Na Dolnym Śląsku nie dotrzymano umów i obcięto środki na restrukturyzację całego regionu

fot: Krystian Krawczyk

Szyb Nowy I w Słupcu zlikwidowanej kopalni Nowa Ruda ma zostać wyremontowany i zaadaptowany na ściankę wspinaczkową

fot: Krystian Krawczyk

Związkowcy biorący udział w rozmowach na temat przyszłości górnictwa na Śląsku podkreślają: "'Boimy się drugiego Wałbrzycha". Co tak naprawdę mają na myśli? Co takiego wydarzyło się na Dolnym Śląsku, jaką cenę ponieśli tamtejsi górnicy i ich rodziny 22 lata temu, kiedy zlikwidowano ich miejsca pracy?

Wałbrzyskie kopalnie były nierentowne od dawna i już w latach 80., za premiera Mieczysława Rakowskiego, myślano o ich likwidacji. Na przeszkodzie stanęły obawy przed robotniczymi protestami. Do sprawy wrócono po upadku PRL-u, a konkretnie na początku 1990 r. Umowa podpisana ze związkami zawodowymi dawała gwarancję zabezpieczeń dla wałbrzyskich górników z chwilą likwidacji zakładów wydobywczych i – jak się wydawało – stwarzała szansę rozwoju dla regionu. W miarę jak likwidowano zakłady, miały powstawać nowe miejsca pracy. Niestety tak się nie działo.

Cały proces, zamiast 10-15 lat, zajął zaledwie pięć. Planowano wzorować się na doświadczeniach z Belgii, gdzie skutecznie przeprowadzano likwidację kopalń i restrukturyzację regionów górniczych. Wałbrzyskich górników miano pogrupować. Ci najbardziej zaradni mieli dostać środki na tworzenie nowych miejsc pracy, również dla kolegów z likwidowanych zakładów. Dla pozostałych planowano organizować kursy, na których zdobywaliby nowe kwalifikacje. Umowy nie zostały dotrzymane, a obiecane środki drastycznie zmniejszano. Pod koniec rządów Hanny Suchockiej udało się stworzyć w mieście specjalną strefę ekonomiczną. Później, za rządu Waldemara Pawlaka, nawet niewielka pomoc rządowa dla miasta skończyła się. 

Skutki społeczne gdzieś w tle
W sierpniu 1992 r. Ministerstwo Przemysłu postawiło w stan likwidacji KWK Thorez i KWK Wałbrzych. Została tylko Victoria. Następnym krokiem było powołanie Wałbrzyskiego Przedsiębiorstwa Węgla Kamiennego. To ono miało wygaszać pracę kopalń, sprzedawać majątek. W planach była też budowa kopalni antracytu. Skutki społeczne były gdzieś w tle. Niespecjalnie się nimi przejmowano.

Na początku 1990 r. w wałbrzyskich kopalniach zatrudnionych było 13 tys. osób, pod koniec tego roku o 2 tys. mniej. Początkowo górnicy mieli odchodzić na urlopy dwuletnie – na zasiłek, potem pojawiły się odprawy i możliwość wcześniejszej emerytury. Rok później bezrobocie w Wałbrzychu wynosiło prawie 30 proc., potem stopniowo malało. Po wykorzystaniu dwuletniego urlopu pracownicy zaczęli zasilać szeregi bezrobotnych. Brak pracy i bieda na długie lata zagościły w tamtejszych rodzinach. Z tego powodu tysiące osób zdecydowało się na opuszczenie kraju. 

Nadal odczuwa konsekwencje
Likwidacja wałbrzyskich kopalń budzi wiele kontrowersji. Warto przypomnieć, że kiedy o niej decydowano, kończono właśnie budowę nowoczesnej kopalni Kopernik. Badania geologiczne wykonane w 1990 r. wykazały, że w Wałbrzychu i jego najbliższych okolicach jest co najmniej 380 mln t najlepszego gatunkowo węgla antracytowego. Pokłady w Rybnicy Leśnej miały grubość 4 metrów i ciągnęły się dalej na południe, w kierunku granicy czeskiej. Kopalnia Kopernik mogła wydobywać i przynosić zyski nawet przez 120 lat.

Teraz, 22 lata po likwidacji kopalń, Wałbrzych nadal odczuwa skutki tych decyzji i to na różnych polach. Kilka lat temu tamtejszy samorząd we współpracy z Politechniką Wrocławską przeprowadziły specjalistyczne badania terenu miasta. Przedstawiono je podczas konferencji pt. „Wpływ wielowiekowej eksploatacji węgla kamiennego na środowisko w rejonie Wałbrzycha”.

Badania dały odpowiedź na pytanie, jakie zmiany przez ostatnie 20 lat zaszły w tutejszym górotworze i czy w przyszłości mogą wynikać z tych zmian jakieś zagrożenia dla mieszkańców tych części Wałbrzycha, Boguszowa-Gorc czy Jedliny-Zdroju, gdzie prowadzona była działalność górnicza. Okazało się, że od czasu likwidacji wałbrzyskich kopalń tereny, gdzie prowadzona była eksploatacja, nadal nie są stabilne. Liczne górnicze wyrobiska, z których wypompowywano wodę w czasach działalności kopalń, obecnie są pozalewane. W jednych miejscach grunt osiada, w innych dochodzi do jego wypiętrzania – maksymalnie w obu przypadkach o kilkanaście centymetrów. Dla porównania – na Górnym Śląsku to nawet kilkanaście metrów.

Podczas wspomnianej konferencji naukowej w Wałbrzychu naukowcy z Głównego Instytutu Górnictwa w Katowicach przedstawili także wyniki inwentaryzacji wyrobisk górniczych, które są połączone z powierzchnią w rejonie Wałbrzycha oraz Nowej Rudy. Inwentaryzacja objęła 919 wyrobisk, z tego w rejonie Wałbrzycha 669, a 246 w rejonie Nowej Rudy i 4 szyby po kopalni barytu w Boguszowie-Gorcach. Okazało się, że 24 wyrobiska stwarzają zagrożenie bezpieczeństwa dla użytkowników terenu. Były to głównie głębokie szyby. Nie wiadomo było, kto ma ponieść koszty zabezpieczeń.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Rekordowy sierpień i wakacje w Katowice Airport, przez dwa miesiące ponad 2 mln podróżnych

Sierpień br. był najlepszym miesiącem w historii przewozów pasażerskich lotniska w Pyrzowicach, które w tym czasie obsłużyło ponad milion podróżnych. Rekordowe okazały się również całe wakacje - w tym czasie z podkatowickiego portu skorzystało blisko 2,1 mln osób.

Grzegorz Wrona: Odpowiedzialna transformacja wymaga aktywnego właściciela

Transformacja polskiego górnictwa nie jest procesem, który rozpoczął się dziś. Kierunek zmian został wyznaczony już kilka lat temu wraz z podpisaniem w 2021 roku Umowy Społecznej dotyczącej transformacji sektora górnictwa węgla kamiennego. Dokument ten określił harmonogram funkcjonowania poszczególnych kopalń do 2049 roku i stworzył podstawy do prowadzenia zmian w sposób przewidywalny zarówno dla pracowników, jak i całej gospodarki - podkreśla Grzegorz Wrona, wiceminister aktywów państwowych.

Wielki finał „Ekoprzedszkolaka 2026”. 75 przedszkoli z dotacjami na zielone przestrzenie

Wojewódzki Fundusz Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (WFOŚiGW) w Katowicach podsumował pierwszą, pilotażową edycję konkursu „Ekoprzedszkolak”. Do projektu zgłosiło się 141 placówek, a dofinansowanie otrzymało 75 przedszkoli samorządowych z całego województwa śląskiego.

Spółki amunicyjne Grupy PGZ i Nitroerg łączą siły. Chodzi o materiały wybuchowe i środki bojowe

Polska Grupa Zbrojeniowa wraz ze spółkami Mesko, Zakładami Metalowymi „Dezamet”, Zakładami Chemicznymi „Nitro-Chem”, Bydgoskimi Zakładami Elektromechanicznymi „Belma” , Zakładami Produkcji Specjalnej „Gamrat” sp. z o.o. oraz Nitroerg, spółka należąca do Grupy KGHM zawarły Porozumienie o współpracy, którego celem jest rozwój krajowych kompetencji w obszarze środków strzałowych, materiałów wybuchowych oraz technologii pirotechnicznych na potrzeby bezpieczeństwa i obronności państwa.