Mamy tam do czynienia z destrukcją ze strony związków

fot: Jarosław Galusek/ARC

- Jestem wielkim zwolennikiem połączenia Kompanii Węglowej i Katowickiego Holdingu Węglowego. W ten projekt należałoby jeszcze zaangażować Węglokoks - stwierdził były wiceminister gospodarki Jerzy Markowski

fot: Jarosław Galusek/ARC

- Sytuacja w górnictwie jest krytyczna, ale najgorsze w tym wszystkim jest to, że mamy do czynienia z dużą liczbą niewiadomych. Patrząc na skalę problemów, to obecnie w najlepszej sytuacji jest Katowicki Holding Węglowy. Można powiedzieć, że to El Dorado w porównaniu do tego, z czym mamy do czynienia w Jastrzębskiej Spółce Węglowej i w Kompanii Węglowej - stwierdził w rozmowie z portalem górniczym nettg.pl b. wiceminister gospodarki Jerzy Markowski.

Jego zdaniem trudną sytuacje w JSW potęguje niestabilność kadrowa.

- Proszę zauważyć, że w przeciągu kilkunastu miesięcy mieliśmy tam pięciu prezesów - Jarosława Zagórowskiego, pełniącego obowiązki Jerzego Boreckiego, Edwarda Szlęka, pełniącego obowiązki Józefa Myrczka i teraz Tomasza Gawlika. Taka rotacja nie sprzyja próbom wyprowadzenia firmy na prostą - stwierdza Markowski, który komentuje także sytuację w Kompanii Węglowej.

- W takiej katastrofalnej sytuacji, w jakiej znajduje się Kompania, trzeba mieć świadomość, że konflikt na linii zarząd-związki zawodowe może sparaliżować powstanie nowej grupy kapitałowej. Mamy tam do czynienia ze świadomą destrukcją ze strony związków - uważa ekspert, który stwierdza, że w czasie negocjacji zostały popełnione niezręczności.

- Niepotrzebnie zarząd zaczął od wypowiedzenia porozumienia. Najpierw trzeba było usiąść do rozmów na temat programu i zaznaczyć, że jak się nie porozumiemy, to trzeba będzie wypowiedzieć to porozumienie. Tu zrobiono to od tyłu, jak u Hitchcocka, czyli najpierw zbrodnia, a potem napięcie rośnie. Tak samo zrobiono na początku 2015 r. W pierwszej kolejności ogłoszono likwidację kopalń, a dopiero potem zaczęły się negocjacje. Wtedy także należało w pierwszej kolejności rozmawiać i zaznaczyć, że jeśli się nie porozumiemy, to trzeba będzie likwidować zakłady - zauważa Markowski, który odnosi się także do terminu powołania Polskiej Grupy Górniczej.

- Oczywiście na papierze ten podmiot może powstać w zakładanym terminie, bo jest to czynność notarialna. Ale może zabraknąć najważniejszej rzeczy, czyli zwiększonego kapitału. Tu nie chodzi przecież o nazwę, tylko o to, żeby ta nowa spółka miała określone zdolności finansowe.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej