgau/Outdoor Chiemgau
W Brandenburgii w Niemczech, około 30 km od polskiej granicy, doszło do próby ataku na podstację elektroenergetyczną w Turnow-Preilack, niedaleko elektrowni węglowej Jänschwalde połączonej z kopalnią węgla brunatnego. Tamtejsze media informują, że użyto samodzielnie zbudowanych ładunków wybuchowych. To nie był jedyny incydent.
Niemieckie służby informują, że zdarzenie z 1 września nie wpłynęło na bezpieczeństwo mieszkańców i nie doszło do przerw w dostawach prądu. Nikt nie ucierpiał, a trwają dodatkowe kontrole. Śledztwo przejęło Landeskriminalamt Brandenburg.
Minister spraw wewnętrznych Brandenburgii Jan Redman potwierdził, że to był akt sabotażu. Poinformował, że celem sprawców była destabilizacja sieci elektroenergetycznej i dostaw energii, co się nie udało.
Brandenburgia wyszła z tego obronną ręką - powiedział.
Elektrownia węglowa w Jaenschwalde jest największym tego typu obiektem w tym kraju związkowym. Operator prosi o zgłaszanie policji podejrzanych osób i zdarzeń.
Seria z rosyjskimi służbami w tle?
Z kolei pod Kolonią doszło do ataku na stację elektroenergetyczną należącą do operatora systemu przesyłowego Amprion. Jak informuje "Bild" incydent wpisuje się w serię zgłoszeń dotyczących infrastruktury sieci najwyższych napięć w Niemczech, w tym zdarzenia w Brandenburgii.
Amprion obsługuje 11 tys. km linii najwyższych napięć. Stacja w Bergheim leży kilkaset metrów od elektrowni węglowej RWE Niederaussem.
Wcześniej w Niemczech doszło do groźnego incydentu na lotnisku w Lipsku. Niemieckie władze oficjalnie wskazały Rosję jako odpowiedzialną za ten udaremniony atak dronowy.
W ostatnich godzinach na dworcu kolejowym w Augsburgu na południu Niemiec eksplodował nieznany obiekt. Dwie osoby odniosły lekkie obrażenia.