Rozważanej likwidacji tzw. ruchu Boże Dary, czyli części katowickiej kopalni Murcki-Staszic, sprzeciwiają się związki z Katowickiego Holdingu Węglowego. Kwestia przyszłości Bożych Darów to ważna część przygotowywanego obecnie ze związkami planu naprawczego spółki.
Manifestację w tej sprawie zorganizowały w środę (11 lutego) w południe przed kopalnią działające w KHW związki. To rejon peryferyjnych dzielnic Katowic: Kostuchny, Murcek i Podlesia. Demonstracja zgromadziła kilkaset osób - górników i mieszkańców dzielnicy. Nad jej uczestnikami rozpięto duży transparent: "Nie dla likwidacji Bożych Darów - pracownicy z rodzinami", pod którym podpisano "lokalną społeczność" okolicznych dzielnic.
Obie strony - zarząd Holdingu i związki - akcentują, że sprawa planu naprawczego jest pilna. Wcześniej prezes KHW Zygmunt Łukaszczyk sygnalizował, że bez jego wdrożenia spółka utraci płynność finansową w kwietniu br. Rozmowy o założeniach planu trwają w Holdingu od grudnia, władze spółki przekazały projekt organizacjom związkowym przed kilkoma tygodniami, a opublikowały jego założenia w ub. Wtorek.
Jednym z kluczowych punktów planu, który w rozmowach budzi duży opór związków, jest wygaszenie wydobycia w przynoszącym największe straty ruchu Boże Dary i przekazanie go do Spółki Restrukturyzacji Kopalń.
W opublikowanym przed tygodniem wywiadzie dla holdingowego wydawnictwa Łukaszczyk argumentował, że w ub. roku Boże Dary przyniosły prawie 212,5 mln zł strat. Ok. 1,9 tys. osób wydobywa tam ok. 1 mln ton słabej jakości węgla rocznie - z niskich pokładów metanowych. Według prezesa przy obecnych cenach i kosztach Boże Dary mogłyby wyjść na zero, gdyby pracował tam jeden górnik, albo gdy przy obecnym zatrudnieniu i poziomie nakładów produkcja byłaby trzykrotnie większa.
Dlatego władze KHW uznały, że po nowelizacji ustawy o funkcjonowaniu górnictwa (weszła w życie 4 lutego br.) najkorzystniejsze byłoby przekazanie Bożych Darów do SRK, gdzie ruch ten mógłby uzyskać pomoc rządową na ew. dalsze posunięcia. Takie rozwiązanie dałoby w tym roku spółce 113 mln zł oszczędności, w kolejnych - 275 mln zł. Holding akcentuje, że wszystkich zatrudnionych w Bożych Darach wchłonąć miałyby pozostałe kopalnie spółki.
Przedstawiciele Holdingu wskazują, że w ostatnich dniach intensywnie pracują zespoły robocze z udziałem zarządu i związkowców, opracowujące szczegółowe rozwiązania planu naprawczego.
- Tego, co robią poszczególne organizacje związkowe, nie komentujemy - zaznaczył rzecznik KHW Wojciech Jaros.
Radykalnie o trwających rozmowach wypowiadają się związkowcy z Sierpnia 80. W całości odrzucają zaproponowany projekt planu naprawczego. Ich zdaniem to plan "powolnej agonii spółki". Uważają, że zarząd firmy nie myśli "przyszłościowo". Zdaniem Sierpnia 80 "przyszłościowe" są właśnie Boże Dary.
- Coś tu brzydko pachnie. Chce się zamknąć ruch bogaty w dobry jakościowo węgiel. Ma dobrą kaloryczność, często nie wymaga przejścia przez proces przeróbki mechanicznej. Pola wydobywcze są już rozcięte i gotowe do wydobycia. To skandal co chcą zrobić - uznał szef Sierpnia 80 w kopalni Murcki-Staszic Zenon Zembrzuski. - Likwidacja Bożych Darów oznacza zapaść tej dzielnicy Katowic. Upadną okoliczne przedsiębiorstwa, sklepy. My nie damy zamknąć tego ruchu.
Piotr Bienek z Solidarności w KHW ocenił, że rozmowy w ramach zespołów roboczych wyglądają "na razie obiecująco". Przypomniał jednak, że do rezultatów prac zespołów muszą jeszcze ustosunkować się ciała statutowe poszczególnych związków. Dopiero wtedy zapadną decyzje o ew. porozumieniu.
Jeżeli chcesz codziennie otrzymywać informacje o aktualnych publikacjach ukazujących się na portalu netTG.pl Gospodarka i Ludzie, zapisz się do newslettera.
Zembrzuski, to jak ta kopalnia jest taka dobra to wźcie ją jako spółka pracownicza, jeszcze na tym zarobicie.