Pod ziemią gorąco jak w tropikach

fot: Jarosław Galusek/ARC

W polskich kopalniach po węgiel i rudy schodzimy coraz głębiej, więc temperatury są coraz wyższe

fot: Jarosław Galusek/ARC

Dżungla na dole. Gorąco, wilgotno i ciemno. Spółki węglowe wydają miliony na zmniejszenie tzw. zagrożenia klimatycznego, ale pieniądze to nie wszystko. W tym całym rachunku najważniejszy jest człowiek i jego zdrowie.

- Wkrótce roboty górnicze będą prowadzone w górotworze, którego temperatura pierwotna będzie sięgała 50 st. C. A wówczas zagrożenie
klimatyczne może okazać się jednym z podstawowych zagrożeń, decydujących o bezpieczeństwie górników i możliwości prowadzenia robót - podkreśla Janusz Malinga z Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach.

Bo oddziaływanie wysokich temperatur oraz towarzysząca im duża wilgotność mają nieobojętny wpływ na zdrowie pracowników. Przeciążenie organizmu wywołane takim otoczeniem wpływa na sprawność fizyczną i koordynację ruchową oraz koncentrację, a zatem i zdolność do podejmowania szybkich i trafnych decyzji, co skutkować może (i skutkuje) wypadkami. Nie wdając się w naukowe rozważania, można lapidarnie rzec: jest ciężko, a będzie jeszcze ciężej.
Oczywiście, górnicy to nie jedyni pracujący w takich warunkach. Piekarz i hutnik przy piecu mają równie ciężką pracę. Oni jednak w takich warunkach, w jakich pracują, nie dochodzą do stanowiska pracy. Na drogach dojścia do wyrobisk temperatura jest niższa niż w samych przodkach o parę stopni. Patrząc na przepisy, można stwierdzić, że nie jest źle i żeby tak było na ścianie!

Tymczasem dziś w śląskich kopalniach najkrótsza droga z szoli do przodka to 2 km w jedną stronę, a dłuższych, czterokilometrowych, też nie brakuje. To oznacza, że górnik nie tylko traci 3 godziny na dojście do stanowiska pracy, ale także traci energię, którą powinien wydatkować na pracę. Zatem gdy może, to nie przemierza tej odległości z tzw. buta (częstokroć mając na karku parę ładnych kilogramów różnorakiego osprzętu), ale ułatwia sobie życie, przemieszczając się taśmociągami. W sytuacji, gdy te nie są przystosowane do transportu ludzi, a zasadniczo nie są, zdarza się, że oszczędza na wydatkowaniu energii, a traci (w wypadku) zdrowie albo nawet i życie. Tak jak tych trzech górników w tym roku...

Bliżej piekła albo jądra Ziemi
Jest gorąco. To niedobrze. Dobrze już nie będzie. Będzie tylko coraz goręcej. Im głębiej, tym bardziej. I w kopalniach miedzi, i węgla kamiennego również. Zagrożenie klimatyczne wzrasta wraz z głębokością, na którą schodzi człowiek, by wyrwać ziemi kopaliny.

- Przyrost temperatury wraz głębokością określa się za pomocą dwóch parametrów - gradientu lub stopnia geotermicznego. Gradient geotermiczny jest to liczba stopni Celsjusza, o które wzrasta temperatura na kilometr, a stopień geotermiczny oznacza liczbę metrów, w obrębie których temperatura wzrasta o jeden stopień Celsjusza. Średni gradient termiczny pod powierzchnią kuli ziemskiej to ok. 30 st. C/km, w przeliczeniu na stopień geotermiczny daje to ok. 33 m/st. C. Wielkość strumienia energii termicznej płynącej z głębi Ziemi, a także różna zdolność skał do przewodzenia energii cieplnej wpływają na to, że temperatura obserwowana przez nas pod powierzchnią Ziemi jest znacznie zróżnicowana, np. w południowej Afryce gradient geotermiczny wynosi 8,3 st. C/km, a na Islandii 100 st. C/km - wyjaśnia dr Jan Szewczyk z Państwowego Instytutu Geologicznego.

Skały jak kaloryfery
- Skały, w pojęciu tym mieści się także węgiel, działają jak grzejnik. Przejmują energię geotermiczną i ją emitują. Najcieplej jest w tych miejscach, gdzie zostały one odkryte - w wyrobiskach korytarzowych i ścianach. W takich miejscach nie da się pracować bez poprawy warunków klimatycznych. Pracować normalnie, wg prawa, można w temperaturze do 28 st. C. W temperaturze 28,1 - 33 st. C dopuszczona jest praca skrócona do 6 godzin. Gdy temperatura przekracza 33 st. C, ludzie mogą wykonywać tylko te czynności, które służą ratowaniu życia innych - przypomina Andrzej Maj z Wyższego Urzędu Górniczego.

Mapa pokazująca rozkład temperatur w Polsce na głębokości 2 km. Na niej dwie rude plamy: Śląskie Zagłębie Węglowe i Zagłębie Miedziowe: od 70 do 95 st. C. W każdym innym miejscu jest na tej głębokości o połowę "zimniej".

Teraz najgłębiej fedruje się węgiel na poziomie 1050 m, a miedź na poziomie 1200 m. Dla porównania: w zabytkowej kopalni Guido zjeżdża się na 300 m.

Maszyny też grzeją
Z każdym rokiem trzeba zejść coraz głębiej, by móc wydobywać węgiel. Przytoczmy kilka liczb dla zobrazowania problemu.

Otóż w 2001 r. w skróconym czasie pracy (z uwagi na przekroczenie temperatury powietrza) pracowało 3620 ludzi w 98 wyrobiskach w 20 kopalniach węgla kamiennego. W tym czasie w 3 kopalniach miedzi w 58 wyrobiskach w temperaturze pow. 28 st. C pracowało 2056 ludzi. Razem: 5676 górników.
W 2013 r. w 16 kopalniach węgla w 377 wyrobiskach w skróconym czasie pracowało 7017 ludzi. W 3 kopalniach miedzi w 122 wyrobiskach pracowało 5928 górników. W sumie: 12945 osób.

- To nie tylko efekt wyczerpania się złóż płytko zalegających, wymuszający schodzenie z eksploatacją na coraz niższe poziomy. Temperatura w wyrobiskach wzrasta dodatkowo za sprawą pracujących w nich maszyn urabiających i urządzeń dostawczych o dużej mocy - uzupełnia Andrzej Maj.

W tych warunkach ograniczenie zagrożenia klimatycznego do poziomu, który może zaakceptować organizm ciężko pracującego, jest bezdyskusyjną koniecznością.

- Poprawa warunków klimatycznych polega na stosowaniu urządzeń klimatycznych. Mają one obniżyć temperaturę otoczenia nie do 22 czy 24 st. C, ale poniżej 28. Na koniec 2013 r. w naszych kopalniach pracowały 164 urządzenia chłodnicze klimatyzacji indywidualnej, grupowej (11) i centralnej (2) - wylicza Janusz Malinga, przez lata odpowiedzialny w WUG za Departament Warunków Pracy.

Z tych statystyk wynika, że w dyskomforcie termicznym największy komfort mają pracujący w KGHM. Znacznie mniejsza wilgotność. Samojezdne maszyny z obudowanym miejscem dla kierującego pozwalają wręcz punktowo odciąć górnika, poprzez zastosowanie klimatyzacji zbliżonej technicznie do tej użytkowanej w samochodach, od gorącej atmosfery.

Dziesiątki milionów

W kopalniach węgla kamiennego można zapomnieć o punktowych klimatyzatorach. Sorry, by sparafrazować klasyka, taki mamy tutaj klimat. Kombajn jedzie po ścianie. Zraszacze cały czas pracują (lub pracować powinny) i kurtyny wodne również. Wszystko to w ramach zabezpieczenia antypyłowego. A na dole okna nie otworzysz, samo się nie przewietrzy. Trzeba imać się bardziej wyszukanych rozwiązań. A one kosztują. Oto kilka przykładów z roku minionego, co, gdzie i za ile w rzeczonej materii.

Rozbudowa systemu klimatyzacji dołowej w Sośnicy-Makoszowach, Halembie-Wirku i Rydułtowach-Annie kosztowała Kompanię Węglową 5,931 mln zł. Na te i inne inwestycje w ograniczanie zagrożenia klimatycznego KW wydała 10,3 mln zł.

Katowicki Holding Węglowy w ub.r. wydatkował na te cele 7,3 mln zł. W tym roku zamierza wydać, jak Bóg da i będą pieniądze, 24 mln zł. LW Bogdanka wydał 4,9 mln zł, zamierza wydać na centralną klimatyzację 10,3 mln zł. Rekord w takich inwestycjach dzierży Jastrzębska Spółka Węglowa. W 2013 r. na "zziębianie" wydała 35,179 mln zł. Planuje w tym roku wydać 73,203 mln zł.

Dużo? Liczby są względne. W kopalniach są kosztowniejsze inwestycje. Jakby jednak nie patrzeć, i te wydatki wliczane są do kosztów wydobycia, wydatki, których nie ponosi lub ponosi w znacznie mniejszym stopniu konkurencja, działająca w nie tak niesprzyjających warunkach. 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jubileuszowy Festiwal Orkiestr Dętych. I znów pięknie nam zagrały!

W sobotę 22 sierpnia w parku im. Augustyna Kozioła w Rudzie Śląskiej odbył się 25. już Festiwal Orkiestr Dętych. Jak zwykle miłośnicy orkiestr mogli liczyć na świetną zabawę, wysłuchali, oprócz tradycyjnych śląskich melodii, światowe przeboje muzyki rozrywkowej. 

Likwidacja, czyli co dalej z naszą kopalnią

O czym pisaliśmy 30 lat temu? Przede wszystkim o likwidacji KWK Żory i wypadku w kopalni Szczygłowice. Ale w 33. numerze „Trybuny Górniczej” z 22 sierpnia 1996 r. znalazło się wiele innych interesujących tematów.

Co już zrobiono w sprawie JSW?

Na swoim facebookowym profilu minister aktywów państwowych Wojciech Balczun podsumował, co już udało się zrobić w sprawie Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Napisał m.in. o braku odwagi decydentów w zakresie wdrożenia głębokiej restrukturyzacji, która mogłaby ustabilizować finanse spółki w trudnych czasach.

Agencja Fitch potwierdziła w piątek rating Polski na poziomie A-

Agencja Fitch potwierdziła w piątek rating Polski na poziomie A- i jednocześnie utrzymała negatywną perspektywę ratingu - podało w piątek Ministerstwo Finansów. Fitch spodziewa się, że deficyt finansów publicznych w 2027 r. wyniesie 6,7 proc. a wzrost PKB wyniesie 2,9 proc.