Odlotowy górnik z Boryni

1486808872 jaczynski robert arc

fot: Archiwum Roberta Jaczyńskiego

Dla Roberta Jaczyńskiego skoki spadochronowe stanowiły pasję już w wieku 16 lat

fot: Archiwum Roberta Jaczyńskiego

Wszystko zaczęło się od skoków spadochronowych. Robert Jaczyński już jako szesnastolatek ze spadochronem na plecach „wystartował” wysoko ponad ziemię. Wcześniej interesował się lotnictwem. Całymi godzinami wpatrywał się w startujące i lądujące samoloty. Miał też trzecią pasję - fotografowanie. W końcu postanowił połączyć swoje zainteresowania.

Podniebne akrobacje, przepiękne krajobrazy, zapierające dech w piersiach chwile. Robert Jaczyński, górnik z Boryni, nie żałuje ani jednej chwili, którą spędził skacząc ze spadochronem.

- Ten sport kojarzy mi się z ogromnym poczuciem wolności. Człowiek czuje się jak ptak. To jest coś podobnego do szybowania, powiedziałbym żeglowanie w powietrzu. Każdy ruch ma konkretne przełożenie na to, co się ze skoczkiem dzieje. Gdy skakałem w grupie, zrozumiałem, jak ogromną rolę odgrywa w tym sporcie precyzja i dobre zrozumienie z pozostałymi skoczkami - opowiada o swojej przygodzie ze spadochronem Robert.

Zawsze jest ryzyko
Zaliczył w sumie 360 skoków. Nieraz najadł się strachu. Tak było, gdy znalazł się w ogromnej chmurze gradowej. Raz wylądował na drzewie, innym razem gdzieś w szczerym polu, ale na szczęście zawsze wszystko dobrze się kończyło.

- Nie jestem bohaterem. Pewnie, że się bałem. Zawsze jest ryzyko, że spadochron odmówi posłuszeństwa. Ale uwielbiam adrenalinę. Skacząc ze spadochronem jest jej aż nadto - śmieje się skoczek.

Potem przyszła praca i rodzina. Nie miał za bardzo czasu na podniebne szaleństwa. Dopiero, gdy popularność zaczęły zyskiwać drony, postanowił, że połączy swoje pasje.

- Zawsze lubiłem fotografować. Pamiętam, jak od ojca dostałem aparat marki Zenit. Co to była za radość! Wprost nie do opisania. Pstrykałem masę zdjęć, sam je wywoływałem. Z czasem Zenit ustąpił miejsca nowocześniejszym aparatom, no i w końcu zaszalałem. Chciałem pokazać, co człowiek widzi z góry. Zdałem egzamin na operatora drona, kupiłem go i wyposażyłem w profesjonalny sprzęt fotograficzny. I tak zacząłem realizować swoje hobby w nowej odsłonie - opowiada górnik z Boryni.

Licencja, którą się legitymuje, umożliwia mu pilotowanie dronów, czyli bezzałogowych statków powietrznych o ciężarze nie większym niż 2 kg.

- Nie warto latać wysoko, bo mało co widać. Najlepiej filmować bądź fotografować z wysokości 60 metrów. W ten sposób zrealizowałem swego czasu jeden z najlepszych moich filmów, przedstawiający kopalnię Zofiówka. Obiektyw kamery uchwycił wspaniale oświetloną kopalnię - opisuje.

Ciągle tworzy coś nowego
Od niedawna Robert Jaczyński realizuje swoje pomysły w technologii 360. Fachowo nazywa się to „filmem sferycznym”. Sceną zdjęcia staje się nie tylko to, co dzieje się przed obiektywem, ale także wokół niego. To tak, jakby w trakcie lotu obracało się głową na wszystkie strony. To jest już wyzwanie nie lada. Żeby powstał dobry film, trzeba umiejętnie zmontować materiał zarejestrowany w powietrzu. Robert bardzo się do tego zapalił. Ciągle tworzy coś nowego, wyszukuje najciekawsze zdjęcia, montuje je w jedną, spójną całość.

Drona naszpikowanego sprzętem wypuszcza z miejsc bezpiecznych.

- Bezpieczeństwo na pierwszym miejscu! Zdaję sobie sprawę z faktu, że w powietrzu lata kilkanaście tysięcy złotych – wyjaśnia.

Zawsze istnieje ryzyko, że dron ulegnie awarii. Zderzenie z ptakiem lub awaria silnika i katastrofa. Co wówczas?

- Mój dron posiada wiele funkcji zabezpieczających. W razie utraty połączenia z operatorem potrafi wrócić sam na miejsce startu. Gdyby jednak stało się najgorsze, to zawsze jestem ubezpieczony. Wolę dmuchać na zimne i mocno trzymam się przepisów. Po każdym locie sprawdzam stan techniczny drona. Z kolei przed startem upewniam się, czy nad danym terenem można latać. Bywa, że taki lot należy zgłosić Państwowej Agencji Żeglugi Powietrznej, albo wręcz postarać się o zezwolenie - przyznaje górnik-pilot.

Jego filmy są pełne fantastycznych wprost widoków i barw. Prócz kopalń wykonał również zdjęcia Jastrzębia-Zdroju, Wodzisławia, Rybnika, które opublikował w internecie.

Obecnie Robert Jaczyński realizuje filmy i zdjęcia za pomocą drona czterosilnikowego o średnicy 40 cm. Może się on poruszać w powietrzu ok. 20 minut. Jest wyposażony w odpowiednie zabezpieczenia gwarantujące rejestrowanie stabilnego obrazu.

- Może kiedyś, wraz z rozwojem technologii, pojawią się nowe, lepsze statki niż te, mające zastosowanie obecnie. Realizując moje marzenia, mam jeden cel: aby moje prace zyskiwały coraz szersze grono odbiorców - podsumowuje Robert Jaczyński.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

1761917515 waskotorowka

Nocna Szychta z koleją wąskotorową

Stowarzyszenie Górnośląskich Kolei Wąskotorowych rozpoczęło sezon wakacyjny z nowym rozkładem jazdy. Teraz kursy będą się odbywać na pełnej trasie, czyli do Miasteczka Śląskiego. Ale atrakcji przygotowano o wiele więcej.

Kopalnie, dziedzictwo i technologie przyszłości na europejskim szlaku

Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, razem z Urzędem Marszałkowskim Województwa Śląskiego, były gospodarzami III Międzyregionalnych Spotkań Partnerów projektu Digi Content Interreg Europe. W wydarzeniu uczestniczyli przedstawiciele regionów i instytucji z różnych krajów Europy, którzy wspólnie analizowali rolę nowoczesnych technologii w ochronie, dokumentowaniu i udostępnianiu dziedzictwa kulturowego.

Wyjątkowa wystawa w Bieruniu. Odkryj fascynujące tajemnice KWK Piast

Na rynku w Bieruniu stanęła plenerowa wystawa „Bieruńsko gruba. Moje miejsce na ziemi”. Ekspozycja, którą można oglądać od 20 czerwca, przedstawia historię KWK Piast oraz losy lokalnej społeczności związanej z zakładem. Prezentowane są na niej materiały archiwalne oraz fotografie autorstwa Tomasza Liboski.

1755669760 powstaniaslaskie

Narodowy Dzień Powstań Śląskich - to górnicy walczyli o Polskę

Kiedy mówi się o Powstaniach Śląskich, zwykle pada kilka nazwisk dowódców i polityków. Ale siłą, która przeważyła szalę w latach 1919-1921, byli ci, którzy na co dzień zjeżdżali pod ziemię. Górnicy. Bez nich nie byłoby powstań, a Śląsk prawdopodobnie zostałby po niemieckiej stronie. Narodowy Dzień Powstań Śląskich został ustanowiony w 2022 roku, by uczcić pamięć uczestników trzech powstań śląskich z lat 1919–1921. To właśnie 20 czerwca 1922 roku, po zakończeniu sporów granicznych, Wojsko Polskie wkroczyło na te ziemie.