Nie chcą ekspansji odkrywki węgla
fot: KWB Konin
Ekolodzy nie chcą ekspansji górnictwa odkrywkowego
fot: KWB Konin
Użyciem miotacza pieprzu skończyła się policyjna interwencja wobec grupy protestujących, którzy usiłowali wedrzeć się na teren kopalni w Kryszkowicach w Wielkopolsce. W akcji protestacyjnej 20 lipca, która miała być pokojowym marszem, uczestniczyło kilkaset osób ubranych w białe kombinezony i maski. Celem ekologów było zatrzymanie ekspansji odkrywek węgla brunatnego. Zgromadzenie w tej samej sprawie zorganizowano w sobotę także w Kleczewie.
Rzecznik prasowy wielkopolskiej policji Andrzej Borowiak relacjonował PAP wydarzenia w Kryszkowicach: - Grupa osób próbowała się wedrzeć na teren kopalni. Policjanci powstrzymali te próby, wylegitymowano 88 osób. Jeden z uczestników został zatrzymany za naruszenie nietykalności cielesnej funkcjonariusza, wobec innego policjant użył miotacza pieprzu.
Policja nie informuje, ile osób wzięło udział w zgromadzeniu zorganizowanym przez uczestników Obozu dla Klimatu. Według mediów to 400-500 osób. Część z nich alarmowało o brutalnym zachowaniu policji, zatrzymaniach, użyciu pałek. Rzecznik policji nie potwierdził tych informacji. Jednym z chwilowo zatrzymanych miał być fotoreporter Gazety Wyborczej.
„Bierzemy sprawy w swoje ręce. Samoorganizujemy się, by bezpośrednio, demokratycznie domagać się klimatycznej sprawiedliwości” - czytamy na stronie Obozu dla Klimatu.
Diana Zawilec z Obozu dla Klimatu skomentowała dla PAP sobotnią akcję: - Tą akcją wyrażamy sprzeciw dla poszerzania kopalni w regionie. Odkrywka nie może postąpić ani kroku dalej. Zdecydowaliśmy się na akt obywatelskiego nieposłuszeństwa, bo dotychczasowe strategie ochrony klimatu nie wystarczają. Żyjemy w czasach klimatycznej katastrofy. Mamy 11 lat na całkowite odejście od paliw kopalnych - i musimy zdać sobie z tego sprawę wszyscy.