I mamy Maję w finale turnieju Roland Garros!

Maja Chwalińska, tenisistka z Dąbrowy Górniczej, zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, wystąpi w finale jednego z najważniejszych turniejów tenisowych. W półfinale Roland Garros pokonała rosyjską zawodniczkę Dianę Sznajder. A w finale czeka na nią również Rosjanka - Mirra Andriejewa. Maja powiedziała, że w sobotę, podczas finału, też da z siebie wszystko.

fot: Wikipedia/Peter Menzel/CC

Maja Chwalińska zagra w finale turnieju w Paryżu

fot: Wikipedia/Peter Menzel/CC

Maja Chwalińska, tenisistka z Dąbrowy Górniczej, zawodniczka klubu BKT Advantage Bielsko-Biała, wystąpi w finale jednego z najważniejszych turniejów tenisowych. W półfinale Roland Garros pokonała rosyjską zawodniczkę Dianę Sznajder. A w finale czeka na nią również Rosjanka - Mirra Andriejewa. Maja powiedziała, że w sobotę, podczas finału, też da z siebie wszystko.

Kwalifikantka, skromna, sympatyczna dziewczyna z Dąbrowy Górniczej, która turniej w Paryżu zaczynała ze 114. miejscem na liście WTA, zagra w niedzielę mecz finałowy. Ma niespełna 25 lat, od kilkunastu dni jest na ustach całego tenisowego świata.

Podczas półfinałowego meczu z Dianą Sznajder kibicował jej cały stadion. Nic dziwnego, wzbudza podziw swoim stylem gry, opanowaniem i inteligencją na korcie. Wygrała 7 : 5 i 6 : 4. To był jej – licząc z kwalifikacjami – wygrany dziewiąty mecz.

- To brzmi jak sen, nie wiem, co powiedzieć - mówiła tuż po zwycięstwie Maja, gdy francuski komentator pytał ją o wrażenia. Od prawie trzech tygodni Maja spędzała czas na grze w Paryżu.

Jeszcze nigdy nie zdarzyło się, by w finale turnieju w Paryżu zagrała kwalifikantka.

Maja zawsze świetnie przygotowana

Maja Chwalińska zaczęła naukę gry w tenisa w wieku 7 lat. Trafiła wówczas na zajęcia do trenera Pawła Kałuży, gdy w dąbrowskim Centrum Sportu i Rekreacji dzieci chodziły na zajęcia w ramach akcji „Talentiada Tenisowa”. Maja już wtedy wyróżniała się wśród rówieśników jeśli chodzi o talent i przygotowanie fizyczne.

W 2013 roku 12-letnia Maja grała w reprezentacji Polski - Polki zostały wówczas drużynowymi wicemistrzyniami Europy. Maja mówiła wtedy, że jej idolami byli Roger Federer i Maria Szarapowa.

Nasza tenisistka skończyła Szkołę Podstawową nr 29 w Dąbrowie Górniczej oraz Zespół Szkół Sportowych im. Polskich Olimpijczyków.

Na wiosnę 2014 roku obserwowałam trening Mai w Dąbrowie Górniczej, pod okiem trenera Pawła Kałuży. Do specjalnego dodatku „Dziennika Zachodniego” Junior Media pisałam wówczas o niespełna 13-letniej Mai. Dziewczynka wróciła wtedy z Pabianic z turnieju Supermasters PZT, wieńczącego zmagania w sezonie halowym dzieci z roczników: 2002, 2001 oraz 2000. Dąbrowianka wygrała w swojej kategorii wiekowej, a we wszystkich meczach straciła tylko siedem gemów.

- Jest świetnie przygotowana pod względem technicznym, taktycznym, psychologicznym i sprawnościowym – wyliczał w tym tekście Paweł Kałuża, jej trener, który prowadził ją przez 12 lat. - Ponadto Maja jest leworęczną tenisistką, co sprzyja uzyskiwaniu najwyższych wyników sportowych oraz ułatwia ukrycie zamiarów taktycznych. W czasie gry cały czas myśli, ma inteligencję tenisową na bardzo wysokim poziomie. Udowadnia, że w tenisa gra się rakietą, ale wygrywa głową. Jest też bardzo dobrą deblistką. No i nie złości się z byle powodu.

Maja już wygrała. Nic nie musi, wszystko może. W sobotę znów cała Polska będzie trzymać kciuki!


 


 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1758694244 wielki piec

Spektakl "Wielki Piec... Ginter Łostoń" bezpłatnie już w niedzielę, 11 października. Nie przegap

Już w niedzielę, 11 października 2026 r. o godz. 16.00, Śląski Teatr Impresaryjny im. Henryka Bisty w Rudzie Śląskiej zaprasza na wyjątkowe - bezpłatne wydarzenie kulturalne. Na deskach teatru zadebiutuje najnowszy spektakl w reżyserii Zbigniewa Stryja pt. „WIELKI PIEC... GINTER ŁOSTOŃ”.

Pozwał Netflix za serial Ołowiane dzieci. Broni pamięci babci

Prof. Stanisław Torbus, wnuk prof. Bożeny Hager-Małeckiej, znanej śląskiej lekarki, pozwał platformę Netflix. Zarzuca twórcom serialu „Ołowiane dzieci”, że zniekształcili historię jego babci, która zmarła w 2016 roku.

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej