Szef Solidarności w PGG: Rozmowy z ministrem także o podwyżkach dla pracowników
fot: Maciej Dorosiński
Pilnym problemem do rozwiązania, na który wskazuje Bogusław Hutek, jest wciąż formuła funkcjonowania spółek górniczych i energetycznych
fot: Maciej Dorosiński
W środę (24 listopada) ma się odbyć spotkanie górniczych związkowców z wicepremierem i ministrem aktywów państwowych Jackiem Sasinem. Jak powiedział Bogusław Hutek, przewodniczący Solidarności w PGG oraz przewodniczący całej górniczej Solidarności, rozmowy będą dotyczyły sytuacji finansowej górnictwa, a podczas spotkania ma zostać również poruszona kwestia podwyżek wynagrodzeń w Polskiej Grupie Górniczej.
Spotkanie górniczych związkowców z wicepremierem i ministrem aktywów państwowych Jackiem Sasinem ma się odbyć w najbliższą środę. Jak zaznaczył Bogusław Hutek, rozmowa będzie dotyczyła wszystkich najważniejszych problemów górnictwa – przede wszystkim sytuacji finansowej branży, kwestii subwencji budżetowej oraz cen węgla odbieranego przez energetykę. Związkowcy z PGG chcą również przedyskutować kwestię podwyżek wynagrodzeń w spółce. W liście do zarządu wskazywali, że powodem postulatów płacowych jest niespotykana od 20 lat inflacja oraz wzrost kosztów życia. Chcieliby, aby jeszcze w tym roku pracownicy PGG otrzymali z tego tytułu jednorazową rekompensatę.
- Chcemy tym tematem zająć się na spotkaniu z ministrami, bo przyzwolenie na jakiekolwiek decyzje w tej sprawie musi być z góry. Bez sygnałów ze góry, ze strony ministerstwa, zarząd nie odważy się na żadne ruchy – podkreślił Hutek.
- To zrozumiałe, bo sami zresztą widzimy, co się dzieje. W PGG ceny za prąd urosły o 300 mln zł, a koszty materiałów o kolejne 400 mln zł. Natomiast my słyszymy, że nie możemy podnieść cen węgla dla energetyki, bo od razu ceny energii poszłyby w całym kraju. W efekcie energetyka pokazuje 3-4 mld zyski, a my walczymy o przetrwanie. Wszyscy producenci podnoszą ceny, bo muszą jakoś zarabiać, więc my też albo to zrobimy, albo będzie tak jak w latach 90. za Balcerowicza i górnictwo znów ma być kotwicą antyinflacyjną. Nie myśmy sobie wymyślili, że mamy ograniczać wydobycie. To energetyka zdecydowała, że odbierze o 7 mln t węgla mniej, a teraz okazuje się, że węgla brakuje. Stąd się bierze 2,5 mld zł zadłużenia PGG, na które zresztą dali przyzwolenie rządzący – dodał związkowiec.