Osiem dni, 780 metrów pod ziemią

1554118453 alojzypiontek

fot: Stanisław Jakubowski

Piontka przewieziono do szpitala w Zabrzu w stanie zadowalającym, bez wewnętrznych obrażeń. Był przytomny i kontaktowy

fot: Stanisław Jakubowski

„Zjadł styl od łopaty i pił własny mocz, ale przeżył choć na powierzchni uznali go za martwego” - tak dziennikarze przedstawiali historię wypadku w kopalni Mikulczyce-Rokitnica i uwięzienie Alojzego Piontka. Nie do końca tak było, ale ta historia sprzed 48 lat jest jedną z najbardziej dramatycznych, zakończonych happy endem historii w górnictwie. „Dramatyczna 174-godzinna batalia o życie zasypanych – zakończona” - pisał na pierwszej stronie Dziennik Zachodni.

„Pierwszych sześciu uratowano natychmiast. Potem nastąpiła batalia o życie pozostałych 11 istnień. Do wtorku rano – po tygodniu – dotarto do zwłok 5 górników. Wdzierano się z kilku stron. 150 bohaterskich ratowników wyposażonych w sprzęt jaki tylko był możliwy. Ale gdy trzeba było – czołgając się - usuwali złomy skał gołymi rękami. Kilkakrotnie dalsze silne wstrząsy groziły katastrofą, także ratującym. Mimo to akcja ratunkowa trwała nieprzerwanie dniem i nocą” - czytamy w DZ sprzed niemal pół wieku.

Wtedy, w marcu 1971 r., już tylko najbliższa rodzina miała nadzieję na cud. Tymczasem udało się, a Piontek po wydobyciu na powierzchnię 30 marca żył jeszcze ponad 30 lat! Nakręcono o nim film, powstała książka i komiks.

23 marca 1971 r., godz. 16 nastąpiło tąpnięcie, które zmiotło całą ścianę i przylegające do niej wyrobiska. Wejście w rejon katastrofy było mocno utrudnione. Sześciu rannych górników odnaleziono niedługo po zawale. Następnego poszkodowanego wydobyto 25 marca. W kolejnych trzech dniach wywieziono na powierzchnię ciała siedmiu górników. W zwałach skał pozostawały trzy osoby. Zastępy ratownicze były pewne, że idą po zmarłych. Tymczasem 30 marca, tuż po godz. 5 rano, nadsztygar Alojzy Wylężek usłyszał głos. To wołał 37-letni rębacz Alojzy Piontek: „Czy to wy, sztygarze? Pomóżcie mi, nie mogę się stąd wydostać”.

Wylężek pomyślał, że to któryś z ratowników przebił się z drugiej strony ściany. Ale po chwili ten sam cichy głos zawołał: „To jo, Piontek. Zawołajcie sztygara, jestem tu od wczoraj, z drugiej zmiany”.

„Jestem Wylężek, idziemy po was! Zachowajcie się spokojnie! Nie traćcie sił” - zawołał ratownik. Godzinę później - w 174. godzinie akcji ratunkowej został uwolniony z jamy o wymiarach około 2 m na 30 cm, do której przeczołgał się po wstrząsie. Miał jeszcze tyle sił, by wyjaśnić ratownikom miejsce położenia kolegi Alfreda Gebauera.  Nie miał pojęcia, że pod ziemią był ponad tydzień! Chciał zdążyć na mecz Górnika z Manchesterem City.

Bogdan Ćwięk w książce „Sukcesy i klęski w działaniach ratownictwa górniczego”, tak opisywał ten wypadek: „Nikt z ratujących nie spodziewał się takiego odkrycia, wiedząc, jak szczelny jest zawał. Zachowanie życia w tych warunkach było niewyobrażalne. Podziw był tym większy, że kiedy już szybko wyniesiono Piontka z gruzów, okazało się, że jest silnie wyczerpany, ale w zasadzie poza drobnymi potłuczeniami nie odniósł obrażeń”.

Piontka przewieziono do szpitala w Zabrzu w stanie zadowalającym, bez wewnętrznych obrażeń. Był przytomny i kontaktowy. Jedyny problem, jaki go trapił, to zdążyć na mecz. Czuwała przy nim żona Teresa, która wiernie czekała na męża z 4-letnią córką Brygidą i 10-letnim synem Norbertem. O tym, że jej chłop żyje, usłyszała w radiu.

Antoni Halor nakręcił o wydarzeniach z marca 1971 r. film pt. "Czarne słońce". O Piontku powstała książka, komiks i piosenka. Dostał rentę, mieszkanie, ogródek. Dużo pił, bo ciągle mu ktoś stawiał. Na dół do kopalni już nie zjechał, nawet wtedy, gdy prosili go filmowcy. Uparł się i mówił stanowczo: "Nie wchodzi się dwa razy w paszczę diabła".

Zmarł w wieku 70 lat. Został pochowany na tym samym cmentarzu w Rokitnicy, gdzie 30 lat wcześniej jego kolega Alfred Gebauer, który umarł niemal na rękach Piontka 780 m pod ziemią. W ostatnich słowach prosił go, żeby pożegnał jego rodzinę.

„Alojzy Piontek zasypany był, nic nie jadł, nic nie pił, ale żył. Alojzy Piontku, powiedz mi, dlaczegoś ogryzł ten styl. Blank nowy styl” – śpiewano o Piontku.

Z tym stylem od łopaty nie do końca było tak jak w piosence. Jak opowiadał Ryszard Chabrzyk, kolega górnika, styl od łopaty wciskał się Alojzowi w żołądek i mocno go uwierał. Kawałkiem skały próbował go „ociosać”. Drzazgami ze styla nakłuwał dziąsła i ssał krew, gdy miał sucho w ustach.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zatrudnienie w górnictwie spada, kurczą się też kopalniane zwały

Agencja Rozwoju Przemysłu przedstawiła kolejny raport na temat wydobycia i sprzedaży węgla kamiennego, a także zatrudnienia w górnictwie. Dane dotyczą kwietnia 2026 r. ARP podaje informacje na początku drugiego miesiąca przypadającego po podsumowywanym.

Unia Europejska chce chronić producentów stali

Unia Europejska wprowadza niższe limity bezcłowego importu stali. Po przekroczeniu dopuszczalnego wolumenu stawka celna będzie wynosić nie 25 proc., ale 50 proc. To rozwiązania z rozporządzenia zatwierdzonego w maju br. przez Parlament Europejski. Ich celem jest ochrona unijnego przemysłu stali, który zmaga się z wieloma trudnościami w związku z globalną nadwyżką podaży tego surowca. Nowe przepisy mogą wzmocnić również konkurencyjność polskiego sektora.

Prof. Malecha: Pekin, Delhi budują potęgę na węglu, sprzedając nam panele i wiatraki

- Nowoczesne elektrownie węglowe to szczyt najnowszych osiągnięć technologicznych, a nie skansen jak chcieliby promotorzy i aktywiści OZE. Chiny, będące gospodarką bezwzględnie stawiającą na nowoczesność, każdego roku oddają do użytku dziesiątki gigawatów nowych mocy węglowych – w samym 2025 roku aż 75 GW. Trudno w tym kontekście mówić o schyłku węgla; dane globalne wskazują raczej na jego systematyczny rozkwit, podyktowany potrzebą taniej energii oraz stabilności systemowej. Pekin, Delhi i inne stolice Azji budują potęgę na węglu, sprzedając nam jednocześnie panele i wiatraki - podkreśla prof. dr hab. inż. Ziemowit Miłosz Malecha z Wydziału Mechaniczno-Energetyczny Politechniki Wrocławskiej, we wstępie do raportu Polskiego Towarzystwa Gospodarczego pt.  „Konkurencyjność czy transformacja? Nowa mapa energetyczna Polski”, który publikujemy w obszernych fragmentach.

Planujesz kredyt? W maju spadła zdolność kredytowa Polaków

Maj przyniósł trzeci z rzędu spadek zdolności kredytowej; np. singiel zarabiający około 6 tys. zł netto może liczyć na kredyt o blisko 3 proc. niższy niż w kwietniu - wynika z raportu RynekPierwotny.pl. Najbardziej, bo o ok. 5 proc. zmalała zdolność kredytowa rodzin z dzieckiem.