Sport: mistrz sylwetki, mistrz Polski

1371277957 16 lukasz arc k3

fot: archiwum domowe

Łukasz Szołtysek pręży muskuły przed kolejnymi zawodami.

fot: archiwum domowe

Żadnych używek, trening i dieta - trzy żelazne zasady kulturysty. Posiłki trzeba spożywać regularnie. Nie jest to łatwe, zwłaszcza gdy pracuje się w transporcie, na dole kopalni.

Jedzenie na następny dzień najlepiej przygotować wieczorem. Rano pozostaje podzielić wszystko na porcje, wrzucić do pojemników i w te pędy gnać do pracy.

Łukasz Szołtysek, mistrz Polski w kulturystyce (kat. 75 kg), opanował tę marszrutę na pamięć. Prócz siły mięśni cechuje go równie wielka siła woli. Nie rezygnuje z treningów, choć łatwo nie jest.

- Codziennie wstaję o czwartej rano, żeby zdążyć na szychtę w kopalni Jankowice. Po robocie prosto z szoli biegnę ćwiczyć. Jak wieczorem wracam do domu, jestem całkowicie wykończony. Ledwo starcza mi sił, żeby wiadomości przejrzeć w komputerze i padam - opisuje Łukasz.

Pięć lat temu ukończył technikum górnicze w Wodzisławiu Śląskim. Trenować zaczął pod koniec trzeciej klasy. Kiedy rozpoczął pracę w kopalni, miał obawy, czy uda mu się pogodzić życie zawodowe z wyczynowym sportem.

Sportowe "smakołyki"
- Miałem szczęście, że trafiłem do grupy fajnych ludzi. Wyglądałem trochę dziwnie z tymi pojemnikami z jedzeniem, które zwoziłem każdego dnia na dół. Przynajmniej dwa razy w czasie szychty musiałem zrobić sobie przerwę na posiłek, ale nikt nie miał nic przeciwko mojemu stylowi życia. Za to jestem wdzięczny przełożonym i kolegom. Podziwiam również moja mamę, której stale przeszkadzam w kuchni, przyrządzając swoje sportowe "smakołyki" - zwierza się kulturysta.

Dla niego najważniejszy jest okres bezpośrednio poprzedzający konkretne zawody. Wówczas spożywa 6 pełnowartościowych posiłków, składających się głównie z ryżu, kurczaka, ryb i warzyw. Trenuje 5 razy w tygodniu. Dodatkowo każdego dnia korzysta z bieżni, aby spalić nadmiar tkanki tłuszczowej. W ciągu trzech miesięcy następuje ostra redukcja wagi z 92 kg do 75 kg w dniu zawodów. Kulturyści mówią wówczas o "rzeźbieniu sylwetki".

- Jest to dla mnie najtrudniejszy czas. Są nawet momenty, że brakuje mi w pracy sił i wtedy muszę mocno zaciskać zęby - tłumaczy dalej Łukasz.

Minęły właśnie 4 lata od jego debiutu w Mistrzostwach Śląska. Trema dała się we znaki, ale trzecie miejsce zmotywowało go do dalszej pracy. Dzięki temu sięgnął jeszcze po tytuł mistrza Śląska i w końcu mistrza Polski w swojej kategorii.

Ciągnie go w świat
Młody górnik z kopalni Jankowice marzy teraz o karierze międzynarodowej. Niedawno miał okazję wyjechać na zawody do Macedonii. Niestety, zabrakło środków finansowych. Plany na przyszłość to mistrzostwa Polski i mistrzostwa Europy w przyszłym roku. Łukasz oszczędza pieniądze, poszukuje ewentualnych sponsorów i wierzy w swoje dobre strony.

- Zaliczam do nich ramiona i mięśnie naramienne. Muszę jeszcze popracować nad klatką piersiową. Trenuje mi się ją gorzej niż inne partie ciała. Mięśnie najszersze grzbietu też wymagają poprawy. Ale w tym przypadku muszę stosować się do zaleceń lekarza, bo parę miesięcy temu doznałem poważnej kontuzji i nie mogę ich na razie zbytnio obciążać - przyznaje.

Gorąco też zachęca młodzież do podejmowania treningów.

- Każdy może spróbować zmierzyć się z tą dyscypliną. To oczywiste, że istotne są cechy genetyczne, ale treningi i silna wola stanowią podstawę. Ja, gdy zaczynałem, ważyłem 56 kg przy wzroście 171 cm. Można by rzec: chudzielec, a mimo wszystko dopiąłem swego - przekonuje Łukasz.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

TOP 6 nieoczywistych propozycji na Industriadę 2026. Poleca dr Adam Hajduga

Przed nami kolejna Industriada, czyli święto Szlaku Zabytków Techniki Województwa Śląskiego. Odbędzie się w dniach 13 i 14 czerwca 2026 roku, a tegorocznym motywem przewodnim są „Twarze przemysłu”. Industriada zagości w 50 obiektach i nie sposób odwiedzić je wszystkie. Wspólnie z dr. Adamem Hajdugą - współtwórcą festiwalu, wiceprezydentem Europejskiego Szlaku Dziedzictwa Przemysłowego i dyrektorem instytucji kultury „Szyb Staszic” w Tarnowskich Górach – przygotowaliśmy TOP 6 nieoczywistych propozycji na Industriadę 2026.

Zwycięstwo w finale Rolanda Garrosa nie dla Mai, ale ona i tak wygrała!

Nie udało się Mai Chwalińskiej, tenisistce z Dąbrowy Górniczej, zawodniczce klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, wygrać prestiżowego turnieju Rolanda Garossa w Paryżu. W finale, trwającym niespełna dwie godziny, pokonała ją Rosjanka Mirra Andriejewa. Maja rozegrała w Paryżu 10 spotkań, wygrała dziewięć. To niesamowity sukces dla kwalifikantki.

I mamy Maję w finale turnieju Roland Garros!

Maja Chwalińska, tenisistka z Dąbrowy Górniczej, zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, wystąpi w finale jednego z najważniejszych turniejów tenisowych. W półfinale Roland Garros pokonała rosyjską zawodniczkę Dianę Sznajder. A w finale czeka na nią również Rosjanka - Mirra Andriejewa. Maja powiedziała, że w sobotę, podczas finału, też da z siebie wszystko.

Kopalnie na zdjęciach na... lotnisku w Pyrzowicach. Polecamy świetną wystawę!

Do końca sierpnia na lotnisku KTW Pyrzowice można oglądać wystawę fotografii „Między mrokiem a światłem” autorstwa Adama Rosteckiego z Mobilnego Centrum Digitalizacji Instytutu Korfantego w Katowicach. Autor fotografuje kopalnie, opustoszałe hale, zapomniane zakłady, jego zdjęcia robią wrażenie.