Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

27.98 PLN (-2.37%)

KGHM Polska Miedź S.A.

367.90 PLN (-2.80%)

ORLEN S.A.

144.36 PLN (-0.37%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.38 PLN (-2.08%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.31 PLN (-2.60%)

Enea S.A.

20.52 PLN (-1.54%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

22.00 PLN (-4.35%)

Złoto

4 652.10 USD (-1.02%)

Srebro

84.00 USD (-4.84%)

Ropa naftowa

106.57 USD (+0.89%)

Gaz ziemny

2.89 USD (+0.98%)

Miedź

6.58 USD (-0.48%)

Węgiel kamienny

112.50 USD (-0.44%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

27.98 PLN (-2.37%)

KGHM Polska Miedź S.A.

367.90 PLN (-2.80%)

ORLEN S.A.

144.36 PLN (-0.37%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.38 PLN (-2.08%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.31 PLN (-2.60%)

Enea S.A.

20.52 PLN (-1.54%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

22.00 PLN (-4.35%)

Złoto

4 652.10 USD (-1.02%)

Srebro

84.00 USD (-4.84%)

Ropa naftowa

106.57 USD (+0.89%)

Gaz ziemny

2.89 USD (+0.98%)

Miedź

6.58 USD (-0.48%)

Węgiel kamienny

112.50 USD (-0.44%)

Pasje: Najdalsze podniebne podróże, jakie odbył, wiodły na trasach z Rybnika do Warszawy i Zielonej Góry

fot: ARC

Marcin Forreiter za sterami samolotu Socata TB10 Tobago

fot: ARC

Niesamowite i przyjemne to uczucie, kiedy po kilku godzinach przebywania w dość ciasnych pomieszczeniach, na głębokościach od 800 do 1000 m, można przenieść się w zupełnie inne miejsce, na wysokość nawet 2500 m n.p.m. Widoki są wtedy nietuzinkowe. Elektrownię Rybnik można dostrzec z Opola, a chwilę po starcie z Rybnika na horyzoncie majaczą ośnieżone szczyty Tatr – tak o swojej pasji opowiada Marcin Forreiter, nadsztygar maszynowy w ruchu Borynia kopalni Borynia-Zofiówka-Bzie.

Z wykształcenia technik automatyk i inżynier mechatronik, pracował jako ślusarz, później kolejno jako dozorca, sztygar zmianowy i kierownik oddziału maszynowego, nadsztygar oraz zastępca dyrektora technicznego w jednej z okołogórniczych firm. Od prawie 20 lat działa w branży górniczej. A poza tym?

Wspaniała przygoda
Kocha samoloty. Latanie to wspaniała przygoda. Lecz nie każdemu miłośnikowi lotnictwa dane jest spełnienie marzeń o byciu pilotem. Jemu akurat to się udało.

Po skończeniu szkoły podstawowej pragnął, jak wielu chłopaków w tym wieku, zostać pilotem. Chciał podjąć próbę dostania się do szkoły lotniczej w Dęblinie. Na chęciach się jednak skończyło. Ale jak to bywa z marzeniami, wracają w różnych sytuacjach, w najmniej oczekiwany sposób.

- Tak było i w moim przypadku. W aukcji charytatywnej wylicytowałem lot samolotem akrobacyjnym Sbach 342. Rozpocząłem przygotowania, ale też powróciła myśl… a może by uzyskać licencję? Lot akrobacyjny odbył się w lipcu 2020 r., a w październiku zdałem praktyczny egzamin państwowy i otrzymałem licencję turystyczną – opowiada Marcin.

Licencja PPL(A) uprawnia do latania w dzień samolotami z jednym silnikiem tłokowym o masie nieprzekraczającej 5700 kg w oparciu o zasady lotu z widzialnością Ziemi, również na lotniska komunikacyjne, takie jak Katowice-Pyrzowice. Stanowi ważny krok w karierze lotniczej. Po zakończeniu szkolenia uczestnicy mogą przejść do dalszych etapów rozwoju i zdobywania kolejnych uprawnień.

Latać poza granice
- Niektóre z nich to np. VFR Noc, czyli do latania w nocy, które posiadam, albo holowania szybowców, banerów czy też latania na samolotach wielosilnikowych. Mając opanowany język angielski oraz wpis do licencji poświadczający ten fakt, można latać poza granice kraju – tłumaczy.

Marcin Forreiter najchętniej korzysta z samolotów czteroosobowych. Doskonale czuje się w Cessnach 172/182 oraz w ulubionym samolocie Socata TB10 Tobago.

Cessna 172 to samolot, który został wyprodukowany w największej liczbie egzemplarzy na świecie. Cessna 182 to jej siostra, która ma większy zasięg i ładowność. Mocne strony tych maszyn ujawniają się na trasach krótkich, co nie zmienia faktu, że ich zasięgi dochodzą od 1000 do 1800 km w zależności od wyposażenia, silnika, stosunku ilości paliwa do pasażerów i bagażu, bo ważne jest, żeby nie przekraczać maksymalnej masy startowej. Można więc przemieszczać się lokalnie, dla przyjemności, ale też ze świadomością, że lot ze Śląska do Kołobrzegu to ok. 2 godziny, a po trzech, w przeciwnym kierunku, jesteśmy we Włoszech czy Chorwacji.

- Tymi samolotami doskonale się lata i jest możliwość dzielenia się emocjami wynikającymi z faktu bycia w powietrzu. Można porozmawiać, opowiedzieć, co aktualnie dzieje się w kabinie i co widać poza nią. Pasażerowie słyszą również całą komunikację pomiędzy pilotem a służbami wspomagającymi lub kontrolującymi lot, w zależności od tego, w jakiej przestrzeni dane jest nam lecieć. Często po lądowaniu słyszę, że „cały czas coś robię i że jest dużo gadania”. Szkopuł w tym, że samoloty to nie auta, a w dodatku różnią się od siebie i należy przeszkolić się na każdy typ, aby móc przyzwyczajać się do pilotażu. Główne różnice to rozmieszczenie wskaźników, manetek do zarządzania mocą, radiem, autopilotem, ale też prędkość startu, lądowania, przeciągnięcia – wyjaśnia tajniki swej podniebnej pasji Marcin Forreiter.

W ostatnim czasie media często informowały o wypadkach samolotów. Podczas ćwiczeń lotniczych na lotnisku Gdynia-Babie Doły 12 lipca doszło do katastrofy. Pilot przygotowywał się do sobotnich pokazów z okazji 30-lecia Brygady Lotnictwa Marynarki Wojennej. Nie katapultował się. Zginął na miejscu. W czerwcu, w miejscowości Bielawa w powiecie piaseczyńskim, awaryjnie lądował samolot gaśniczy Dromader. Maszyna brała udział w gaszeniu pożaru lasu na terenie Nadleśnictwa Celestynów. W czasie lotu pojawiły się problemy z silnikiem. Pilot podjął decyzję o awaryjnym lądowaniu w polu. Na szczęście przeżył ten lot. Nic zatem dziwnego, że podczas spotkania z latającym sztygarem z ruchu Borynia padło pytanie o sytuacje ekstremalne w powietrzu.

Lot jest przygodą
- Nie miałem takich przygód i życzyłbym sobie, żeby tak pozostało. Ważne, aby mieć świadomość, że gdy leci się na wysokości 2000 stóp, to w razie awarii silnika nie spadniemy, ponieważ samolot nie potrzebuje do lotu silnika, tylko prędkości, ale będziemy musieli zabezpieczyć prędkość kosztem wysokości, znaleźć miejsce i bezpiecznie wylądować w czasie około 60 do 90 sekund. To naprawdę niewiele. Dlatego od pierwszej godziny lotu instruktorzy wymagają pilnego obserwowania przestrzeni i wybierania miejsca do awaryjnego lądowania przed sobą, tak na wszelki wypadek. Drugi czynnik bezpieczeństwa to latać wyżej. Daje to czas i większy wybór odpowiedniego miejsca. Generalnie rzecz biorąc, każdy lot jest przygodą. Na opisywanie tych wszystkich pozytywnych emocji związanych z lataniem zabrakłoby chyba czasu, pomimo tego, że spędziłem w powietrzu dopiero 150 godzin – przyznaje pilot z Boryni.

Najdalsze podniebne podróże, jakie odbył, wiodły na trasach z Rybnika do Warszawy i Zielonej Góry. Najczęściej lata w Beskidy i Tatry.

- Niesamowite i przyjemne to uczucie, kiedy po kilku godzinach przebywania w dość ciasnych pomieszczeniach, na głębokościach od 800 do 1000 m, można przenieść się w zupełnie inne miejsce, na wysokość nawet 2500 m n.p.m. Widoki są wtedy niesamowite. Elektrownię Rybnik można dostrzec z Opola, a chwilę po starcie z Rybnika na horyzoncie majaczą ośnieżone szczyty Tatr – opowiada.

Tak się składa, że zarówno jego praca, jak i pasja mają jeszcze inny wspólny mianownik. Trzeba stale starać się być na bieżąco z obowiązującymi przepisami oraz podnosić i pielęgnować swoje umiejętności.

- W najbliższej przyszłości planuję ukończenie szkolenia polegającego na wyprowadzaniu samolotu z położeń nienaturalnych (tzw. UPRT) – które już zacząłem. Przyda się też kurs współpracy w załodze wieloosobowej. Teraz jednak skupiam się na planach zawodowych. Obecna praca pozwoliła mi poznać obszary, które do tej pory, z racji innych obowiązków, były mi mniej znane. Trafiłem, co bardzo mnie cieszy, na życzliwych ludzi i doskonałych fachowców zarówno wśród załogi, jak i osób kierownictwa i dozoru. Z racji uczestnictwa w przeszłości w projekcie wykorzystującym mieszaniny gazów inertnych, uzyskanych z oczyszczania spalin z silnika gazowego spalającego metan, chętnie zaangażowałbym się w pracę zespołów realizujących projekty ProVAM i REM. To przyszłość i konieczność – podsumowuje nadsztygar i lotnik w jednej osobie.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Gdzie byłby Bytom, gdyby nie przemysł? Kopalnie, huty i inne zakłady?

Powstające zakłady przemysłowe – kopalnie węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, huty i inne przedsiębiorstwa, które działały na rzecz bytomskiego górnictwa miały kolosalny wpływ na rozwój miasta. O tym była kolejna prelekcja bytomskiego historyka Tomasza Saneckiego, która odbyła się 13 maja w Hotelu przy Skarpie.

„Gdzie diabeł mówi dobraNOC!”, czyli Noc Muzeów w Muzeum Śląskim

Już 16 maja, w ramach kolejnej edycji Nocy Muzeów, Muzeum Śląskie otworzy swoje podziemia dla zwiedzających w godzinach 18.00–00.00. Pod hasłem przewodnim „Gdzie diabeł mówi dobraNOC!” instytucja przygotowała bogaty program, który umożliwi nie tylko zwiedzenie wystaw, ale także uczestnictwo w wyjątkowych wydarzeniach, które zainteresują zarówno dzieci, jak i dorosłych.

Noc Muzeów w Śląskim Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka”

Wśród licznych wydarzeń, jakie czekają na uczestników tegorocznej Nocy Muzeów, 16 maja, są atrakcje przygotowane przez Śląskie Centrum Wolności i Solidarności im. Dziewięciu Górników z „Wujka”. Tego dnia Centrum, znane z upamiętniania dziewięciu górników zastrzelonych przez ZOMO w kopalni „Wujek” 16 grudnia 1981 r., zaprasza w godzinach 14.00-23.00 do zwiedzania za darmo swojej nowoczesnej, multimedialnej wystawy historycznej.

Górnicza uczelnia przedstawia Barbarę. Jej serce to polski system Bielik

Poznajcie Barbarę! To nowoczesny robot humanoidalny (Unitree G1 Edu U2), który właśnie dołączył do zespołu Centrum Doskonałości Sztucznej Inteligencji Akademii Górniczo-Hutniczej.