Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.50 PLN (0.00%)

KGHM Polska Miedź S.A.

356.65 PLN (+5.83%)

ORLEN S.A.

143.86 PLN (+2.03%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.92 PLN (+3.41%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.66 PLN (+1.73%)

Enea S.A.

21.68 PLN (+2.17%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (-2.06%)

Złoto

4 745.30 USD (+0.85%)

Srebro

86.68 USD (+8.45%)

Ropa naftowa

104.58 USD (+0.41%)

Gaz ziemny

2.91 USD (+5.13%)

Miedź

6.49 USD (+3.81%)

Węgiel kamienny

111.60 USD (-0.31%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

28.50 PLN (0.00%)

KGHM Polska Miedź S.A.

356.65 PLN (+5.83%)

ORLEN S.A.

143.86 PLN (+2.03%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.92 PLN (+3.41%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.66 PLN (+1.73%)

Enea S.A.

21.68 PLN (+2.17%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.80 PLN (-2.06%)

Złoto

4 745.30 USD (+0.85%)

Srebro

86.68 USD (+8.45%)

Ropa naftowa

104.58 USD (+0.41%)

Gaz ziemny

2.91 USD (+5.13%)

Miedź

6.49 USD (+3.81%)

Węgiel kamienny

111.60 USD (-0.31%)

Marian Knapik, malarz amator z Katowic, chce zachować w swoich pracach magiczny Śląsk

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Marian Knapik w swojej pracowni

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

+15 Zobacz galerię

Galeria
(18 zdjęć)

Marian Knapik należy do Grupy Janowskiej i od lat pokazuje zanikający przemysłowy charakter naszego regionu. Pochodzi z górniczej rodziny, wie, co to ciężka praca, tradycje, dobre relacje z bliskimi i ukochanie krajobrazu.

Starsi odbiorcy oglądają jego obrazy z sentymentem, świetnie pamiętają familoki, kopalniane szyby i mamę krzątającą się po kuchni. Młodsi skanują je z zaciekawieniem, na kolorowych obrazach widzą krajobraz, który znika i który tylko w niewielkiej części udaje się zachować. – Moim marzeniem jest namalowanie wszystkich kopalni, ale wiem, że nie jest to możliwe – mówi Marian Knapik, malarz amator, rodowity Ślązak. – Cała moja rodzina związana była z górnictwem, na kopalni pracował mój ojciec, teść, wujkowie, brat, szwagier. Ja już nie, bo mama nie pozwoliła iść na kopalnię, choć mój brat poszedł. I co ciekawe, na dole byłem tylko w Kopalni Guido. Gdy na Wieczorku z okazji Barbórki były zjazdy rodzinne, tata nigdy nie chciał mnie zabrać – opowiada.

O, mój Śląsku
Tych scenek z obrazów Mariana Knapika nie znajdziemy już na śląskich ulicach. Oto starzyk pykający fajkę, za nim furmanka pełna węgla, familoki, w oknach kobiety wyglądające na podwórka i gołębiarze wpatrujący się w niebo. Jest ojciec wracający z szychty, mama szykująca sobotnią kąpiel i dziadek opowiadający wnukom legendy o Utopku. Na obrazach jest byfyj, syfon i makatki, drobne szczegóły obecne w każdej śląskiej kuchni. A oprócz tego kopalniane budynki, wieże wyciągowe, stare osiedla robotnicze. Urzeka przemijający krajobraz i charakter Górnego Śląska, który zachował się dziś jedynie na pocztówkach, obrazach, zdjęciach i filmach.

Marian Knapik nie chodził na kursy malarstwa, ani nie uczęszczał do szkoły plastycznej – jest autentycznym samoukiem. Od wielu pokoleń związany jest z Janowem, Nikiszowcem i Giszowcem, najbardziej charakterystycznymi i magicznymi dzielnicami Katowic. – Pradziadek mieszkał na Giszowcu, jego domek przy ul. Mysłowickiej został wyburzony. Namalowałem scenkę, jak pradziadek i babcia są w ogrodzie przed domem ze swoimi dziećmi, czyli moim tatą i jego siostrą. Tata urodził się na Nikiszu, mieszkał na ul. Krawczyka, pod „szóstką”. W Domu Kultury KWK Wieczorek chodziłem do kółka modelarskiego i tam pierwszy raz zetknąłem się z malarzami z Grupy Janowskiej, którzy prezentowali tu na wystawach swoje obrazy. Nie rozumiałem wtedy ich twórczości, a dzisiaj najbliżej mi jest do Ewalda Gawlika, tematyki jego obrazów i techniki – mówi nasz bohater. – W dzieciństwie zawsze się kłóciliśmy, gdzie kończy się Nikiszowiec, a zaczyna Janów. Pamiętam szyb Pułaski, plac drzewny, gdzie niedaleko był basenik Rybka, no i odpusty na Janowie – wylicza.

Malowanie to jego pasja, można powiedzieć, że miał w niej dwie fazy. – Pierwszy obraz namalowałem 41 lat temu. Wtedy malowałem głównie góry, leśne pejzaże. Potem była przerwa związana z życiem zawodowym i rodzinnym. I kilkanaście lat temu znów wróciłem do malowania, postanowiłem utrwalić kopalnie i scenki rodzajowe. Pomyślałem wtedy sobie, że być może w ten sposób uda mi się zatrzymać zanikający charakter Śląska. Ale pasji miałem więcej, chodziłem też po górach i zbierałem minerały. Dzisiaj lubię też jeździć na rowerze, szukając tematu do następnych prac – mówi.

Jednym tchem wylicza kopalnie, które uwiecznił w swoich pracach. Najpierw te katowickie – Katowice dawna Ferdynand, Kleofas, Murcki, Wieczorek, potem te z okolicznych miast, jak kopalnia Luiza w Zabrzu, Anna w Pszowie, Matylda w Lipinach czy Bobrek w Bytomiu. Teraz pracuje nad kopalnią Silesia w Czechowicach-Dziedzicach oraz kopalnią Michał w Siemianowicach Śląskich.

Maluje techniką olejną, a ona wymaga cierpliwości. – Dlatego maluję kilka obrazów jednocześnie i gdy czekam, aż farba wyschnie na jednym, przechodzę do drugiego. Przeciętnie nad obrazem spędzam od dwóch do trzech miesięcy, ale były i takie, nad którymi pracowałem z pół roku – wspomina.

– Co mi daje to malowanie? Wspomnienia, powrót do dzieciństwa i radość, że moją małą ojczyznę mogę choć tak uratować od zapomnienia – tłumaczy. – Pamiętam, jak jeździłem kolejką Balkan Express do pradziadka na Giszowiec, w której dwa pierwsze wagony były przeznaczone dla umorusanych górników wracających z szychty. Jak obserwowało się gęsi i kaczki na stawie, jak po ulicach jeździły furmanki z węglem, junaki, jak trzaskało się talerze przed ślubem… To wszystko chcę zachować na moich obrazach.

Obrazy w muzeach i u prywatnych kolekcjonerów
Nie maluje obrazów na zamówienie, czasami przeznacza je na licytację, aukcje charytatywne, jak Wielka Orkiestra Świątecznej Pomocy. Obrazy sprzedaje sporadycznie, a one się podobają – to wie od nabywców z całej Polski. Cztery są w Muzeum Śląskim, jeden „Przysłowia polskie” był wypożyczany na wystawę czasową do Muzeum Narodowego we Wrocławiu, kupują je kolekcjonerzy z Warszawy i nawet z Gdańska. Pewna klientka z Francji wywiozła obraz Mariana Knapika do Kuwejtu. – Każdy obraz ma tytuł, jak „Kajś w Szopienicach” czy „Przy sobocie”. Na odwrocie każdej pracy odbijam też swój kciuk, to taki mój certyfikat autentyczności, tak to sobie wymyśliłem – opowiada. – Biorę udział w plenerach, wystawiam obrazy na wystawach. Kiedyś tego nie robiłem, aż ktoś spytał mnie, jakie mam portfolio. Zacząłem więc startować w konkursach i okazało się, że zajmowałem tam drugie, trzecie miejsca, a nawet raz pierwsze, zdobywałem wyróżnienia, a obrazy były pokazywane na pokonkursowych wystawach. Czasami towarzyszyła mi tam żona Ewa – podkreśla. – To prawda, byłam na kilku wystawach. Cieszę się, że mąż ma taką pasję. Znika na całe dnie, gdy maluje w swojej pracowni – uśmiecha się pani Ewa.

Marian Knapik maluje w domu, na pracownię zaaranżował jeden z pokoi. – Wcześniej było trudno, malowałem w kuchni na stole, czasami na tapczanie. Odkąd synowie się wyprowadzili, mam swój pokój na pracę – mówi malarz. Nigdy nie pracował w kopalni, jego miejscem pracy była m.in. hurtownia książek, Katowicka Agencja Wydawnicza, Przedsiębiorstwo Zaopatrzenia Górniczego, Fabud. – Śląskim zwyczajem mieliśmy w domu kanarka, ale przeraźliwie śpiewał i oddałem go szwagrowi. Nie maluję kwiatów ani portretów. Stare ramy kupuję na targach staroci, a potem zamawiam do nich blejtramy – opowiada.

6-letni wnuczek Jaś też maluje
Marian Knapik ma dwóch synów, w przeszłości wędrował z nimi po górach i zbierał minerały. – Chciałem im pokazać, co można robić w życiu, że można wybrać coś dla siebie. Dziś jeden jest podróżnikiem, a drugi biega maratony – tłumaczy. – Tata pięknie rysował, ale nic się nie zachowało z jego twórczości. A mój wnuk Jaś ma sześć lat, zaczyna malować. Mówi, że będziemy wymieniać się obrazami – uśmiecha się Marian Knapik.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

POKAZ MODY KZ 21

Wielki piec i moda? To był bardzo udany wieczór. Zobacz ZDJĘCIA

Sobotnie wydarzenie to była zapowiedź nowej roli Wielkiego Pieca, który przechodzi transformację i już w przyszłym roku stanie się nową przestrzenią miejską dla sztuki, edukacji i spotkań społecznych. Na realizację tego zadania miasto pozyskało ponad 66 mln zł z Programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021–2027 oraz blisko 9,5 mln zł z budżetu państwa. Przypomnijmy - 9 maja odbył się pokaz mody inspirowany Wielkim Piecem Huty „Pokój”.

Można już zwiedzać strażnicę ogniową kopalni Saturn

Zabytkowy budynek straży ogniowej znajduje się przy ul. Dehnelów. Miasto przejęło go kilka lat temu. Koszt prac oszacowano na ponad 4 mln zł.

1758694244 wielki piec

Wielka moda i Wielki Piec? To ma sens

W najbliższą sobotę, 9 maja, o godz. 20.00 na placu Jana Pawła II w Rudzie Śląskiej – Nowym Bytomiu odbędzie się pokaz mody inspirowany Wielkim Piecem Huty „Pokój”. Autorką kolekcji „Alchemia Wielkiego Pieca” jest Joanna Decowska. Po prezentacji wystąpi Marcin Wyrostek z zespołem Corazon. Wydarzenie odbędzie się w ramach realizacji projektu „Wielki Piec Huty Pokój – Centrum Transformacji w Rudzie Śląskiej”. Wstęp wolny.

Bytomski Rozbark. Od pięknych kamienic po kopalnie węgla

„Śladami zabytków i górnictwa w Rozbarku”  - taki tytuł miała kolejna prelekcja bytomskiego historyka Tomasza Saneckiego. Jej tematem były piękne zabytkowe kamienice, postindustrialne obiekty po dawnych kopalniach węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, a także górujący nad dzielnicą neoromański kościół pw. św. Jacka.