Niektórzy eksperci wskazują, że energetyka konwencjonalna przynosi nieuzasadnione zyski

fot: Kajetan Berezowski

Chłodnia kominowa ma 180 m wysokości, czyli prawie tyle samo co warszawski Pałac Kultury i Nauki

fot: Kajetan Berezowski

Program transformacji energetyki zakładający wydzielenie aktywów węglowych został przyjęty tydzień temu przez Komitet Ekonomiczny Rady Ministrów. To kolejny krok w sprawie długo oczekiwanej Narodowej Agencji Bezpieczeństwa Energetycznego. Tylko czy na pewno dojdzie do jej powołania? Czy duża energetyka zechce się pozbyć udziałów, które obecnie przynoszą ogromne zyski?

– Projektem dokumentu rządowego pt. „Transformacja sektora elektroenergetycznego w Polsce. Wydzielenie wytwórczych aktywów węglowych ze spółek z udziałem Skarbu Państwa” teraz zajmuje się Komitet Stały RM. Docelowo program ma zostać przyjęty przez Radę Ministrów – informuje Karol Manys, rzecznik Ministerstwa Aktywów Państwowych.

Podmiot samowystarczalny
Program zakłada, że kontrolowane przez państwo spółki energetyczne, czyli Tauron, PGE i Enea, obecnie właściciele w sumie 70 bloków węglowych i kopalni węgla, dokonają wewnętrznej integracji aktywów wokół jednej spółki. Następnie Skarb Państwa kupi od nich udziały w tych podmiotach. Potem dokonana zostanie ich integracja w ramach jednego podmiotu. Kierować przekształceniem ma PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna, która zacznie działać pod nazwą Narodowa Agencja Bezpieczeństwa Energetycznego. NABE ma być podmiotem w pełni samowystarczalnym. Jak informuje MAP, będzie prowadzić tylko inwestycje oraz modernizacje niezbędne dla bieżącego utrzymania sprawności eksploatowanych bloków węglowych. Nie będzie budować nowych, a wraz z wprowadzeniem do systemu nowych nisko- oraz zeroemisyjnych źródeł wytwórczych będzie stopniowo wycofywać bloki węglowe.

Prof. Władysław Mielczarski z Politechniki Łódzkiej przypomina, że jest autorem projektu, który już na koniec 2019 r. pokazywał, co zrobić z elektrowniami węglowymi, które gwarantują bezpieczeństwo i ciągłość dostaw energii elektrycznej, a jednocześnie nie są w stanie utrzymać się na rynku ze względu na politykę klimatyczną.

– Zaproponowałem wówczas połączenie aktywów węglowych w jedną całość i wyprowadzenie ich z rynku, jako dobra niezbędnego dla bezpieczeństwa energetycznego kraju, poddanie ich swoistemu, wręcz militarnemu reżimowi. To jest jedyna możliwość. Teraz wszystko, co się dzieje, to taka rozgrywka, że ludzie siadają do stołu i każdy gra innymi kartami. Elektrownie próbują się pozbyć aktywów węglowych, co jest ogromnym błędem. Prezes URE jest wzywany przez niezależne instytuty do skontrolowania dochodów elektrowni węglowych, bo ceny energii poszły tak do góry, że te spółki zarabiają za dużo pieniędzy, co jest nieuzasadnione ponoszonymi kosztami – mówi ekspert.

Jego zdaniem ceny energii będą teraz bardzo wysokie nie dlatego, że koszty emisji CO2 są duże, tylko z powodu niezasadnie wysokich cen oferowanych przez elektrownie.

Wyprzedzające sygnały rynkowe
– Mamy do czynienia z percepcją braku energii. Rynek reaguje prawidłowo, co odnotowuję z niemałą satysfakcją, bo to ja go wprowadzałem. Sygnały rynkowe wyprzedzają to, co się dzieje. Fizycznie prądu będzie brakować nie teraz, a dopiero za kilka lat, a my już otrzymujemy sygnał. Elektrownie węglowe świetnie zarabiają, to obecnie jeden z lepszych biznesów, który niedługo będzie lepszy niż OZE – mówi prof. Mielczarski.

Jego zdaniem NABE powinno powstać w ciągu roku od projektu i to uwzględniając wszystkie konieczne do załatwienia sprawy prawne.

– Tymczasem nadal jesteśmy na etapie decyzji. Zostaje do uzgodnienia wiele kwestii prawnych, dogadanie się z akcjonariuszami mniejszościowymi, bo przecież mówimy o spółkach, które są obecne na giełdzie – wylicza ekspert.

Dodaje: – Wielkie firmy energetyczne mają pomysł pozbycia się aktywów węglowych. To bez sensu, bo nie pozbywa się czegoś, co zarabia pieniądze. A rząd niby chciałby, ale nie do końca sam wie czego. No i za 2 lata są wybory. A konsolidacja może się wielu osobom nie spodobać. Kiedy w 2006 r. projektowałem konsolidację kilkudziesięciu małych spółek energetycznych, elektrowni, ciepłowni w cztery wielkie, to ponarażaliśmy się wszystkim. Naruszyliśmy układy pomiędzy spółkami a związkami zawodowymi, samorządami itd. Łamaliśmy te struktury. Mimo trudności to jednak da się zrobić, bo wszystko jest kwestią pieniędzy, których nie brakuje – mówi.

A co się stanie, jeśli NABE nie powstanie?

– To nie znaczy, że problem zniknie. Pomysł zgrupowania aktywów węglowych był odpowiedzią na problemy, próbą ich rozwiązania. Nie można wykluczyć, że firmy energetyczne zmienią zdanie i stwierdzą, że energia z węgla to świetny biznes, jeśli obecne ceny energii będą się utrzymywać. Powiedzą: „Nawet jeśli znikną polskie kopalnie, to kupimy w Rosji i będziemy dalej emitować CO2, bo to się opłaca”.

Zdaniem eksperta ostatnie miesiące pokazały, że jeśli będzie brakowało energii, to ludzie zapłacą za nią każdą cenę.

– Przecież to nie energetyka wywindowała ceny, tylko nabywcy. Tak się stało zarówno w prądzie, jak i w gazie. To nie Rosjanie podnieśli ceny. Europejscy odbiorcy rzucili się na paliwo i zaproponowali, że zapłacą dwa razy tyle – podsumowuje prof. Mielczarski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Oszczędny jak Fin. Ale Polak też ma co nieco w "skarpecie"

Ponad 117 mld zł, czyli 3 proc. oszczędności Polaków na koniec 2025 r. trzymanych było w akcjach spółek giełdowych. To wynik plasujący nas na 19. miejscu w Unii Europejskiej, tym samym co Włochy. Najwięcej swoich oszczędności w akcje inwestują Finowie, ponad 13 proc.

Państwowy gigant powołał do rady nadzorczej dwóch nowych członków

Obradujące we wtorek w Płocku Zwyczajne Walne Zgromadzenie Orlenu powołało do rady nadzorczej, na wniosek Skarbu Państwa, prezesa KGHM Polska Miedź Remigiusza Paszkiewicza i Marcina Siudy, dyrektora pionu finansów w Polskim Holdingu Hotelowym. Po tych głosowaniach obrady się zakończyły.

1692347548 2praca

Liczba pracujących w Polsce obcokrajowców wzrosła o ponad 77 tys.

W ostatnim dniu grudnia 2025 r. pracę w Polsce wykonywało ponad 1,141 mln cudzoziemców, a więc o 7,2 proc. więcej niż w ostatnim dniu grudnia 2024 r. - podał we wtorek GUS. W porównaniu do poprzedniego miesiąca ich liczba zwiększyła się o 0,3 proc.

Maj najlepszym piątym miesiącem Katowice Airport w jego historii

Tegoroczny maj był pod względem liczby pasażerów najlepszym piątym miesiącem katowickiego lotniska w jego historii. Choć ruch czarterowy spadł o 3,7 proc. rdr., ruch regularny wzrósł o 23,3 proc. rdr., co przełożyło się na wzrost ogółem o 9,2 proc. rdr. i ponad 716 tys. obsłużonych podróżnych.