Portugalia: terminal w Sines przyjął pierwszą partię LNG

Terminal w Sines przyjął pierwszą dostawę gazu skroplonego (LNG) z Algierii. 73 tys. m sześc. surowca dostarczył do portugalskiego portu hiszpański tankowiec.

Jak poinformował Joao Conceicao, dyrektor zarządzający w spółce REN, obsługującej terminal w Sines, w najbliższych tygodniach należy się spodziewać kolejnych dostaw surowca z Algierii. Gaz LNG ma być dostarczany do portugalskiego portu przez hiszpańskich przewoźników.

- Dzięki tej inwestycji możemy się już wkrótce spodziewać powstania w pełni zintegrowanego iberyjskiego rynku gazu ziemnego, zwiększenia konkurencji, a w konsekwencji obniżenia ceny surowca dla finalnego odbiorcy - powiedział Conceicao.

Budowę terminalu LNG w Sines zakończono pod koniec września ub.r. Terminal, zlokalizowany jest 160 km na południe od portugalskiej stolicy, posiada możliwość odbioru skroplonego gazu ziemnego z dużych jednostek pływających, nawet o pojemności 215 tys. m sześc. Łączne możliwości magazynowe obiektu wynoszą 290 tys. m sześc. LNG.

Znaczenie terminalu spółki REN wzrośnie wraz z zaplanowaną na 2020 r. szybką linią towarowych przewozów kolejowych z Sines przez Madryt do Francji i dalej do Europy Środkowej. Pierwsze prace przy jej budowie mają ruszyć w 2014 r. 85 proc. kosztów inwestycji zostanie pokrytych ze środków unijnych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.