To będzie katastrofa dla całego regionu

fot: Maciej Dorosiński

Bogusław Hutek, przewodniczący Solidarności w PGG oraz szef całej górniczej Solidarności

fot: Maciej Dorosiński

Przyjęcie rozporządzenia metanowego przez Parlament Europesjki będzie oznaczało szybką likwidację górnictwa w Polsce. - Teraz najważniejszą kwestią jest jak najszybsze spotkanie sygnatariuszy umowy społecznej w obecności premiera Morawieckiego. Musimy ustalić, co można w tej sprawie zrobić. Najważniejsze, czy w ogóle da się jeszcze zmienić te zapisy na takie, które będą korzystne dla nas, albo odroczyć ich wejście w życie - powiedział w rozmowie z portalem netTG.pl Bogusław Hutek, przewodniczący górniczej „Solidarności” oraz szef „S” w Polskiej Grupie Górniczej.

Co się stanie, jeśli rozporządzenie metanowe wejdzie w życie?

Bogusław Hutek: - Normy tam zawarte są nie do spełnienia dla większości kopalń. W projekcie nie ma konkretnych liczb, ale są zapisy mówiące, że kary mają być drastyczne i zniechęcające przedsiębiorcę. W kuluarach już mówi się, że skoro metan jest 28 razy silniejszy od dwutlenku węgla w procesie cieplarnianym, to też opłaty będą o tyle wyższe niż ETS. To oznaczałoby, że Polska Grupa Górnicza musiałaby zapłacić rocznie minimum 1,5 mld zł i pewnie w tym kierunku to pójdzie. Co ważne, te kary nie będą mogły być subsydiowane przez rząd. Zgodnie z przepisami, gdy cena węgla jest niska, to koszty kwalifikowane kopalń mogą zostać pokryte dopłatami z budżetu państwa. Natomiast w tym przypadku zapis jest jednoznaczny- kara za emisję metanu nie jest kosztem kwalifikowanym, więc nie może być subsydiowana. To oznacza, że musielibyśmy te kary zapłacić sami, a na to nas po prostu nie stać. W praktyce, w przypadku PGG, oznacza to likwidację 8-9 kopalń, i to już za trzy lata. Jeśli rozporządzenie metanowe weszłoby w życie w tej wersji, która ma być obecnie procedowana, to w 2027 roku trzeba by zamknąć większość kopalń wydobywających węgiel energetyczny. To byłaby katastrofa dla całego regionu, oznaczająca nagłą likwidację 200 tys. miejsc pracy.

O nowych przepisach dotyczących metanu mówiło się już od dawna. Dlaczego dopiero teraz słychać bicie na alarm?

Tę kwestię poruszyliśmy już w momencie negocjacji umowy społecznej dla górnictwa. Ostrzegaliśmy, jakie mogą być następstwa. Wtedy otrzymaliśmy zapewnienia ze strony rządowej, przede wszystkim od premiera Morawieckiego, że nie mamy się czym martwić, bo jeśli chodzi o cały pakiet Fit for 55 oraz rozporządzenie metanowe, to wszystko jest już załatwione, będzie derogacja i Polska będzie miała swoją ścieżkę. Jak widać, wszystko okazało się kłamstwem. Zostaliśmy oszukani nie tylko przez premiera i polski rząd, ale też przez Unię Europejską. Przypominam, że umowa społeczna została już prenotyfikowana w Brukseli, więc Unia Europejska dobrze wie, że mamy ustalenia odnośnie funkcjonowania górnictwa do 2049 roku i wstępnie je zaakceptowała. O tym doskonale wiedział też Frans Timmermans, więc dzisiaj forsowanie przez niego zapisów rozporządzenia metanowego - bo to jego dziecko – jest takim samym kłamstwem i oszustwem. Przypominam, że Timmermans podczas wizyty na Śląsku i spotkania ze związkowcami mówił, że umów trzeba dotrzymywać. Widać to były jedynie puste słowa. Co z tego, że ustaliliśmy termin funkcjonowania kopalń do 2049 roku, skoro i tak Unia Europejska dobije nas wcześniej przepisami metanowymi.

Co dalej?

Widać, że Unia Europejska idzie swoją drogą, nie oglądając się na nic. Nie interesuje mnie już teraz kwestia, czy to polski rząd nas oszukał w tej sprawie, czy sam został oszukany przez Brukselę. Teraz najważniejszą kwestią jest jak najszybsze spotkanie sygnatariuszy umowy społecznej w obecności premiera Morawieckiego. Musimy ustalić, co można w tej sprawie zrobić. Najważniejsze, czy w ogóle da się jeszcze zmienić te zapisy na takie, które będą korzystne dla nas, albo odroczyć ich wejście w życie. Mocno do pracy powinni się wziąć również parlamentarzyści, głównie z naszego regionu. To oni są od tego, żeby wpływać na zmianę niekorzystnych dla Polski przepisów. Przypominam, że jesienią są wybory. Jeśli się okaże, że rzeczywiście nic nie da się już zrobić z tym rozporządzeniem i politycy nie zawalczą o obronę naszych miejsc pracy, to niech pamiętają, że ich z tego wszystkiego rozliczymy i przy urnie wyborczej mogą ponieść sromotną klęskę.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Uwaga! PSE ogłosiły na kilka godzin okres przywołania na rynku mocy. O co chodzi?

We wtorek od godz. 17 do 19 ogłoszono okres przywołania na rynku mocy - poinformowały Polskie Sieci Elektroenergetyczne (PSE). Okresy przywołania stosowane są m.in. w związku z wysokim zapotrzebowaniem na energię elektryczną, które wynika np. z upałów.

Przekona ludzi do wiatraków? Ministerstwo chce wprowadzić specjalny fundusz

Ministerstwo klimatu i środowiska chce stworzyć fundusz partycypacyjny. Ma przekonać osoby, które żyją w sąsiedztwie elektrowni wiatrowych.

Zabetonowali rynek za pieniądze z UE. Teraz za pieniądze z UE będą go zazieleniać

W Rudzie Śląskiej historia zatoczyła koło. Przez dziesiątki lat przed tamtejszym Urzędem Miasta była zielona przestrzeń, ale 16 lat temu Plac Jana Pawła II zabetonowano, przy unijnym dofinansowaniu. Teraz za pieniądze ze środków Unii Europejskiej plac będzie ponownie zazieleniony.

Jest już Rada Interesariuszy dla wpisu Kopalni Guido i Sztolni Królowa Luiza na listę UNESCO

Podczas inauguracyjnego posiedzenia, które odbyło się w Sztolni Królowa Luiza, oficjalnie powołano Radę Interesariuszy – grono przedstawicieli różnych środowisk, którzy będą uczestniczyć w procesie przygotowania nominacji „Historycznego kompleksu wydobycia węgla kamiennego w Zabrzu (XVIII–XX wiek)” do wpisu na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.