Pamiętamy katastrofę w Wilczym Jarze

fot: ARC

W przyszłości metan będzie wykorzystany przez kopalnię, jako źródło czystej energiii

fot: ARC

Mija 41 lat od katastrofy drogowej pod Żywcem w Wilczym Jarze. Dwa autokary, runęły z kilkunastometrowego mostu do Jeziora Żywieckiego. W katastrofie zginęło 27 górników, dwóch kierowców oraz wdowa po górniku, która jechała do zakładu pracy, aby załatwić formalności. Dziewięć osób uratowano. Dziś trudno powiedzieć, czy przyczyną były trudne warunki atmosferyczne, czy usterka techniczna.

Za oficjalną przyczynę wypadku prokuratorzy z Bielska-Białej uznali błąd kierowców, którzy nie zachowali ostrożności i nie dostosowali prędkości do warunków na śliskiej szosie.

Około godziny 5. rano, autobus PKS marki Autosan H9-03 o numerze rejestracyjnym BBA 020E, kierowany przez Józefa Adamka wpadł w poślizg i spadł z wysokości 18 m z mostu w Wilczym Jarze blisko brzegu Jeziora Żywieckiego. Przyczyna wpadnięcia w poślizg do dzisiaj rodzi wiele spekulacji.

Około godziny 5.15-5.25 nad ranem drugi autobus PKS marki Autosan H9-03 o numerze rejestracyjnym KX 5579, kierowany przez Bolesława Zonia wpadł w poślizg, po czym runął z wysokości 18 m z mostu w Wilczym Jarze wprost do Jeziora Żywieckiego i zatonął na głębokości 5 metrów.

Autobusami podróżowali górnicy do kopalni KWK Brzeszcze, KWK Mysłowice oraz lędzińskiej KWK Ziemowit.

Pod koniec lat 70. nawierzchnia mostu była jeszcze ułożona z wyszlifowanych przez lata kostek brukowych. Na dodatek mróz zrobił swoje i wilgoć zamieniła się w nocy w szklankę lodu.

„Autobus, który połamał balustradę mostu jak zapałki, spadł na brzeg strumienia. Przód znajdował się w wodzie, reszta na lądzie. Kinek, kiedy się ocknął, w ciemnościach zobaczył makabryczny widok. Przed sobą miał rumowisko połamanych siedzeń, ciał i bagaży. Zwłoki górników, które wypadły z autobusu unosiły się na wodzie. Następny autobus pracowniczy, który kilka minut później jechał tą samą drogąm był tylko o krok od katastrofy. Też zatańczył na oblodzonej kostce, ale kierowca zdołał wyprowadzić go z poślizgu. Górnicy, którzy nim jechali, ruszyli na pomoc kolegom z wraku, który leżał rozbity na dnie wąwozu. Do nich przyłączyli się pasażerowie kolejnych „kopalniaków”. Na dole słyszeli jęk tych, którzy przeżyli. O pomoc prosił kierowca Józef Adamek, ale po kilku minutach zmarł” - pisał w Trybunie Górniczej Jacek Madeja.

I kontynuował „Kilku górników zostało na górze – zatrzymywali kolejne autobusy. Jadącego kilkanaście minut później takiego samego autosana, jak ten który runął w przepaść ok. godz. 5 nie udało im się zatrzymać. Pojazd zaczął hamować. Zwolnił, ale na niewiele to się zdało. Odbił się od barierek po prawej stronie mostu i powoli sunął w stronę wyrwy w balustradzie, którą zrobił pierwszy autobus. Spadając obrócił się kołami do góry. Wylądował w wodzie, kilka metrów dalej od pierwszego wraku. Świadkowie wspominają, że w momencie uderzenia było słychać krzyki. Kiedy pochłonęła go ciemna toń, zaległa całkowita cisza. Szczęście w nieszczęściu drugim autosanem oprócz kierowcy jechało tylko trzech pasażerów. Zginęli wszyscy”.

Górnicy wyciągnęli na brzeg 18 ciał zanim na miejsce przyjechało pogotowie, straż pożarna i policja.

Śledztwo dotyczące katastrofy wszczęła Prokuratura Rejonowa w Bielsku-Białej. Biegli stwierdzili, że obydwa autobusy nie były sprawne technicznie – miały niesprawne układy hamulcowe, układy kierownicze i wady ogumienia. Jak orzekli, te wady mogły, ale nie musiały przyczynić się do katastrofy. Prokuratura szybko umorzyła sprawę.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Spółdzielnia energetyczna Węglokoksu stawia na rozwój

Spółdzielnia Energetyczna Węglokoks Energia SE 1 wkracza w kolejny etap rozwoju, konsekwentnie zwiększając skalę wykorzystania odnawialnych źródeł energii oraz rozszerzając grono odbiorców korzystających z zielonej energii produkowanej lokalnie.

Sklep PGG z nową funkcją. Odstąpienie od umowy online bez dodatkowych formalności

Polska Grupa Górnicza wprowadziła nowe rozwiązanie w swoim sklepie internetowym. Klienci mogą teraz odstąpić od umowy bezpośrednio z poziomu Profilu Klienta, bez konieczności wypełniania dodatkowych formularzy i wysyłania pism.

1541878885 solitaire rury zat finska nord stream 2

Podejrzany o wysadzenie Nord Streamu zatrzymany w Chorwacji. Wcześniej polski sąd odmówił wydania go Niemcom

Jak informują niemieckie media Wołodymyra Żurawlowa, obywatela Ukrainy podejrzanego przez prokuraturę Niemiec o udział w wysadzeniu gazociągów Nord Stream, zatrzymano w Chorwacji podczas zdjęć do thrillera "Snake Island" inspirowanego tym zdarzeniem.

Budżet Obywatelski Katowic 2026. Mieszkańcy wybiorą spośród 214 projektów

Zakończyła się merytoryczna ocena projektów zgłoszonych do XIII edycji Budżetu Obywatelskiego w Katowicach. Pozytywnie zweryfikowano 214 z 268 propozycji, czyli blisko 80 proc. zgłoszonych zadań. Głosowanie mieszkańców odbędzie się od 10 do 23 września 2026 roku.