Markowski: Zlikwidujmy sobie górnictwo, jeżeli chcemy pozbawić się stabilności energetycznej

Na górnictwie nie można postawić krzyżyka. I to nie dlatego, że leży to w interesie polskiego górnictwa, tylko w interesie polskiej gospodarki, a zwłaszcza elektroenergetyki. Jeżeli chcemy pozbawić się stabilności energetycznej, to zlikwidujmy sobie polskie górnictwo - mówi Jerzy Markowski, górniczy ekspert, b. senator i wiceminister gospodarki, w rozmowie z red. Aldoną Minorczyk-Cichy.

fot: Maciej Dorosiński

Jerzy Markowski

fot: Maciej Dorosiński

Na górnictwie nie można postawić krzyżyka. I to nie dlatego, że leży to w interesie polskiego górnictwa, tylko w interesie polskiej gospodarki, a zwłaszcza elektroenergetyki. Jeżeli chcemy pozbawić się stabilności energetycznej, to zlikwidujmy sobie polskie górnictwo - mówi Jerzy Markowski, górniczy ekspert, b. senator i wiceminister gospodarki, w rozmowie z red. Aldoną Minorczyk-Cichy.

Fundacja Instrat (tutaj) opublikowała doroczną Bazę danych o kopalniach w Polsce. Wynika z niej, że branża jest trwale nierentowna, górnicy odchodzą z kopalń, a spółki są uzależnione od budżetowej kroplówki. Czy rzeczywiście nasze kopalnie są trwale nierentowne i na górnictwie trzeba już postawić krzyżyk?

Na górnictwie nie można postawić krzyżyka. I to nie dlatego, że leży to w interesie polskiego górnictwa, tylko w interesie polskiej gospodarki, a zwłaszcza elektroenergetyki. Jeżeli chcemy pozbawić się stabilności energetycznej, to zlikwidujmy sobie polskie górnictwo. Pojęcie „trwałej nierentowności” jest do podważenia z dwóch powodów. Po pierwsze, jeszcze trzy lata temu wszystkie kopalnie były rentowne, bo poziom cen węgla na to pozwalał. To przeczy tezie o trwałej nierentowności. Po drugie – i to jest opinia osób, które znają branżę – kopalnie są trwale nierentowne przede wszystkim ze względu na sposób zarządzania i model ich funkcjonowania. Ten model jest wszystkim na rękę: władza ma legitymację do likwidacji, a środowisko górnicze (zarządy i związki zawodowe) ma tytuł do wyciągania ręki po pieniądze z budżetu. Środki te formalnie przeznaczone są na fizyczną likwidację zdolności wydobywczych, a de facto dotują poziom wydobycia i koszty.

A jaki jest powód odchodzenia górników z kopalń?

To efekt polityki państwa, która poprzez ograniczanie zatrudnienia zmniejsza napięcie społeczne związane z likwidacją kopalń. Ludzie potrzebują alternatywy, ale i tak rozpaczają – wystarczy spojrzeć na sytuację w kopalni Bielszowice, gdzie tylko sama możliwość przejścia do innej kopalni i tak oznaczała dramat dla wielu rodzin. Statystycznie raport Instratu wygląda tak, jak go napisano. Żeby jednak zrozumieć te liczby, trzeba dysponować pewnym poziomem wiedzy o branży. Ze statystyką jest jak z bikini, niby wszystko widać, a najważniejszego i tak nie widać.

Nie wszystkie kłopoty branży można przypisywać koniunkturze światowej?

Ceny nie spadły aż tak mocno, by usprawiedliwiać tak głębokie kłopoty. Klinicznym przykładem braku obiektywizmu instytucji państwa jest Jastrzębska Spółka Węglowa. Dzisiaj, gdy rząd wychodzi z propozycją obciążenia spółek paliwowych i energetycznych podatkiem od nadzwyczajnych zysków (co ma dotyczyć m.in. Orlenu), prezydent Nawrocki jest temu przeciwny, a jego obóz polityczny go wspiera. Ten sam obóz polityczny zastosował jednak dokładnie to narzędzie wobec JSW za czasów ministra Sasina – po wybuchu wojny w Ukrainie i gwałtownym wzroście cen spółkę obciążono podatkiem na kwotę 1,6 mld zł. Gdy robi to „tamta strona”, jest źle, gdy „nasza” – jest dobrze. Odrobina obiektywizmu wszystkim by się przydała.

JSW jest teraz na ustach niemal wszystkich. Co pan sądzi o pojawiających się analizach dotyczących jej przyszłości?

Czytam komentarze wybitnych znawców górnictwa, w tym byłego przewodniczącego rady nadzorczej JSW, którego jeszcze ja powoływałem po raz pierwszy w 1996 roku i który z przerwami przez 30 lat pełnił tę funkcję. Czytam też wypowiedzi polityków i analityków. Wszyscy powtarzają dwie rzeczy: nie wolno ratować spółki w obecnym, złym modelu finansowym – tu absolutnie zgadzam się m.in. z prof. Karbownikiem. Po drugie – potrzebne są działania restrukturyzacyjne, bez których spółki nie da się uratować. Na tym ich diagnoza się kończy. A to dopiero połowa sukcesu. Mówić, że „zupa nie smakuje”, to za mało – trzeba powiedzieć, jak ją ugotować, żeby była dobra. Takie ogólne stwierdzenia są bezpieczne dla mówiącego, ale niczego nie wnoszą do rozwiązania problemu. Uważam, że w JSW potrzebne są radykalne, konkretne działania. Po pierwsze – kwestia kredytów i sprzedaży aktywów. Spółka od kilku miesięcy nie może sfinalizować sprzedaży części majątku, z którego mogłaby uzyskać około miliarda złotych. Kredyt to tylko kredyt – odsetki trzeba spłacać. Same ruchy organizacyjne niczego nie zmienią. 

Odnoszę wrażenie, że wola polityczna do realnych zmian w JSW wyraźnie osłabła.

Dowodem jest choćby fakt, że od prawie dwóch miesięcy nie ma przewodniczącego rady nadzorczej. Prof. Karbownik zrezygnował na początku roku, jego następca był kilkanaście dni i dostał lepszą propozycję. Wygląda na to, że komuś zabrakło kandydatów na jedną z najważniejszych funkcji w spółce. To dowodzi albo bezradności, albo nonszalancji, albo braku wyobraźni.

Dziękuję za rozmowę.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia ma kłopoty. Wypełnianie wyrobiska potrzebne do przedłużenia koncesji

Jeżeli do 2052 r. kopalnia Kłodawa nie rozpocznie wypełniania swoich wyrobisk, nie będzie mogła ubiegać się o przedłużenie koncesji - poinformował podczas środowej konferencji prasowej zarząd spółki. Wcześniej kontrowersje wzbudził pomysł składowania w wyrobiskach odpadów.

Bezpieczeństwo w kopalniach. Narada w WUG ze społecznymi inspektorami pracy

23 września, z inicjatywy Prezesa Wyższego Urzędu Górniczego, w siedzibie WUG odbyła się narada z zakładowymi społecznymi inspektorami pracy z kopalń węgla kamiennego.

Górnictwo kontra samorząd? Można się porozumieć, bo jest dobra wola obu stron

Na zaproszenie Spółki Restrukturyzacji Kopalń (SRK), odbyło się spotkanie poświęcone omówieniu wyników badań gleby wokół zapożarowanej hałdy w Nowym Bytomiu. Badania te zostały przeprowadzone wiosną przez Instytut Ekologii Terenów Uprzemysłowionych (IETU).

Polskie instrumenty osłonowe dla odchodzących z kopalń interesują górników z Indii

Z planem transformacji Polskiej Grupy Górniczej, w tym z zastosowanymi instrumentami osłonowymi dla odchodzących z kopalń, zapoznali się  przedstawiciele indyjskiego Ministerstwa Węgla Indii oraz kadry kierowniczej sektora węglowego tego kraju. Goszczą oni z trzydniową wizytą studyjną w województwie śląskim.