Akademia BHP Wydawnictwa Górniczego wprowadza dyskusję o bezpieczeństwie w górnictwie na nowe tory

fot: Maciej Dorosiński

Podczas Akademii BHP Wydawnictwa Górniczego przedstawiciele środowiska górniczego i okołogórniczego przez dwa dni debatowali na temat stanu bezpieczeństwa w polskim górnictwie i możliwościach jego poprawy

fot: Maciej Dorosiński

Dlaczego warto organizować takie konferencje jak Akademia BHP Wydawnictwa Górniczego? Bo polskie kopalnie węgla kamiennego ze względu na liczne zagrożenia naturalne należą do najniebezpieczniejszych na świecie. Dodatkowo w górnictwie wszystkich branż od dwóch lat wzrasta liczba wypadków. Nie bez znaczenia jest postęp technologiczny. Konieczne jest nowe spojrzenie na bezpieczeństwo, w tym na jakość szkolenia, profilaktykę zdrowotną i psychologiczną. Przyszedł czas na podsumowania. 

Poprawić jakość szkoleń
Szkolenia to pięta achillesowa górnictwa, wąskie gardło, które w końcu trzeba uporządkować. Ich jakość pozostawia wiele do życzenia i zazwyczaj jest adekwatna do niskiej ceny. Na rynku obok firm oferujących szkolenia na wysokim poziomie znalazły się i takie, których usługi pozostawiają wiele do życzenia. Są bardzo negatywne przykłady, od których należy odejść jak najszybciej. To np. szkolenie, w którym szkolący był jednocześnie szkolony, czy wykłady prowadzone przez osoby bez wystarczającej wiedzy i doświadczenia lub specjalistów z innych dziedzin niż tematyka zajęć (np. specjalista od pożarów szkolący w zakresie tąpań).

Wyższy Urząd Górniczy przeanalizował szkolenia uprawniające do obsługi kombajnów chodnikowego i ścianowego. Jedna firma przygotowywała do tych zadań oferując kurs trwający 6-7 dni w zakresie teorii i 4-5 dni zajęć praktycznych. Druga tę samą wiedzę i umiejętności usiłowała przekazać w 20 godzin teorii i 1 dzień zajęć praktycznych.

Ten temat powraca jak bumerang od wielu lat, ale kończy się zazwyczaj na dyskusjach. Jest szansa na zmiany, bo przy WUG działa od listopada 2017 r. komisja ds. szkoleń, która opracowała już tzw. minimum szkoleń dla węgla kamiennego. W spółkach wydobywających ten surowiec panuje pewna dyscyplina i tu zmiany już teraz zachodzą. W przypadku innych surowców jest nieco gorzej.

Obowiązkowe zajęcia dla ratowników
Ratownicy górniczy biorą udział w niebezpiecznych akcjach. Stres wywołany odpowiedzialnością za poszkodowanych i kolegów, pracą w ekstremalnych warunkach, poczucie zagrożenia oraz ogromny wysiłek fizyczny – to nie pozostaje bez wpływu na ich psychikę. Zdaniem uczestników konferencji konieczne jest wprowadzenie obowiązkowych zajęć socjopsychologicznych dla służb ratowniczych.

W CSRG funkcjonują już profesjonalne służby psychologiczne, które pomagają nie tylko poszkodowanym. Służą też pomocą ratownikom. Chodzi o wprowadzenie obowiązkowych dla ratowników zajęć, które nie tylko pomogą rozładować stres po akcji, traumie, ale przede wszystkim przygotują do radzenia sobie w ekstremalnie trudnych sytuacjach, powrotu do utraconej równowagi psychicznej, odzyskania poczucia bezpieczeństwa.

Rozszerzyć badania profilaktyczne
Najnowszy raport WUG pt. „Stan bezpieczeństwa i higieny pracy w górnictwie” pokazuje, że w latach 2014-2018 w branży doszło do 54 zgonów naturalnych. W tym 35 (64,8 proc.) w kopalniach węgla kamiennego, 9 w kopalniach odkrywkowych, 3 w górnictwie otworowym oraz 7 w podziemnym niewęglowym. W tym okresie, najwięcej zgonów naturalnych (13) odnotowano w 2018 r. Główną przyczyną zgonów naturalnych była ostra niewydolność krążeniowo-oddechowa, prowadząca do zawału mięśnia sercowego.

W 2018 r. liczba zgonów naturalnych wzrosła. Zgony te zdarzały się wśród pracowników w różnym wieku i różnym stażu pracy. Było też kilka przypadków zgonów pracowników z krótkim, nawet kilkudniowym stażem pracy. Górnik został jednego dnia dopuszczony do pracy przez lekarza, a trzy dni później umarł. Te zgony to głównie zawały serca. Konieczne są zmiany w zakresie badań profilaktycznych. WUG zapowiada, że chce, korzystając ze środków ZUS, przeprowadzać badania przesiewowe górników.

Poprawić politykę informacyjną
Górnictwo nie zawsze radzi sobie z komunikacją w sytuacji kryzysowej. Wyjątkiem była katastrofa w kopalni Zofiówka, gdzie zarząd i pracownicy prasowi Jastrzębskiej Spółki Węglowej poradzili sobie wręcz wzorowo. Ich przekaz był wyczerpujący i spójny, profesjonalny w każdym calu.

Odwrotnością była akcja informacyjna wokół katastrofy w czeskiej Stonawie, gdzie dziennikarzom z Polski nie zapewniono nawet minimum warunków do pracy. Mimo mrozu, przez kilka dni pracowali na dworze. Dopiero służby wojewody śląskiego postarały się o zapewnienie im aprowizacji w postaci wody i kanapek.

W administracji rządowej i samorządowej sporządzane są plany zarządzania kryzysowego. Nie stanowią one jednak panaceum, ale są narzędziem, które powinno pomagać. Plany takie nie są wprawdzie obowiązkowe w przedsiębiorstwach, jednak ich przygotowanie należy do dobrych praktyk. Warto, aby te dobre praktyki stały się regułą.

Ważnym zadaniem w sytuacji kryzysowej jest zorganizowanie miejsca nie tylko dla rodzin poszkodowanych, a także dla dziennikarzy, którzy czekają pod zakładem non stop przez wiele godzin i dni. To ostatnie reguluje rozporządzenie wojewody śląskiego 55/2010.

Często służby prasowe zakładów górniczych, tak jak i osoby nimi zarządzające, traktują dziennikarzy jak intruzów. Wiodące firmy mają zwykle opracowane plany komunikacji kryzysowej, co wcale jednak nie chroni ich przed popełnianiem podstawowych błędów. Takie plany powinny być w górnictwie standardem.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Hałda w Kostuchnie

Hałda w Kostuchnie za darmo dla Katowic? SRK deklaruje gotowość, prezydent Krupa sceptyczny

- Hałda w Kostuchnie nie została sprzedana w żadnym z dotychczasowych przetargów. Spółka Restrukturyzacji Kopalń czeka na pojawienie się zainteresowanych kupnem. Radni Koalicji Obywatelskiej z Katowic złożyli interpelację ws. przejęcia nieruchomości przez lokalny samorząd.

Program naprawczy w JSW i koszty wydobycia węgla. Ekspert ocenia sytuację w górnictwie

Z niepokojem przeczytałem dwa wywiady dotyczące Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Jednego udzielił minister aktywów państwowych, a drugiego prezes tej spółki. Odnoszę wrażenie, że z obu wyziera pesymizm lub brak pomysłu. Mam świadomość, że problem jest co najmniej bardzo trudny. 

Kopalnia ludzi z charakterem. Fedrowali w trudnych warunkach, triumfowali w sporcie

Bielszowicka kopalnia przez ponad sto lat była jednym z symboli przemysłowej historii miasta. W czerwcu dokonała swego żywota. Przez dwie dekady towarzyszyliśmy bielszowickim górnikom w ich codziennej pracy. Relacjonowaliśmy sukcesy i porażki. Opisywaliśmy pasje. Dziś wracamy wspomnieniami do tamtych dni.

Śląska godka na liście UNESCO? Kohut: Nie ma rzeczy niemożliwych

Europoseł Łukasz Kohut w sprawie języka śląskiego nie dał rady drzwiami, więc wchodzi oknem i ogłasza podjęcie starań, których celem jest objęcie ślōnskij godki międzynarodową ochroną w ramach UNESCO. Przedstawia plan działań zmierzających do wpisania języka śląskiego na Krajową Listę Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego, a następnie na Listę Reprezentatywną Niematerialnego Dziedzictwa Kulturowego Ludzkości.