Ten surowiec staje się wąskim gardłem transformacji. Rynek szuka ratunku w... mikrobach
Transformacja energetyczna ma fundament z miedzi. Bez niej nie ma samochodów elektrycznych, sieci energetycznych, farm wiatrowych ani centrów danych dla AI. Problem w tym, że podaż nie nadąża za popytem, a światowe kopalnie starzeją się szybciej niż powstają nowe. Jak pisze Bloomberg, średnia jakość rudy gwałtownie spada. Żeby wydobyć tę samą ilość metalu, trzeba przerobić coraz więcej skały. Otwarcie nowej kopalni trwa dziś lata i kosztuje miliardy z powodu barier regulacyjnych i kosztów.
fot: KGHM
Miedziane katody
fot: KGHM
Transformacja energetyczna ma fundament z miedzi. Bez niej nie ma samochodów elektrycznych, sieci energetycznych, farm wiatrowych ani centrów danych dla AI. Problem w tym, że podaż nie nadąża za popytem, a światowe kopalnie starzeją się szybciej niż powstają nowe. Jak pisze Bloomberg, średnia jakość rudy gwałtownie spada. Żeby wydobyć tę samą ilość metalu, trzeba przerobić coraz więcej skały. Otwarcie nowej kopalni trwa dziś lata i kosztuje miliardy z powodu barier regulacyjnych i kosztów.
Dla przykładu – auto elektryczne potrzebuje 3-4 razy więcej miedzi niż spalinowe. Bez stabilnych dostaw świat albo spowolni elektryfikację transportu, albo zapłaci za nią ogromną premię.
Według raportu S&P Global, na który powołuje się Bloomberg, do 2040 roku świat może stanąć wobec niedoboru rzędu 10 milionów ton miedzi. To 25-proc. luka między prognozowaną podażą a popytem.
Mikroby w kopalni KGHM
Wąskie gardło wymusza innowacje. Bloomberg Primer pokazuje przykład kopalni Carlota w Arizonie, należącej do KGHM Polska Miedź. Po latach wydobycia kopalnia produkuje dziś ok. jednej trzeciej szczytowej wydajności i bez nowych technologii zostanie zamknięta do końca dekady.
KGHM sięgnął po nietypowych górników. Do Carlota trafiły miliony kwasolubnych mikroorganizmów ze startupu Endolith z Denver. Hodowane w bioreaktorach na miejscu, mieszane z kwasem siarkowym i zraszane na hałdach skał wielkości 10 stadionów, trawią związki żelaza i siarki wokół rudy i uwalniają miedź w procesie bioługowania.
Jeśli eksperyment się uda, pozwoli wydobyć więcej metalu z hałd i ograniczyć zużycie kwasu siarkowego, którego ceny wywindowała wojna w Iranie.
Każda poprawa jest korzystna” – mówi Brock Johnston, zarządzający kopalnią Carlota w KGHM, w rozmowie z Bloombergiem. Jak dodaje, w świecie, gdzie miedź jest kluczowa dla wszystkiego, martwi się, co będzie, „jeśli nie będziemy w stanie nadążyć”.
To nie jedyny kierunek. Jak podaje Bloomberg, startup Jetti Resources opracowuje chemiczne katalizatory do rozkładu uporczywej rudy siarczkowej, Emerson Electric modernizuje hałdy inteligentnymi czujnikami, a Nuton, spółka Rio Tinto, rozwija własne rozwiązanie mikrobiologiczne – w tym roku Rio podpisało umowę na dostawy tak produkowanej miedzi dla Amazona.
Zdaniem ekspertów, bioługowanie nowej generacji ma jeszcze długą drogę, ale potencjał jest ogromny.
Źródło: Bloomberg, BloombergNEF, Bloomberg Primer – „Fixing the Copper Crunch”, autor: Coco Liu