Tańsza, droższa, z ETS lub bez. Zwariować można

fot: pixabay

Wypadki górnicze są częste w Afganistanie ze względu na brak nadzoru

fot: pixabay

Polityka na dobre zadomowiła się w górnictwie i energetyce. Niestety w niedobrym tego słowa znaczeniu. Ostatnia awantura, po wecie prezydenta Karola Nawrockiego do tzw. ustawy wiatrakowej, dotyczy cen energii z węgla i OZE. W mediach pojawiają się sprzeczne informacje. A tak naprawdę, to który prąd jest tańszy? Zależy, kogo zapytasz. Odpowiedzi są skrajnie różne… I w zasadzie żadna prawdziwa.

– Energia elektryczna z OZE jest 2-3 razy tańsza niż z węgla kamiennego. Z węgla w 2025 r. kosztuje szacunkowo 740 zł/MWh, a z OZE 270-340 zł/MWh (i to po uwzględnieniu, że nie zawsze wieje i świeci, że potrzebna jest elastyczność, itp.) – pisze w mediach społecznościowych Marcin Dusiło z Forum Energii. Te dane powiela Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz, minister funduszy i rozwoju regionalnego.

No i zaczyna się licytacja

Forum Energii przygotowało infografikę, z której wynika, że prąd z zawodowych elektrowni na węgiel kamienny jest ponad dwukrotnie droższy niż z OZE. Nawet bez uwzględnienia kosztu CO2 OZE zdaniem ekspertów tej organizacji są tańsze o 27-42 proc. – już po doliczeniu konieczności bilansowania i świadczenia usług systemowych.

– Koszt wydobycia polskiego węgla jest średnio wyższy niż cena, po której jest sprzedawany. Różnica ta dopłacana jest z budżetu – z podatków. Z tego powodu nie jest widoczna bezpośrednio na rachunku za energię elektryczną, ale jest składnikiem rzeczywistego kosztu energii elektrycznej – informuje Marcin Dusiło z Forum Energii.

Udział OZE w miksie elektroenergetycznym rośnie

W 2024 r. te źródła odpowiadały za 29,4 proc. produkcji energii elektrycznej. Udział węgla kamiennego i brunatnego był z kolei rekordowo niski i wyniósł 57,1 proc. Spadek zużycia węgla kamiennego w Polsce w 2024 względem 2023 r. wyniósł 14 proc., a względem 2015 r. aż 33 proc. Czerwiec 2025 roku był pierwszym miesiącem, gdy OZE wytworzyły więcej prądu niż węgiel.

A teraz sprawdźmy argumentację drugiej strony. Czy prąd z OZE jest faktycznie tańszy od tego z węgla? Co z kosztami utrzymania stabilności systemu, rozbudową sieci?

Problemem tak energii wiatrowej, jak i tej ze słońca jest niestabilność. Wiatraki produkują energię tylko wtedy, kiedy wieje, a fotowoltaika – kiedy świeci słońce. Moc produkcyjna tych urządzeń jest zmienna, potrafi spaść niemal do zera w ciągu zaledwie kilku godzin. Dlatego, aby zapewnić ciągłość dostaw prądu, elektrownie węglowe lub gazowe muszą cały czas pracować w tle jako rezerwa. A to generuje koszty – i to bardzo wysokie, bo elektrownie te muszą być utrzymywane w gotowości, nawet jeśli przez jakiś czas nie sprzedają prądu.

W przypadku OZE dodatkowym kosztem, o którym niewielu wspomina, jest konieczna i bardzo droga rozbudowa sieci przesyłowych. Rachunek za to płacimy wszyscy. Do tego dochodzi magazynowanie energii, które jest przyszłością i póki co także pochłania ogromne koszty.

Hasła w stylu „energia z wiatru i słońca jest dwa razy tańsza niż z węgla” to mrzonki i wprowadzanie opinii publicznej w błąd? Na pewno pomijają: realne koszty systemowe, konieczność utrzymywania elektrowni konwencjonalnych, koszty dla odbiorców końcowych. Kiedy uwzględni się wszystkie elementy, energia z wiatru wcale nie jest tańsza – a często okazuje się droższa. OZE, jeśli nie stoi za nim stabilne źródło dyspozycyjne, nie zmniejsza nam rachunków za prąd, tylko je podnosi.

– Szukałem danych, inspirowany wypowiedziami polityków, którzy naginają rzeczywistość, bo to im się opłaca, że energia z wiatru i słońca jest najtańsza. Prawda jest jednak inna. Na dziś koszt wytworzenia jednego megawata energii z węgla brunatnego to 320 zł, z węgla kamiennego – około 380 zł. Z kolei energia z fotowoltaiki to już 400 zł, a z farm wiatrowych na lądzie – 480 zł. Najdroższe są morskie farmy wiatrowe, gdzie według danych Ministerstwa Klimatu płacimy od 485 do 512 zł, choć inwestorzy żądają nawet 500-600 zł, bo te ceny są dla nich nieopłacalne – wylicza Bogusław Ziętek, przewodniczący WZZ Sierpień 80.

Najtańszym źródłem energii jest węgiel brunatny i kamienny

Jego zdaniem najtańszym źródłem energii wciąż pozostaje węgiel brunatny i kamienny. OZE, czyli wiatr i słońce, generują wyższe koszty, zwłaszcza gdy uwzględnimy niestabilność tych źródeł.

– Musimy utrzymywać elektrownie konwencjonalne w gotowości, co kosztuje miliardy złotych rocznie na rynku mocy. Po doliczeniu tych kosztów energia z fotowoltaiki to 700 zł, a z wiatraków – ponad 800 zł za megawatogodzinę – dodaje Ziętek.

Podkreśla, że dane, o których mówi, pochodzą z raportów giełdowych spółek energetycznych, które są dokładnie kontrolowane, więc trudno posądzać je o fałsz.

– Problemem jest też ETS, który podbija ceny energii z węgla – dziś to 72 euro za tonę. Ale nawet bez ETS-u energia z węgla jest tańsza, wbrew kłamstwom niektórych polityków, jak pani Pełczyńska-Nałęcz, którzy twierdzą inaczej – podsumowuje Ziętek.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Firmy z USA gotowe inwestować w Polsce w fabrykę paliwa do SMR i komponenty dla satelitów

Amerykańska spółka X-Energy deklaruje gotowość do zainwestowania w Polsce blisko 1 mld dolarów w ramach Zielonego Okręgu Przemysłowego Kaszubia. Z kolei Quantum Space rozważa produkcję w Polsce komponentów do satelitów oraz systemów służących ochronie i bezpieczeństwu infrastruktury satelitarnej w przestrzeni kosmicznej.

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowa wieża kontroli lotów

Na gliwickim lotnisku ma powstać nowoczesna wieża kontroli lotów - wynika z informacji lokalnego samorządu. Dla wieży, która ma obsługiwać ruch lotniczy i stać się charakterystycznym elementem panoramy miasta, złożono już wniosek o pozwolenie na budowę.

ORLEN stworzy sieć „komfortek” dla podróżujących ze szczególnymi potrzebami

ORLEN jako pierwsza firma paliwowa w Polsce uruchamia program, który ma zwiększyć komfort podróżowania po kraju osób ze szczególnymi potrzebami. Przy najważniejszych trasach powstanie ponad 30 tzw. „komfortek” – specjalistycznych pomieszczeń higieniczno-opiekuńczych.

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.