Prezes SRK: Tereny pokopalniane mogą tworzyć nowe miejsca pracy i służyć gospodarce
O przyszłości pogórniczych terenów, które Spółka Restrukturyzacji Kopalń przekazuje samorządom rozmawialiśmy z prezesem SRK Jarosławem Wieszołkiem.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
Jarosław Wieszołek, prezes SRK.
fot: Katarzyna Zaremba-Majcher
O przyszłości pogórniczych terenów, które Spółka Restrukturyzacji Kopalń przekazuje samorządom rozmawialiśmy z prezesem SRK Jarosławem Wieszołkiem.
Na targach górniczych Future Mining Forum & Expo coraz więcej mówi się o tym, co po górnictwie. Czyli również o tym, czym zajmuje się Spółka Restrukturyzacji Kopalń.
Oczywiście taki jest kierunek przemian. Najpierw górnictwo, później jego likwidacja, a na końcu rekultywacja, rewitalizacja i transformacja po to, żeby przywrócić tereny pokopalniane gospodarce i lokalnej społeczności, tworzyć nowe miejsca pracy i sprostać oczekiwaniom lokalnych samorządów.
Jeśli chodzi o oczekiwania, to są spore wobec tego, co będzie na terenie po kopalni Krupiński. Ten teren budzi emocje, dlatego, że wszyscy pamiętają niedawne zamknięcie tej kopalni. Przetarg został ogłoszony jakiś czas temu. Czy już się zakończył?
Pierwszy przetarg się zakończył, ale przed nami kolejne, żeby znaleźć inwestora, który zagospodaruje ten teren, ta nieruchomość musi być w ekspozycji. Ta nieruchomość jest niewątpliwie atrakcyjna, ponieważ wraz z nią sprzedajemy bocznicę. To pozwala na skomunikowanie tego terenu, rozwija również możliwości w zakresie kierunków tego zagospodarowania. Nie ogranicza tego miejsca i bardzo czekamy na to, żeby ten inwestor się pojawił, tak jak pojawił się na terenie po kopalni Makoszowy, gdzie również była bocznica, a wkrótce będziemy otwierać gotową inwestycję.
Sporo było zainteresowanych tym terenem?
Oczywiście to zainteresowanie jest. Ci inwestorzy rozpoznają, szukają finansowania. Wiadomo, że tego typu przedsięwzięcia najlepiej wychodzą, jeżeli są współfinansowane środkami pomocowymi. Ten montaż finansowy daje podstawę do tego, żeby te inwestycje były przeprowadzone. Sukces zagospodarowania terenów po kopalni Makoszowy opiera się również na współfinansowaniu środkami z KPO. To ponad 70 milionów złotych wsparcia, które pozwoliło przeprowadzić inwestycje, a wkrótce będziemy cieszyć się nową funkcją tego terenu.
Czy są samorządy, które w ostatnim czasie się do Was zgłosiły i już wiadomo, że będą chciały coś zrobić z terenami, które posiadacie?
Oczywiście te nieruchomości, które przekazaliśmy samorządom nie stoją odłogiem. Te darowizny to nie są prezenty. To są nieruchomości, które są podstawą do tego, żeby być elementem lokalnego rozwoju. Wykonaliśmy wiele prac, które pozwolą na to, żeby zagospodarować te nieruchomości, ale przed nami kolejne przedsięwzięcia. Czekamy na miasto Katowice, aż odbierze nieruchomość, o którą zawnioskowało, czyli Szyb Wilson, który będzie rewitalizowany przez miasto i niedługo stanie się elementem krajobrazu Nikiszowca.
Jaki kierunek jest kluczowy dla SRK? Przychodzi samorząd i mówi, co chciałby zrobić i Państwo mówicie: ok, to jest dobry pomysł? Na tej podstawie te tereny są przekazywane?
My oczywiście każdy wniosek analizujemy, czy jest on zgodny z obowiązującym prawem. Przekazujemy nieruchomości na realizację celów publicznych. To są różne przedsięwzięcia, to nie tylko parki, chodniki, drogi, ale to również obiekty infrastrukturalne. Pamiętajmy o tym, że miasto Bytom otrzymało teren pod budowę basenu, podobnie miasto Katowice. Dzisiaj jest już po postępowaniu przetargowym, wyłoniony został wykonawca dokumentacji i robót. To pokazuje, jak współpraca Spółki Restrukturyzacji Kopalń z samorządami dobrze się układa i pozwala na to, żeby zmieniać region.
Szyb Wilson, o którym Pan wspomniał, to jest obiekt dobrze znany w Katowicach. Chodzi o teren wokół niego?
Nie, chodzi o obiekt, który powinien być zrewitalizowany. Oczywiście my jako SRK nie możemy tego zrobić, dlatego osiągnęliśmy porozumienie z samorządem, z panem prezydentem, który będzie ten cel realizował. To jest niewątpliwie obiekt, który jest na mapie Śląska, który powinien pozostać i być perełką Nikiszowca.
I w którym kierunku ta rewitalizacja pójdzie? Wiadomo, co miałoby tam być?
Mówimy o obiekcie zabytkowym. Dla nas istotne jest, żebyśmy zachowali tę funkcję. Natomiast wybór przeznaczenia, formy zagospodarowania pozostaje po stronie miasta i myślę, że niedługo skanalizujemy tę transakcję.
Można powiedzieć, że w każdej części naszego regionu są jeszcze obiekty, które SRK posiada, a które mogą zostać w ten sposób zagospodarowane?
Oczywiście. Zawsze ważne jest, żeby pojawiła się inicjatywa po stronie samorządu. My posiadamy nieruchomości, doświadczenie, ale potrzebny jest pomysł po to, żeby w tej lokalizacji zrealizować przedsięwzięcie, które będzie służyło lokalnej społeczności. I to chyba jest tym najtrudniejsze. To jest elementem porozumienia, a porozumienia rodzą się w toku dyskusji. Sprzyjamy tym dyskusjom, tym rozmowom. Jesteśmy moderatorem tych zmian i myślę, że ostatnie dwa lata pokazały, że wychodzi nam to bardzo dobrze.