Nauka: pracują nad systemem inteligentnych znaków drogowych

fot: Krystian Krawczyk

d 1 stycznia 2017 r. nie będzie można już kupić abonamentów. Przez cały 2017 r. ważne będą jeszcze abonamenty kupione w 2016 r.

fot: Krystian Krawczyk

Znaki drogowe, które będą reagowały na warunki zewnętrzne, takie jak natężenie ruchu czy pogoda - to pomysł realizowany w Akademii Górniczo-Hutniczej we współpracy z grupą badaczy z Politechniki Gdańskiej kierowaną przez prof. A. Czyżewskiego.

Kierownikiem zespołu realizującego INZNAK na AGH jest prof. Andrzej Dziech, który współpracuje z dr. Wojciechem Chmielem z Katedry Automatyki i Robotyki oraz Janem Derkaczem z Katedry Telekomunikacji. Tematyka projektu dotyczy tzw. inteligentnych znaków drogowych, które dostosowują się do panujących na drodze warunków.

– Chcemy, aby znaki zmieniały treść w zależności od natężenia ruchu samochodów osobowych czy ciężarowych, pogody, widoczności, stanu nawierzchni, liczby skrzyżowań, a nawet charakteru obiektów (np. szkoły), znajdujących się przy danej ulicy. Wszystkie te cechy mają swoją charakterystykę, którą można wprowadzić do bazy danych i na podstawie analizy ich wszystkich można ocenić, jaka powinna być zalecana bieżąca prędkość na drodze – tłumaczy profesor Dziech.

Gdy na przykład pada śnieg, a słaba widoczność ogranicza możliwość obserwacji, to należy ograniczyć dopuszczalną szybkość. Ale wielkość jej obniżenia, np. z 60 km/h do 30 km/h, może dodatkowo wynikać z czynników, których kierowca w danej chwili nie jest świadomy. Np. za zakrętem stoją pojazdy w korku, a śnieg na nawierzchni może być przyczyną wydłużenia drogi hamowania.

- Dzięki stworzeniu rozproszonej sieci wzajemnie komunikujących się „inteligentnych” znaków, wyposażonych w różnego typu detektory analizujące otoczenie i posiadających „wiedzę” o cechach i ukształtowaniu drogi, można będzie lepiej dobrać bezpieczną szybkość. Wyświetli się ona na znaku z np. wyświetlaczem ledowym, obowiązując do czasu, aż pogoda się poprawi lub zniknie korek – wyjaśnia dr Chmiel.

Zdaniem naukowców szanse na wdrożenie są duże, bo projekt już został doceniony i sfinansowany po połowie przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju oraz Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

W tej katastrofie oficjalnie zginęło 24 górników, ale ofiar mogło być znacznie więcej

Dwadzieścia cztery osoby – to oficjalna liczba ofiar katastrofy, do której doszło 18 lipca 1956 roku w kopalni Boże Dary w katowickich Murckach. Nieoficjalnie mówi się, że ofiar – wybuchu gazów pożarowych i pyłu węglowego może być więcej. W kopalni  pracowali więźniowie polityczni pozbawieni praw publicznych. Ich życia nie wliczano do oficjalnych statystyk.

Kopalnia ludzi z charakterem. Fedrowali w trudnych warunkach, triumfowali w sporcie

Bielszowicka kopalnia przez ponad sto lat była jednym z symboli przemysłowej historii miasta. W czerwcu dokonała swego żywota. Przez dwie dekady towarzyszyliśmy bielszowickim górnikom w ich codziennej pracy. Relacjonowaliśmy sukcesy i porażki. Opisywaliśmy pasje. Dziś wracamy wspomnieniami do tamtych dni.

Biznes w dzielnicy, gdzie właśnie zamknięto kopalnię? W Bielszowicach przekonują, że to ma sens

Likwidacja kopalni wywołała u wielu mieszkańców Bielszowic lęk przed stagnacją i zamieraniem dawnego życia dzielnicy. Szansę w nowej rzeczywistości dostrzegli jednak twórcy kawiarni „U Sąsiadów”.

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne

Sektor ciepłownictwa powrócił do zysków, ale potrzeby inwestycyjne są ogromne - poinformował w raporcie Urząd Regulacji Energetyki.