Pani sztygar doskonale wie, że nawet w trakcie awarii można realizować zadania

fot: Kajetan Berezowski

Sztygar Wioletta Woźniczka i jej podwładni. Takiej szefowej to tylko pozazdrościć

fot: Kajetan Berezowski

Niestraszny jej huk maszyn i unoszący się w powietrzu czarny pył. W kopalni pełni odpowiedzialną funkcję. Odpowiada za odbiór wydobycia, prawidłowy przebieg procesu wzbogacania węgla, jego rozdział na klasy ziarnowe i załadunek na wagony lub samochody. Jest jedną z ponad 8 tys. kobiet pracujących w sektorze węgla kamiennego. 

Jest szósta rano. W kopalni Wujek rozpoczyna się kolejna zmiana. W budynku zakładu mechanicznej przeróbki węgla huczą maszyny. Pomiędzy nimi stoi grupa pracowników, słuchając instrukcji wydawanych przez przodowego i panią sztygar Wiolettę Woźniczkę. Chwilę potem w dyspozytorni urywają się telefony. Napływają informacje z różnych działów kopalni. Trzeba upewnić się, czy jakość kontrolowanego węgla jest zgodna z zamówieniami odbiorców, a następnie sprawdzić pokrycie wagonowe. Wysłać komuś towar z opóźnieniem i w dodatku niespełniający kryteriów zamówienia, to najgorsze, co może przydarzyć się w tym fachu. Ale to nie koniec. Awaria jednej maszyny może w efekcie doprowadzić do paraliżu całego ciągu technologicznego. I wówczas... aż strach pomyśleć. W takiej sytuacji umiejętność dobrej organizacji pracy, zdrowy rozsądek oraz wiedza osoby dozoru wyższego są niezbędne. Pani sztygar doskonale wie, że nawet w trakcie awarii można realizować zadania. Jak nie na płuczce, to na zwałach węglowych.

- Wiem, ponieważ wiele spraw jest właśnie na mojej głowie. Odpowiadam za ludzi i maszyny wspólnie z nadsztygarem odpowiedzialnym za zmianę. Muszę znajdować najbardziej optymalne rozwiązanie dla każdej newralgicznej sytuacji. Bywa, że na podjęcie decyzji jest dosłownie chwila. W przeciwnym razie grozi przerwa w produkcji. Na szczęście nie zdarza mi się to tak często - opowiada śmiejąc się Wioletta Woźniczka.

- Poza tym mogę liczyć na wsparcie i pomoc w trudnych sytuacjach ze strony kolegów z dozoru i kierownictwa działu przeróbki mechanicznej dzięki ich doświadczeniu w pracy zawodowej. Doceniam to, że zawsze mogę na nich polegać - dodaje.

Łatwo nie było
Niebawem minie rok od momentu otrzymania przez nią uprawnień sztygara. Łatwo nie było. Musiała stanąć przed komisją egzaminacyjną i odpowiadać na skomplikowane pytania. Próbę tę zaliczyła na piątkę z plusem.

- O tak sumiennym pracowniku, jak pani Wioletta, mogłem tylko pomarzyć. I stało się! Dla mnie to bardzo istotne, bo muszę mieć do pracowników dozoru szczególne zaufanie. Gdy widzę na grafiku, że to ona właśnie jest na zmianie, od razu czuję się spokojniejszy – zapewnia Zbigniew Kornaszewski, główny inżynier ds. przeróbki mechanicznej węgla w kopalni Wujek.

Wioletta Woźniczka pracuje już piąty rok. Jest absolwentką Wydziału Górnictwa i Geologii Politechniki Śląskiej w Gliwicach.

- Na roku miałam sporo koleżanek, ale tylko ja jedna zdecydowałam się pójść do pracy w kopalni. Mam do węgla sentyment. Jak pierwszy raz zobaczyłam zakład przeróbczy, to od razu wiedziałam, że muszę tu przyjść na stałe – wyjaśnia.

Nie tylko dla panów
Na zmianie, na której pracuje, odpowiada za ok. trzydziestoosobową grupę ludzi.

Przeważnie są to mężczyźni, z którymi – jak sama twierdzi - dobrze się jej współpracuje.

Przyznaje, że panów na przeróbce cechuje dość specyficzne poczucie humoru, ale akurat jej to nie przeszkadza.

- Jestem pełen podziwu dla jej talentu zawodowego. Kobiety coraz częściej kształcą się w specjalnościach typowo męskich, o których wielu z nas, mężczyzn, powiedziałoby, że niezbyt pasują do płci pięknej. Ale nie ma to żadnego znaczenia. Dla mnie ważne jest, że pani Wioletta potrafi egzekwować obowiązki od całej załogi, bez względu na płeć. W końcu górnictwo nie jest profesją zarezerwowaną tylko dla facetów – podkreśla Zbigniew Kornaszewski.

W wolnych chwilach pani sztygar jeździ konno. Uwielbia rajdy po Bieszczadach. Chętnie też wędruje po karkonoskich szlakach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Ocalić język hutników. Śląski projekt w finale ogólnopolskiego plebiscytu

Projekt „Hutniczo mowa we modych gowach. Na ratunek znikającemu socjolektowi hutniczemu”, realizowany przez Muzeum Hutnictwa w Chorzowie, został nominowany w plebiscycie „Wydarzenie Historyczne Roku 2025” w kategorii Edukacja. Internauci decydują o wygranej, a głosować można do 10 sierpnia 2026 r.

Przywódca strajku w stanie wojennym w kopalni Wujek wystosował apel w sprawie przyszłości zakładu

Stanisław Płatek, przywódca strajku w kopalni „Wujek" w stanie wojennym, zabiera głos w sprawie przyszłości terenów kopalni zakładu. 

Upały palą Europę i jej gospodarkę. Ucierpi rolnictwo, transport i hutnictwo

Fala upałów, która w lipcu 2026 r. objęła połowę Europy, to nie tylko problem elektrowni i sieci elektroenergetycznych. Termometry pokazujące 42-46 st. C w Hiszpanii, Francji, Włoszech i na Bałkanach uderzają w całe branże gospodarki. Według wstępnych szacunków KE i firm ubezpieczeniowych straty w samym lipcu mogą przekroczyć 15-20 mld euro. Najmocniej dostają sektory, które na co dzień nie kojarzą się z pogodą. A w Niemczech do listy dołącza hutnictwo.

Od kopalni do nowoczesnych inwestycji. SRK podsumowuje półrocze

Kolejne pogórnicze tereny przekazane samorządom na nowe inwestycje, rozwój projektów we współpracy z biznesem, wykorzystanie eksperckiego doświadczania w transformacji pokopalnianych terenów oraz udział w debacie o przyszłości regionów pogórniczych – Spółka Restrukturyzacji Kopalń podsumowała swoją działalność w pierwszym półroczu 2026 r.