Śląska godka na liście UNESCO? Kohut: Nie ma rzeczy niemożliwych
Europoseł Łukasz Kohut w sprawie języka śląskiego nie dał rady drzwiami, więc wchodzi oknem i ogłasza podjęcie starań, których celem jest objęcie ślōnskij godki międzynarodową ochroną w ramach UNESCO. Przedstawia plan działań zmierzających do wpisania języka śląskiego na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego, a następnie na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Europoseł Łukasz Kohut
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Europoseł Łukasz Kohut w sprawie języka śląskiego nie dał rady drzwiami, więc wchodzi oknem i ogłasza podjęcie starań, których celem jest objęcie ślōnskij godki międzynarodową ochroną w ramach UNESCO. Przedstawia plan działań zmierzających do wpisania języka śląskiego na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego, a następnie na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości.
- To pomysł bardzo przemyślany. Czekaliśmy na decyzję prezydenta Andrzeja Dudy, później na decyzję Karola Nawrockiego w sprawie uznania śląskiego za język, ale doczekaliśmy się wet. Nie atakowałem prezydentów, choć wiadomo, że nie są z mojej bajki politycznej. Ale po tym kolejnym wecie przyszedł moment zastanowienia: co robimy dalej? - mówi europoseł.
I dodaje: - Spotykam się regularnie z regionalistami śląskimi w formacie „Śląskiej Sztamy” w Ślōnskiej Ambasadzie na katowickim Nikiszowcu. Ustaliliśmy, że musimy działać dalej, żeby ten język był chroniony. I wtedy wpadłem na to, że skoro póki co nie da się w kraju, to żeby pójść wyżej – na poziom międzynarodowy. W Polsce wykorzystaliśmy już wszystkie drogi: Sejm, Senat. Wiemy, że mamy większość koalicyjną, ale nie mamy prezydenta, który to podpisze przez najbliższe 4 lata. Stąd pomysł: uderzamy do UNESCO.
Wpis na listę krajową jest warunkiem koniecznym, by w ogóle ubiegać się o uznanie na poziomie międzynarodowym. Drugi etap to przygotowanie wniosku o wpis ślōnskij godki na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości. Tam znajdują się tradycje i praktyki uznawane za szczególnie ważne dla kulturowej różnorodności świata. Czy uda się do niej dodać godkę?
- Chodzi o to, żeby chronić nie tylko sam język, ale całą śląską kulturę. To projekt oddolny. Zapraszam do współpracy wszystkich: zwykłych ludzi, którzy godają, organizacje, ludzi kultury. Żeby to nie byli tylko politycy. To ma być szeroki ruch. Wyznaczyłem koordynatorkę projektu – dr Beatę Piechę van Schagen. To osoba, która doprowadziła do sukcesu już cztery podobne projekty. Mamy też rozpisany kalendarz spotkań w miastach całego województwa śląskiego i opolskiego. Odbyły się już pierwsze konsultacje społeczne w moim rodzinnym Rybniku. Dołączyło ponad 50 osób. Wszystkie śląskie organizacje w ramach „Śląskiej Sztamy” też są w projekcie – wylicza Kohut.
Jak ten proces ma wyglądać krok po kroku?
- Jest dwuetapowy. Najpierw uderzamy do Narodowego Instytutu Dziedzictwa Niematerialnego w Warszawie. Ten etap chcemy zamknąć do połowy 2027 roku. Drugi etap to, po pozytywnym rozpatrzeniu przez Radę Dziedzictwa, wejście na poziom międzynarodowy i wpis do UNESCO. Ale mam też drugi cel, o którym mówię wprost: zjednoczenie środowiska śląskiego. Szeroko – od zachodniej części Górnego Śląska, przez Rybnik, Metropolię, aż po Śląsk Cieszyński. Jest deficyt spotkań. Ludzie z Opolszczyzny często nie mają do czynienia ze Ślązakami z Cieszyna. Chcę przez te konsultacje w każdym powiecie ich poznać, policzyć i pokazać, że to jedna wspólnota. I paradoksalnie to jest projekt apolityczny. Ja jestem politykiem, ale tu chodzi o coś większego – informuje europoseł.
Jego zdaniem, jeśli inicjatywa zakończy się sukcesem, śląski język i kultura zyskają nie tylko dodatkową ochronę, ale też widoczność w skali międzynarodowej – a to może stać się impulsem do dalszego rozwoju i popularyzacji śląskiej tożsamości.
Prób wpisania śląskiego na polską listę języków regionalnych było już dziewięć. Jako pierwszy starania podjął reżyser Kazimierz Kutz, potem pałeczkę przejął poseł i europoseł ze Śląska Marek Plura. Następnie z inicjatywą wystąpiła posłanka Monika Rosa. Niestety, nawet jeśli ustawa przechodziła przez parlament, wetowali ją prezydenci: Andrzej Duda i Karol Nawrocki.
- Celem nadal jest uznanie języka w Polsce jako regionalnego. Ale wpis do UNESCO daje nam coś więcej: ochronę prestiżową i realną możliwość pozyskiwania grantów. To wzmocnienie pozycji języka śląskiego w Polsce i na świecie. A do Sejmu wrócimy, kiedy zmieni się prezydent – wyjaśnia Łukasz Kohut.
Jaki jest najbliższy harmonogram działań w sprawie UNESCO?
- Wracamy we wrześniu. 5 września, w sobotę, duże spotkanie w Rudzie Śląskiej. Dwa tygodnie później jedziemy do Krapkowic – na Śląsk Opolski, gdzie ta godka teraz mocno się obudziła. Potem Radzionków. I tak do końca roku objedziemy wszystkie możliwe miejsca na Śląsku. Chcemy pokazać skalę zjawiska i że to jest żywy język, a nie polityczny wymysł. Cieszę się, że robi to z nami Beata Piecha von Schagen. Ma wiedzę, doświadczenie i znajomość procedur – mówi Kohut.
Na liście UNESCO z Polski są już m.in.: szopkarstwo krakowskie, kultura bartnicza, sokolnictwo, flisactwo, tradycja dywanów kwiatowych na procesje Bożego Ciała, polonez, plecionkarstwo. Krajowa Lista Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego jest znacznie dłuższa. I to na niej w pierwszej kolejności ma się znaleźć godka. W 2016 roku trafiła tam gwara warmińska jako nośnik tradycji ustnych, rok później tradycje wytwarzania koronki koniakowskiej. W 2018 Barbórka górników węgla kamiennego na Górnym Śląsku. W 2022 wielkanocne procesje konne na Górnym Śląsku i Barbórka węgla kamiennego w Wałbrzychu. Rok później: tradycje barbórkowe oraz kult św. Kingi wśród górników solnych kopalni w Bochni i Wieliczce, zwyczaje związane z kultem św. Barbary oraz tradycje górników kruszcowych na ziemi tarnogórskiej oraz tradycje kulturowe górniczych orkiestr dętych z Górnego Śląska. Czekamy na kolejny wpis.