Stymulator pozwala lepiej żyć

fot: ARC

W leczeniu choroby Krzysztofa Pieczki pomogli ratownicy górniczy

fot: ARC

Krzysztof Pieczka z Radlina, były górnik i ratownik górniczy z kopalni Krupiński, zaczyna w miarę normalnie funkcjonować. Stymulator mózgu, który mu wszczepiono w kwietniu, został już przez lekarzy z Gdańska uruchomiony. Dzięki temu może znowu jeść, chodzić, wykonywać codzienne czynności, które jeszcze dwa miesiące temu sprawiały mu trudność albo były w ogóle niemożliwe. Postęp jest ogromny! Ale to nie koniec walki. Przed nim długa i kosztowna rehabilitacja.

Jak już pisała Trybuna Górnicza i portal nettg.pl, Pieczka cierpi na nieuleczalną i postępującą chorobę - pląsawicę Huntingtona, która sprawia, że człowiek przestaje kontrolować ciało. Przeprowadzona w Gdańsku nowatorska operacja i głęboka stymulacja mózgu umożliwiają lepsze życie przez pewien czas. Górnicy i ratownicy w rekordowym tempie zebrali 65 tys. zł na sfinansowanie zabiegu.

- Po uruchomieniu stymulatora organizm się wyciszył. Mąż znowu jest w stanie chodzić i może samodzielnie jeść. To dla niego dużo znaczy. Ma jeszcze kłopoty z wyraźnym mówieniem. Wiele rzeczy trzeba wyćwiczyć. W tym ma nam pomóc rehabilitacja w centrum leczniczym w Porąbce. Wybieramy się tam niebawem, jak tylko zoperują mi rękę - opowiada Mariola Pieczka, żona Krzysztofa.

Nieszczęścia chodzą zazwyczaj parami. Nie dosyć, że ciężka choroba dotknęła jej męża, to na dodatek pani Mariola złamała obie ręce! W takim stanie towarzyszyła mężowi w szpitalu w Gdańsku. Ponieważ kości się nie zrosły, konieczna jest kolejna operacja. Kiedy rozmawialiśmy, akurat przebywała w szpitalu i czekała na zabieg.

- Chwilowo jesteśmy w zawieszeniu, ale kiedyś musiałam pomyśleć o sobie. Także dlatego, by móc w przyszłości dobrze zająć się mężem. Mam nadzieję, że szybko do siebie dojdę - podkreśliła.

Pląsawica Huntingtona atakuje mózg. Powoduje niekontrolowane ruchy ciała, zaburzenia mowy, problemy z pamięcią, emocjami, jedzeniem. Prowadzi do niepełnosprawności i śmierci. Ma podłoże genetyczne. Zmarł na nią ojciec Krzysztofa. Choruje na nią też starszy brat.

Były ratownik miał szczęście, bo po trwających wiele miesięcy konsultacjach został zakwalifikowany do nowatorskiej operacji wszczepienia do mózgu stymulatorów. Niestety niefinansowanej przez NFZ. 10 kwietnia zabieg przeprowadził dr Witold Libionka w Szpitalu im. Mikołaja Kopernika w Gdańsku.

Próbna stymulacja udała się. W połowie maja stymulator uruchomiono. Póki co na najniższych częstotliwościach. Z czasem mogą być zwiększane pod okiem lekarza.

- Jest dobrze, ale może być dużo lepiej. Dlatego ta rehabilitacja jest absolutnie konieczna - mówi pani Mariola.

Operacja kosztowała 62 tys. zł. W zebraniu środków na jej opłacenie pomogli ratownicy górniczy. W pomoc razem z kolegami zaangażował się Piotr Bulenda z Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego.

W pomoc Krzysztofowi Pieczce włączyli się: ZZ Kadra przy CSRG, ZZ Ratowników Górniczych w Polsce, pracownicy CSRG, ratownicy ze stacji przykopalnianych Boryni, Pniówka, Jastrzębia, Zofiówki, Szczygłowic, Budryka, Marcela, Jankowic, Chwałowic, Rudułtów, Sośnicy. Pieniądze na operację przekazali też Jastrzębska Spółka Węglowa, Fundacja Ratownik Górniczy, Fundacja Rodzin Górniczych, ratownicy z KGHM Polska Miedź, poseł PiS i były ratownik Grzegorz Matusiak oraz wiele innych osób związanych ze środowiskiem górniczym.

- Pląsawica, zwana też tańcem św. Wita, to jedna z najgorszych chorób. Zamyka człowieka w jego ciele, odbiera mu nad nim władzę i jednocześnie do końca życia pozostawia świadomość tego, co się z nim dzieje - podkreśla Danuta Lis, przewodnicząca Polskiego Stowarzyszenia Choroby Huntingtona.

Krzysztofowi Pieczce można pomóc w rehabilitacji wpłacając pieniądze na konto Polskiego Stowarzyszenia Choroby Huntingtona (koniecznie z dopiskiem darowizna dla Krzysztofa Pieczki): 46 2490 0005 0000 4600 8805 1930.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.

Jakie zostały ślady po postindustrialnych zabytkach Bytomia?

Przełom XX i XXI wieku to ogromne zmiany w Bytomiu związane z transformacją gospodarczą. Wiele zakładów przemysłowych, jak: kopalnie, huty, elektrociepłownie oraz inne zakłady produkcyjne zostało zlikwidowanych. Część obiektów bezpowrotnie wyburzono, jednak spora część została zachowana,  jak: EC Szombierki, szyb Krystyna czy budynki po dawnych zakładach Orzeł Biały oraz kopalniach Rozbark i Bolko. 

Bytomskie perełki postindustrialu na znaczkach pocztowych

Elektrociepłownia Szombierki – jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków przemysłowych Górnego Śląska oraz wizerunek najstarszej, nieprzerwanie czynnej bytomskiej kolei wąskotorowej, trafiły na znaczki i pocztówki. Można je już zakupić w sklepie internetowym Poczty Polskiej.