Nikt racjonalnie nie jest w stanie wyjaśnić decyzji, która doprowadziła do śmierci 22 górników

fot: ARC PG SILESIA

Kopalnia Silesia

fot: ARC PG SILESIA

30 października, przypada kolejna rocznica katastrofy w kopalni Silesia, w której w 1979 roku zginęło 22 górników. 

Dramat rozegrał się na poziomie 460, gdzie w rejonie przenośnika taśmowego zainstalowanego w upadowej transportowej pojawił się ogień. 

Przyczyną pożaru było zapalenie się taśmy przenośnika od urządzenia napędzającego taśmociąg po tym, jak został zablokowany bieg taśmy. 

Ogień zauważył górnik, który wszedł do upadowej transportowej za tamę regulacyjną. Płomienie już obejmowały taśmę przenośnika i drewniane elementy obudowy. Próbowano gasić ogień, ale nieskutecznie.

Tak przebieg tragedii opisywał dr Bogdan Ćwięk w książce pt. Sukcesy i klęski w działaniach ratownictwa górniczego: 

Próby telefonicznego powiadomienia o pożarze ludzi zatrudnionych w chodniku wentylacyjnym nie powiodły się, nikt nie podnosił słuchawki. Oni natomiast zlekceważyli pierwsze objawy pożaru, jakie przejawiły się lekkimi smugami dymu pod stropem wyrobiska. Sztygarzy zebrali ludzi w jednym miejscu i zastanawiali się, co mogło je spowodować. Kiedy w pewnym momencie dym przestał płynąć uznano sprawę za przypadek incydentalny i zdecydowano o podjęciu przerwanej pracy. Wtedy też, na polecenie sztygara objazdowego, od grupy oddzieliło się 5 ludzi. Sztygar zmianowy i jeden pracownik zostali skierowani do skontrolowania wyrobisk położonych poniżej chodnika wentylacyjnego, celem określenia, co mogło spowodować powstanie dymu, jeden pracownik udał się do szybu wyjazdowego, ponieważ pracował drugą dniówkę, dwóch elektryków poszło do komory transformatorów w pochylni 1 załączyć napięcie elektryczne. Sztygar zmianowy z ludźmi, schodząc pochylnią 1 natknęli się na dymy pożarowe płynące w kierunku chodnika wentylacyjnego. Po porozumieniu się z dyspozytorem kopalni i otrzymaniu wiadomości o pożarze wycofali się jeszcze niezadymionym wyrobiskiem do ściany 67 i do przekopu na poziomie 460 m, omijając zaognioną upadową transportową. Elektrycy, którzy również znaleźli się w dymach, zlekceważyli polecenie udania się w kierunku ściany 67, tylko wybrali drogę w dół zagrożoną pochylnią 1 do otamowanej przecinki, jaka łączyła ją z chodnikiem na poziomie I. Wycofując się w pochłaniaczach ucieczkowych założyli, że jest to droga krótsza i bez problemu ją pokonają. Jednemu się udało, drugi osłabiony stracił przytomność przy tamie w przecince. Chociaż szybko został wyniesiony do świeżego powietrza przez ludzi, którzy przebywali w tym rejonie, nie udało się przywrócić go do przytomności.

21 ludzi, którzy pozostali w chodniku wentylacyjnym nie podjęło ewakuacji, nawet kiedy gęste dymy pożarowe dopłynęły do tego wyrobiska. Jeszcze wtedy mieli szansę ratunku, ponieważ wystarczyło zejść z użyciem pochłaniaczy pochylnią badawczą 150 m i wejść do chodnika w kierunku ściany 67, gdzie ciągle było czyste powietrze płynące obok zadymionej upadowej transportowej. Drogę tę znali, byli szkoleni w zakresie znajomości zachowania się na wypadek pożaru i z przejściem tym zapoznawani. Szanse na ratunek mieli pełne, kiedy stwierdzili pierwsze objawy pożaru, co powinno być odebrane jako bezwzględny obowiązek wycofania się do powietrza czystego. A działo się to około 30 minut przed napływem fali intensywnego zadymienia. Dojście do bocznego prądu powietrza nie mogło trwać dłużej jak 10 - 15 minut. Tymczasem oni wybrali sposób ratunku skupiając się przy zaworach wylotowych sprężonego powietrza, gdzie zdecydowali się oczekiwać na pomoc ratowników. 

Nikt racjonalnie nie jest w stanie wyjaśnić tej decyzji, podjętej przez grupę ludzi, w której byli pracownicy o długim stażu zawodowym, nadzorowanej przez osobę dozoru wyższego, decyzji podjętej w sytuacji zagrożenia życia. Była to ich ostatnia decyzja, a tajemnicę, która ich skłoniła do takich działań, wbrew wszelkim szkoleniom, nauce, rozsądkowi i instynktowi samozachowawczemu, zabrali do grobu.

Kiedy ratownicy podjęli akcję o gaszeniu ognia nie mogło być już mowy, bowiem objął całą upadową transportową. Ukierunkowano działania na schładzanie dymów w pochylni 1, gdzie stwierdzono ich temperaturę około 100°C, aby próbować dostać się do chodnika wentylacyjnego. Pożądanych efektów nie uzyskano, a wkrótce spaleniu uległy tamy oddzielające czyste wyrobiska ze ściany 67 od zadymionych. Ratownicy musieli

Pożar odciął pod ziemią i pozbawił życia 22 zatrudnionych w tym rejonie górników, w tym pracownika dozoru wyższego. Wielu zostało ciężko poparzonych. Była to jedna z najdłuższych akcji ratowniczych w polskim górnictwie. Trwała do 18 grudnia.

Był to drugi tak poważny wypadek w Silesii w latach 70. W 1974 r. w wyniku wybuchu metanu podczas rabowania ściany, a wskutek tego także pyłu węglowego, zginęło 34 górników. Dla zachowania pamięci o pracownikach poległych m.in. w tych katastrofach w pobliżu bramy kopalni zbudowano pomnik.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Do marca 2027 r. wydobycie węgla kamiennego energetycznego wyniesie około 17,5 mln ton

W okresie od września 2026 r. do marca 2027 r. wydobycie węgla kamiennego energetycznego wyniesie ok. 17,5 mln ton, a obecny stan zapasów węgla kamiennego nie odbiega od wymagań w tym zakresie - odpowiedział resort energii na interpelację poselską ws. bezpieczeństwa dostaw węgla. 

Pracuje w ścianie, nie miał sobie równych w prestiżowym konkursie w PGG

Zwycięzca tegorocznej edycji konkursu „Pracuję Bezpiecznie” w PGG pracuje w ścianie, a więc na pierwszej linii górniczego frontu. I właśnie na takich stanowiskach, na dole, wiedza z dziedziny BHP liczy się najbardziej. Gdzie jak gdzie, ale tam o wypadek przecież nietrudno.

JSW: Znamy zwycięzców konkursu BHP. Kto okazał się najlepszy?

71 uczestników, sprawdzian wiedzy oraz praktyczne doskonalenie umiejętności ratowania życia - tak przebiegał konkurs wiedzy z zakresu bezpieczeństwa i higieny pracy dla pracowników kopalni Budryk oraz JSW Szkolenie i Górnictwo, który odbył się 26 października 2026 r.

Górniczy gigant z Wietnamu utrzyma wydobycie. „Węgiel odgrywa kluczową rolę”

Węgiel nadal jest kluczowy dla bezpieczeństwa energetycznego Wietnamu – podkreśla największy koncern górniczy w tym kraju.