Przewodniczący śląskiego OPZZ Wacław Czerkawski podsumowuje 2020 rok

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

- Pandemia stała się usprawiedliwieniem dla złej kondycji branży, alibi dla niektórych osób nią zarządzających - uważa Wacław Czerkawski

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Początek roku to doskonały czas na podsumowanie minionych 12 miesięcy i zaplanowanie nowego, nadchodzącego roku. Swoimi spostrzeżeniami podzielił się z portalem netTG.pl Wacław Czerkawski, przewodniczący śląskiego OPZZ.

- Ubiegłoroczne wydarzenia w górnictwie zdeterminowało podpisanie w grudniu porozumienia, w którym strona społeczna zgodziła się na koniec górnictwa w Polsce do 2049 r. Dla mnie to było wydarzenie bez precedensu. Z górnictwem jestem związany od wielu lat i nigdy nie przyszłoby mi do głowy, że mógłbym być sygnatariuszem takiego aktu.

Zanim zaakceptowaliśmy treść tego dokumentu, było kilka dni i nocy dyskusji, z których wyłaniał się bezlitosny fakt, że tak naprawdę górnictwo prawdopodobnie skończy się o wiele szybciej, niż wskazuje na to data z porozumienia.

To był argument, który nas przekonał, że choćbyśmy się postawili, rozdarli szaty jak Rejtan, to w panujących obecnie w Europie realiach górnictwo i tak nie przetrwa. 2049 rok to data, która daje tej branży jeszcze pożyć, ale też daje nadzieję, że być może wydarzy się coś, co przywróci węgiel do łask, choć wiem, że to będzie trudne, ale nie niemożliwe. Technika, technologie idą do przodu. Może nauczymy się spalać węgiel przy minimalnej emisji CO2.

Zresztą, nie przeceniałbym wpływu górnictwa i węgla na zmiany klimatu. Niestety jestem w tym poglądzie osamotniony. Z unijną polityką nie jesteśmy póki co w stanie wygrać. Jest ona zakorzeniona w świadomości możnych i wpływowych tego świata. Nie przebijemy się przez to. Jedyna nadzieja w nowych technologiach.

Pandemia była jednym z czynników, które spowodowały kryzys w górnictwie. Konieczne stało się ograniczenie wydobycia, czego w tej branży nie da się szybko nadrobić. Pandemia stała się też usprawiedliwieniem dla złej kondycji branży, alibi dla niektórych osób nią zarządzających.

Najbardziej górnictwu mógłby obecnie pomóc powrót koniunktury gospodarczej. Jednym z czynników, które skłoniły nas do podpisania porozumienia dla górnictwa, był powrót do subsydiowania węgla, podobnie jak było podczas transformacji w Niemczech, tyle że tam te kwoty były dużo wyższe.

Mówimy o dopłatach w sytuacji, kiedy wydobycie jest nieopłacalne, ale w czasie koniunktury o zwracaniu tych środków do budżetu. Bilans mógłby być bardzo ciekawy. Rząd zapewnia, że Unia nie mówi „nie” dla takiego rozwiązania.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.