Takie zdjęcia tylko u nas! Sfotografowaliśmy ciepłownię kopalni Anna

Zespół zabudowań po kopalni Anna w Pszowie wyszedł spod ręki genialnego niemieckiego architekta Hansa Poelziga. O budynku maszynowni szybu Bartosz pisaliśmy wielokrotnie. Warto poznać też historię Ciepłowni Anna. Byliśmy tam i zrobiliśmy zdjęcia. Nikt do tej pory jej tak nie sfotografował!

Cieplownia Anna KZM

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Ciepłownia Anna w Pszowie

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Cieplownia Anna KZM 2 Cieplownia Anna KZM 4 Cieplownia Anna KZM

+76 Zobacz galerię

Cieplownia Anna KZM 3 Cieplownia Anna KZM 5

Galeria
(79 zdjęć)

Zespół zabudowań po kopalni Anna w Pszowie wyszedł spod ręki genialnego niemieckiego architekta Hansa Poelziga. O budynku maszynowni szybu Bartosz pisaliśmy wielokrotnie. Warto poznać też historię Ciepłowni Anna. Byliśmy tam i zrobiliśmy zdjęcia. Nikt do tej pory jej tak nie sfotografował!

Kopalnia Węgla Kamiennego Anna w Pszowie działała od XIX wieku, definitywne zamknięcie nastąpiło w lutym 2012 r., po wyczerpaniu zasobów węgla. W 2016 r. teren kopalni został przekazany do Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK), a później - w 2019 r. - gminie Pszów. Pozostało po niej sporo zabudowań, które miasto otrzymało od Spółki Restrukturyzacji Kopalń i teraz sukcesywnie je rewitalizuje. Na terenie budynku byłej łaźni i maszyny wyciągowej szybu Jan kopalni Anna działa już biblioteka.

W ramach kolejnego etapu inwestycji przebudowywany jest budynek zaopatrzenia,  w którym powstają: żłobek, centrum organizacji pozarządowych oraz inkubator przedsiębiorczości. Modernizowany jest również okazały, zabytkowy budynek maszyny wyciągowej szybu Chrobry I, który stanie się przestrzenią edukacyjną i kulturalną, z warsztatami oraz interaktywną wystawą poświęconą historii kopalni Anna i energii elektrycznej. Z kolei do zabytkowego magazynu głównego byłej kopalni, po generalnym remoncie, przeprowadzi się Urząd Miasta.

Gdy działała kopalnia Anna jej częścią była też elektrociepłownia produkująca na rzecz tego zakładu górniczego: energię elektryczną, sprężone powietrze, parę i gorącą wodę. Dzisiaj funkcjonuje jako Ciepłownia Anna, wchodzi w skład Oddziału Zakład Elektrociepłownie Polskiej Grupy Górniczej. Dostarcza ciepło dla miasta Pszowa, w tym szkół czy przedszkoli.

Architekt, który miał wizję

Budynek maszynowni szybu Chrobry to jeden z najbardziej okazałych projektów Hansa Poelziga, wybitnego berlińskiego architekta. Prace nad nim rozpoczęły się w 1914 r. Maszynownia została ukończona już w 1916 r. Powstały wtedy nowe obiekty towarzyszące, takie jak nadszybie czy też maszynownia (z elektryczną maszyną firmy Siemens-Schuckert). W 1917 r. ukończono prace szybowe, osiągając poziom 350 m. Wydobycie w nowym szybie rozpoczęto 1 czerwca 1917 r.

Warto jednak wiedzieć, że spod ręki mistrza wyszła też elektrociepłownia (dziś Ciepłownia Anna), wybudowana w 1915 roku. Budynki stanowią architektoniczną całość, kompleks elektrociepłowni ma formę i wystrój analogiczny do budynku maszynowni szybu Chrobry I. W 2015 r. decyzją Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków wszystkie obiekty zostały wpisane do Rejestru Zabytków Nieruchomych Województwa Śląskiego. W 15 lat po powstaniu zabudowań kopalni Anna pisano, że w Pszowie architekt wydobył „monumentalne piękno architektury przemysłowej”.

- Rzeczywiście te obiekty mogą robić wrażenie. Są monumentalne, ładne i ciekawe. Wystarczy spojrzeć na cegłę ułożoną w jodełkę czy zachowaną do dziś klatkę schodową - mówi Przemysław Rykala, dyrektor Oddziału Zakład Elektrociepłownie Polskiej Grupy Górniczej. - Poza tym w budynku są zachowane w dobrym stanie ponadstuletnie urządzenia - dodaje.

Mieczysław Damiec, dyrektor ds. technicznych Oddziału Zakład Elektrociepłownie PGG jest związany z Ciepłownią Anna od początku swojej kariery zawodowej. Co więcej, na jej terenie pracowali także jego ojciec i dziadek. Świetnie zna historię zakładu, urządzeń w nim pracujących i tego, jak zmieniał się na przestrzeni lat.

- Spójrzmy na taką rozdzielnię z łącznikiem, który też zaprojektował Poelzig. Gdy po drugiej wojnie rozdzielnię trzeba było rozbudować, gdyż potrzeby produkcyjne były zwiększone, ówcześni budowniczy postawili budynek identyczny, też z czerwonej cegły ułożonej w jodełkę. A to rzadkość, bo wiadomo, jak w tamtych czasach realizowano dobudówki - zwraca uwagę dyrektor Mieczysław Damiec. – Dziełem Poelziga są też dwa kominy, oba miały po 105 metrów długości. Gdy jeden z nich zaczął się pochylać w stronę rozdzielni, skrócono go do 85 metrów – opowiada.

Przed budynkiem rozdzielni zasadzone są… piękne róże. Liczymy -  jest 16 sztuk w różnych kolorach. To chyba jeden postindustrialny zabytkowy budynek w regionie, który może się pochwalić rzędem zadbanych róż, które tak cieszą oko.

- A to róże od babci mojej żony. Miały być zlikwidowane, więc pomyślałem sobie, że przeniosę jej tutaj - uśmiecha się Mieczysław Damiec. - Mają dobrą opiekę.

Na terenie Ciepłowni Anna widać rampę i tory, po którym poruszały się wózki transportujące m.in. transformatory, widać też estakadę kablową i kanał wodny.

UNRRA dla naszych kopalń

UNRRA (United Nations Relief and Rehabilitation Administration) została powołana w 1943 r. przez państwa alianckie. Dla Polski była to największa zewnętrzna pomoc humanitarna w latach 1945–1948. W wielu zakładach pierwsze powojenne uruchomienia były możliwe tylko dzięki dostawom UNRRA.

W hali maszyn na uwagę zasługuje turbogenerator AEG o mocy 5,8MW uruchomiony w 1917 roku, potężna suwnica i dwuczłonowa o nośności 25 ton turbosprężarka wirowa napędzana parą z 1948 roku, która trafiła do Polski ze Stanów Zjednoczonych właśnie w ramach pomocy UNRRA. 

Co ciekawe, do Polski przytransportowano dwa takie urządzenia, drugie otrzymała kopalnia Dębieńsko. Na sprężarce zamontowana jest tabliczka „Ingersoll-Rand. Steam turbine. Made in United States of America”. Sprężarka wirowa była napędzana turbiną parową o mocy 3,14 MW i produkowała sprężone powietrze o ciśnieniu 6,0 bar w ilości 30 000m³/h. Maszyny UNRRA były pierwszym nowoczesnym sprzętem energetycznym w powojennej Polsce, są dziś unikatowymi zabytkami techniki, stanowią dowód materialny powojennej odbudowy. Turbina Ingersoll‑Rand w Pszowie jest więc cennym artefaktem historycznym.

Na sprężarce pracowała Izabela Hekiert, została zatrudniona w elektrociepłowni w 1986 r. , pracuje w niej do dzisiaj.

 – Trafiłam tu zaraz po skończeniu przyzakładowej szkoły KWK Anna, podczas której przez trzy lata byłam pracownikiem młodocianym. Pracowałam na kondensacji przy obsłudze pomp, obsługiwałam też sprężarki wirowe i turbogeneratory parowe. To nie była ciężka fizyczna praca, raczej stresująca, związana ryzykiem awarii, hałasem, drganiami, wysoką temperaturą i koniecznością stałej koncentracji. Na trzy zmiany, w ciągłym ruchu przez siedem dni w tygodniu – opowiada.

Pani Izabela pamięta, jak gorąco było latem w hali maszyn. 

– Niemiłosierny gorąc tam panował, ciepło biło jeszcze od wszystkich urządzeń. Na szczęście mogliśmy przebywać w kabinach, gdzie były wentylatory. Pamiętam 2002 rok, gdy doszło do awarii potężnej turbiny parowej Wumag 12,8 MW , przyszłam do pracy akurat na drugą zmianę. Jedna połówka sprzęgła  turbogeneratora uszkodziła dach, na szczęście wszyscy przeżyli. Koledzy z pracy byli poszkodowani, jeden z nich stracił nogę – wspomina.

W nastawni pracował z kolei elektroenergetyk Tomasz Kasperczyk. Też przyszedł do pracy w 1986 r. 

- Dzisiaj jestem zatrudniony w warsztacie elektrycznym, tutaj pracowała też moja żona. Za czasów działalności kopalni w nastawni zawsze na obsłudze były dwie osoby. Potem, jak stopniowo wyłączano urządzenia, wystarczył jeden pracownik - wspomina pan Tomasz.

Sprzęt marki Borsig? Też jest w Pszowie

Niewiele osób wie, że przed drugą wojną światową zakłady Borsiga były jednym z głównych dostawców zaawansowanego sprzętu dla górnictwa na Górnym Śląsku. 

W kopalniach powszechnie pracowały parowe maszyny wyciągowe, sprężarki tłokowe, pompy odwadniające oraz lokomotywy parowe produkowane przez koncern.

Urządzenia firmy Borsig też znajdziemy w Pszowie. W kotłowni są trzy kotły z napisem „Borsig”, co ciekawe jeden z włazów kotła – pochodzących z pszowskiej elektrociepłowni - zobaczymy dzisiaj w Muzeum Śląskim. Kotły parowe Borsig o wydajności 25 -32 ton pary na godzinę, i ciśnieniu 12 bar i temperaturze pary 350°C opalane pyłem węglowym. Kotły nr 1 i 2 wybudowano 1942 roku a nr 3 został ukończony po wojnie w 1949 roku, kotły te były typowymi niemieckimi kotłami przemysłowymi okresu II wojny światowej, produkowanymi przez firmę Borsig Maschinenbau AG / Rheinmetall‑Borsig AG.

Polecamy zdjęcia z wyjątkowej Ciepłowni Anna, nikt do tej pory tak jej nie sfotografował i nie zajrzał w najgłębsze zakamarki zakładu.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Górniczy wydział szuka studentów sprzed 50 lat. Będzie wyjątkowe spotkanie

Wydział Górnictwa, Inżynierii Bezpieczeństwa i Automatyki Przemysłowej Politechniki Śląskiej zorganizuje spotkanie dla absolwentów sprzed pół wieku.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.

115 lat po pierwszym węglu. Piekarska biblioteka szuka zdjęć z kopalni Andaluzja

Miejska Biblioteka Publiczna w Piekarach Śląskich zaprasza mieszkańców do przekazywania fotografii związanych z kopalnią Andaluzja. Wystawa, planowana w Izbie Regionalnej w okolicach Barbórki, ma upamiętnić 115 lat od rozpoczęcia wydobycia w jednym z najważniejszych zakładów pracy w historii miasta.

Górnicze tradycje w nowej odsłonie. Premiera „Rybnickiego śpiewnika górniczego”

Tradycyjne pieśni górników z Rybnika i okolic ocalone od zapomnienia. Zostały zebrane w jednym śpiewniku.