Przez lata próbowaliśmy wymazać górniczą przeszłość. Wiele takich zabytków nie przetrwało do naszych czasów

fot: ARC

Tak wyglądała wieża szybu Prezydent przed pierwszą renowacją, którą przeprowadzono w 2009 roku. Teraz konstrukcję czekają kolejne prace

fot: ARC

Żelbetowa wieża wyciągowa szybu Prezydent, dawnej kopalni Polska w Chorzowie, przejdzie renowację. Prace mają potrwać do lata tego roku. Wiele takich górniczych zabytków nie przetrwało do naszych czasów, inne zyskały nowe funkcje i nadal cieszą swoim widokiem.

Prace przy szybie Prezydent to m.in. uzupełnienie betonu, a także przywrócenie wieży świeżego koloru. Za 700 tys. zł wykona te prace bytomska firma Stokłosa.

– Nasz szyb jest atrakcją turystyczną i zabytkiem, więc musi pozostawać w bardzo dobrym stanie technicznym, aby zapewnić zwiedzającym pełne bezpieczeństwo. Wieża jest podatna na warunki pogodowe, stąd w pierwszej kolejności prace związane z renowacją konstrukcji żelbetowej. Następnie będziemy chcieli wymienić oświetlenie wieży na nowoczesne LED-y, tak, żeby było wydajne i ekologiczne – poinformował Marcin Michalik, wiceprezydent Chorzowa.

Szyb Prezydent to jedyna w kraju kopalniana wieża o żelbetowej konstrukcji. Ma lekką, modernistyczną formę. Powstała w 1933 r., według projektów opracowanych w 1931 r. przez inż. Ryszarda Heilemanna z Katowic. Pierwotnie szyb nazwano Wielki Jacek, ale na cześć prezydenta Ignacego Mościckiego przemianowano go w 1937 r. na Prezydent. W tym czasie tereny górnicze w Chorzowie należały do polsko-francuskiej spółki Polskie Kopalnie Skarbowe na Górnym Śląsku. Po wojnie szyb działał m.in. w obrębie kopalni Polska.

Po likwidacji chorzowskiej części kopalni, w połowie lat 90., ponad 42-metrowa wieża szybu została częściowo rozkradziona. Na szczęście żelbetowa konstrukcja nie została naruszona. Jej pierwszą renowację przeprowadzono w 2009 r., po odkupieniu jej przez samorząd od prywatnego właściciela.

Szczęście miały też inne wieże kopalni Polska w Świętochłowicach. Zostały uratowane dosłownie w ostatniej chwili. Wieża Szybu I (basztowa) została wzniesiona w 1908 r. To budowla bezzastrzałowa, o konstrukcji stalowo-ceglanej, z maszyną wyciągową umieszczoną nad szybem. Wieża szybu II, kozłowa, powstała prawdopodobnie w 1884 r. Sześć lat później zamontowano w niej elektryczną maszynę wyciągową.

W 1990 r. stan obu wież został oceniony jako dobry. W ich sąsiedztwie znajdowało się jeszcze kilka innych zabytkowych budynków. Były to budynki nadszybia szybów I i II, budynek maszynowni szybu II z czynną maszyną parową i budynek kotłowni. Żaden z nich się nie zachował.

Kompania Węglowa, do której należała kopalnia Polska, nie dbała o wieże. Dopiero samorząd zdecydował się na ratowanie zabytków. Kosztem 8 mln zł (w tym ponad 5 mln zł z UE) obiekty zostały zaadaptowane na cele kulturalne, edukacyjne, turystyczne. Wraz z zagospodarowanym terenem u podnóża stanowią atrakcję turystyczną.

Włodzimierz Regulski, historyk z Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, na łamach „Trybuny Górniczej” podkreślał, że trwający od 29 lat proces restrukturyzacji kopalń polegał głównie na likwidacji nierentownych pól, obszarów i całych zakładów.

– To powodowało, że od decyzji rządu o likwidacji kopalni do rozpoczęcia zasypywania jej szybów często nie mijał nawet rok – opowiadał Regulski.

Podczas likwidacji kopalń rzadko myślano o ratowaniu cennych budowli, jak i dokumentacji oraz sporządzaniu map.

– Tymczasem mają one dużą wartość, jako świadectwo skali przeobrażeń i zmian w rozwoju podziemnego górnictwa węgla kamiennego w regionie – mówił historyk.

Pogórnicze budowle to dla spółek górniczych, jak i samorządów kosztowny kłopot. Wiele z nich zburzono, inne zaadaptowano do innych celów, niekoniecznie z poszanowaniem dla ich historii i piękna architektury.

Na szczęście są i dobre przykłady. Z dbałości o poprzemysłowe obiekty znane jest przede wszystkim Zabrze. Ale też w innych samorządach powoli zaczyna się dostrzegać ich wartość. W Czeladzi blask odzyskują kolejne zabudowania po kopalni Saturn. Jako pierwsza w poprzemysłowych zabudowaniach pojawiła się w 2013 r. Galeria Sztuki Współczesnej Elektrownia, sześć lat później Centrum Usług Społecznościowych i Aktywności Lokalnej. Część zabudowań będzie mieć funkcje gospodarcze, zostaną w nich stworzone nowe miejsca pracy. Powstaje też Postindustrialne Centrum Dziedzictwa Górnictwa Węglowego.

Zaś samorząd Sosnowca postanowił dać drugie życie obiektom po kopalni Kazimierz-Juliusz. Co w nich powstanie?

– Na pewno nie będzie to klasyczne muzeum. Zależy nam na tym, aby te obiekty pełniły także rolę społeczną. Dlatego myślimy m.in. o przedszkolu i żłobku. Jest to jednak projekt wieloletni i wiele będzie zależeć od możliwości pozyskania funduszy – wyjaśniał w grudniu portalowi netTG.pl Rafał Łysy, rzecznik prasowy sosnowieckiego magistratu.

W zamyśle w miejscu dawnej kopalni może powstać kwartał społeczno-kulturalny. Być może w rejonie tym zbudowane zostaną także nowe osiedla. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.