Pięć służb wymieniało się doświadczeniami, uczyło obsługi sprzętu i procedur w CSRG w Bytomiu

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

Lokalizacja oraz transport poszkodowanego w komorze ćwiczeń – to zadanie, jakie mieli do wykonania ratownicy na stanowisku nr 5 w OSRG Bytom.

fot: Bartłomiej Szopa/ARC

+12 Zobacz galerię

Galeria
(15 zdjęć)

Pięć służb ratowniczych w jednym miejscu. Stabilizowanie gruzowisk, ewakuacja poszkodowanego, pierwsza pomoc, używanie sprzętu zawałowego, zabudowa wyrobisk. Słowem - kolejne wspólne ćwiczenia wyspecjalizowanych grup ratowniczo-poszukiwawczych w Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu. W czwartek, 6 czerwca, brali w nich udział przedstawiciele Polskiego Związku Alpinizmu, GOPR-u, strażacy z Krakowa, ratownicy górniczy z KGHM Polska Miedź.

- Czego się spodziewam? Pewnie wyższej temperatury, bo w jaskiniach jest tak około kilku stopni – mówił tuż przed rozpoczęciem działań w komorze ćwiczebnej Okręgowej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu Grzegorz Michałek, GOPR-owiec, speleolog i alpinista, rekordzista największej deniwelacji świata, wynoszącej 10 330 m. Tak nisko (2080 m w najgłębszej jaskini Krubera-Woronia) i tak wysoko (8250 m na Mount Evereście) jak pochodzący z Cieszyna GOPR-owiec, jeszcze nikt nie był. Nie rozczarował się także w bytomskiej komorze ćwiczebnej. W jednym z pomieszczeń odzwierciedlających ekstremalny podziemny mikroklimat temperatura wynosiła 42 st. C przy wilgotności 80 proc.

- W naszej komorze ćwiczeń ratownicy na co dzień wykonują zadania związane z poszukiwaniem poszkodowanych w warunkach zadymienia, przy wysokiej temperaturze i wilgotności, w trudno dostępnych miejscach. Wszystko jak podczas prawdziwej akcji w kopalni. Do dyspozycji mają cztery poziomy, w tym dwa wysokie i dwa do przejścia niskiego (70-100 cm) - opowiada Krzysztof Fabiszak, zastępca dyrektora OSRG Bytom-Zabrze.

Nauka i integracja
Mariusz Badaczewski, jeden z ratowników górniczych uważa, że wspólne ćwiczenia służb to doskonała okazja do wymiany doświadczeń, wzajemna nauka i integracja.

- Mamy poszkodowanego, do którego musimy dotrzeć przez zawał, udzielić mu pierwszej pomocy i przetransportować do bazy, gdzie czeka na niego lekarz – opowiadał o scenariuszu ćwiczeń drugi ratowniczy Michał Pińkowski.

Andrzej Kleszcz, wiceprezes CSRG, przypomniał, że ubiegłotygodniowe (6-7 czerwca) wspólne ćwiczenia służb to drugie takie spotkanie, poprzednie było dwa lata temu.

- Wspólne akcje zdarzają się nam rzadko, ale jednak się zdarzają. Najbardziej pamiętny przykład to styczeń 2006 r. i akcja na terenie Międzynarodowych Targów Katowickich, gdzie podczas wystawy gołębi zawaliła się hala i zginęło 65 osób. Pracowaliśmy tam ramię w ramię m.in. ze strażakami. Z inną służbą wspólnie szliśmy na ratunek także w jednej z jaskiń, w której turysta został przygnieciony dużym kamieniem. Pomagaliśmy GOPR-owcom w jego uwolnieniu. Wcześniej braliśmy też udział w akcjach ratunkowych po trzęsieniach ziemi w Armenii i Turcji – mówił Andrzej Kleszcz.

Integracja różnych służb
Ćwiczenia prowadzone były w podziemnych wyrobiskach CSRG w Bytomiu, w komorze w okręgowej stacji oraz w stacji GOPR w Szczyrku. Zostały podzielone na 5 stanowisk. Stanowisko nr 1 to akcja zawałowa. Zastęp rozciągał łączność ratowniczą, w miejsce zawału zabierał sprzęt, przechodził przez niskie wyrobiska, wycinał siatki, drzewo, przebierał gruz, dostawał się do poszkodowanego i transportował go do bazy. Stanowisko nr 2 to zabezpieczenie wyrobiska z zastosowaniem obudowy drewnianej, stojaków typu Salzgitter, dojście do poszkodowanego. Stanowisko nr 3 to szkolenie w zakresie: obsługi sprzętu zawałowego i zabudowy wyrobisk. Stanowisko nr 4 to udzielanie pierwszej pomocy zajęcia prowadzone przez Jednostkę Ratowniczą z KGHM. Stanowisko nr 5 OSRG Bytom – lokalizacja oraz transport poszkodowanego w komorze ćwiczeń, przejście w zadymieniu.

- Akcje jaskiniowe należą do najbardziej skomplikowanych, wymagają dużej liczby wyszkolonych i doświadczonych ratowników. Bardzo ważna jest integracja różnych służb. Umiejętności, jakie tutaj nabywamy, to stabilizacja zawalisk, transport poszkodowanego przez miejsca niebezpieczne - mówi Tomasz Piprek z Podkomisji Ratownictwa i Jaskiniowego GOPR.

Dodał, że służby chcą ujednolicić swoje techniki ratownictwa tak, aby akcje były jeszcze bardziej skuteczne.

- Chcemy nauczyć się bezpiecznego poruszania w miejscach, gdzie jest zawalisko. Jeśli korytarz lub chodnik jest zawalony kamieniami, są przeszkody, to uczymy się, jak przez to bezpiecznie przejść. Jak wyciągnąć kamienie, ustabilizować, obudować korytarz, by dotrzeć do poszkodowanego i bezpiecznie go wyciągnąć. Bezpiecznie – także dla ratowników – podkreślił Piprek.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.