Kupić, żeby zarobić

fot: Jarosław Galusek/ARC

- Nie kupujemy tych kopalń po to, żeby je nieustannie finansować. To byłoby nierozsądne. Chcemy je kupić po to, żeby zarobić. Wydaje mi się, że to się uda - podkreśla Jerzy Podsiadło, prezes Węglokoksu

fot: Jarosław Galusek/ARC

- O wejście w bezpośrednie wydobycie węgla staraliśmy się od kilku lat, dlatego że chcemy umocować naszą działalność handlową bezpośrednio w produkcji - stwierdza w rozmowie z Trybuną Górniczą Jerzy Podsiadło, prezes Węglokoksu SA.

Za dwa miesiące Węglokoks zacznie być kojarzony nie tylko ze sprzedażą węgla, ale też z wydobyciem.
We wrześniu podpisaliśmy z Kompanią Węglową list intencyjny w sprawie nabycia czterech kopalń: Jankowic, Chwałowic, Bobrka-Centrum i Piekar. Rozmawiamy też z Kompanią o możliwości przejęcia piątej kopalni - Brzeszcz. Zakup kopalń to kontynuacja naszej strategii. O wejście w bezpośrednie wydobycie węgla staraliśmy się od kilku lat, dlatego że chcemy umocować naszą działalność handlową bezpośrednio w produkcji. Obecne działania nie są więc realizacją jakiejś iluzji. Zresztą większość firm handlowych na pewnym etapie swojego rozwoju kieruje się podobną filozofią.

O ile nie mam wątpliwości co do koncepcji, to powstaje pytanie o finansowanie tego projektu, tym bardziej że Węglokoks już teraz jest mocno zaangażowany finansowo w obligacje Kompanii Węglowej.
Rzeczywiście, najistotniejszym problemem jest, skąd wziąć pieniądze na przejęcie tych kopalń. Rozmawiamy o tej materii z instytucjami finansowymi. Jest bowiem sprawą oczywistą, że zakupu nie jesteśmy w stanie sfinansować wyłącznie ze środków własnych. Tym bardziej że znaczna ich część już została w górnictwo zaangażowana. Mamy też nadzieję, że w związku z emisją euroobligacji przez spółki węglowe, zgodnie z zapisami w umowie, część naszych środków ulegnie zwolnieniu. Generalnie jednak planujemy sfinansować zakup kopalń w znacznej części poprzez środki zewnętrzne.

Pada przy tej okazji nazwa Polskie Inwestycje Rozwojowe.
Między innymi. Rozmawiamy też z bankami. Wszystko wskazuje na to, że się dogadamy.

Równocześnie z pozyskaniem finansowania toczą się z pewnością procesy, związane z uzyskaniem zgody właściciela czy akceptacji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów?
Od strony formalnej rozpoczęliśmy procedurę parę dni temu, po zaakceptowaniu programu naprawczego Kompanii Węglowej przez jej radę nadzorczą. Mam nadzieję, że jeżeli wszystko pójdzie dobrze, to na początku grudnia będziemy mieli gotowy biznesplan, wycenę i zgody korporacyjne.

W planie naprawczym Kompanii Węglowej założono, że kopalnie zmienią właściciela 1 stycznia. To jest realne?
Termin ten będzie trudny do dotrzymania, ale jeszcze w dalszym ciągu jest realny. Jeżeli okaże się, że na skutek problemów technicznych nie zmieścimy się w nakreślonych ramach czasowych, jesteśmy gotowi podpisać umowę przedwstępną, tak jak było to w przypadku Knurowa-Szczygłowic, natomiast samo formalne przejęcie nieco się opóźni.

To znaczy, że możliwe jest dokonanie przedpłaty a konto zakupu?
Tak, ale o konkretnych kwotach nie mówimy.

Co zmieni się dla pracowników tych czterech lub pięciu kopalń po przejęciu przez Węglokoks?
Kupimy zorganizowaną część przedsiębiorstwa, a przejęcie pracowników nastąpi na podstawie artykułu 23. Kodeksu pracy, czyli ze wszystkimi zobowiązaniami, które ma wobec nich Kompania Węglowa. Przez najbliższy rok dla pracowników nie zmieni się praktycznie nic. W tym czasie będziemy rozmawiać ze związkami zawodowymi, by stworzyć zupełnie nowy układ zbiorowy pracy. Konsultacje, które przeprowadziliśmy do tej pory, wskazują, że istnieje wola porozumienia.

System płac ulegnie zmianie?
Będziemy się starać, by stał się bardziej transparentny. Nie chodzi nam o obniżenie płac, uważamy natomiast, że system musi być bardzo wyraźnie zmodyfikowany, by stanowił bodziec do dobrej i wydajnej pracy.

Te cztery kopalnie tylko w 2015 r. wymagają nakładów inwestycyjnych przekraczających 200 mln zł. Czy to nie budzi obaw?
Nie, doskonale zdajemy sobie sprawę, że musimy ponieść nakłady inwestycyjne, żeby uruchomić procesy związane ze zwiększeniem wydajności i rentowności.

Ale kopalnie przynoszą w tej chwili straty, które trzeba będzie pokryć.
Jedno wiąże się z drugim. Jeżeli dzięki nakładom inwestycyjnym zwiększy się wydajność pracy, to wzrośnie rentowność i spadną koszty. Tym samym uchwycony zostanie ten próg pomiędzy kosztami a wpływami tak, żebyśmy nie dokładali do tego interesu. Nie kupujemy tych kopalń po to, żeby je nieustannie finansować. To byłoby nierozsądne. Chcemy je kupić po to, żeby zarobić. Wydaje mi się, że to się uda.

Na wysokie koszty w górnictwie w dużej mierze wpływają koszty osobowe, a przerost zatrudnienia na powierzchni nie jest tajemnicą. Czy w związku z tym bierze się pod uwagę uruchomienie programu dobrowolnych odejść dla pracowników powierzchni?
Nie widzimy przerostów zatrudnienia, jeśli chodzi o pracowników dołowych. Bez wątpienia jednak sama organizacja pracy na powierzchni wymaga wielu zmian. Nie wykluczam, że po dogadaniu się ze związkami zawodowymi uruchomimy program dobrowolnych odejść dla części pracowników. Na razie za wcześnie o tym mówić.

Ilościowo produkcja kopalń, które chce kupić Węglokoks, odpowiada wielkości eksportu realizowanego przez spółkę?
Ta produkcja to ok. 6-7 mln t rocznie, my w tym roku wyeksportujemy ok. 5 mln t. Przed rokiem eksport był o wiele wyższy, bo wynosił ok. 8 mln t. Głównym naszym dostawcą węgla na eksport była kopalnia Jankowice i ten rynek zostanie utrzymany. Nie martwimy się też o inne rynki zbytu, a konkurencja jest rzeczą normalną.

Po zakupie kopalń od Kompanii wycofacie się z roli operatora sprzedaży zagranicznej wobec innych spółek węglowych?
Nie mamy takiego zamiaru. Dopóki mamy coś do zaproponowania i mamy rozeznane te rynki, znamy klientów i możemy lepiej sprzedać węgiel, nie mamy zamiaru się wycofywać. Będziemy sprzedawać węgiel w imieniu wszystkich, którzy będą tego chcieli.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Grupa PGE przedstawiła aktualizację strategii do 2035 r. – Energia cyfrowej przyszłości

Grupa PGE przedstawiła zaktualizowaną Strategię do 2035 roku. Wyznacza ona kierunki dalszego rozwoju Grupy PGE w warunkach dynamicznych zmian na rynku energii, tj. elektryfikacji gospodarki, rozwoju technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, a także wskazuje kierunki wzrostu efektywności wykorzystania kapitału oraz odpowiedzialnej polityki dywidendowej. Szacowane łączne nakłady inwestycyjne Grupy PGE do 2035 roku wyniosą około 210 mld zł, co przełoży się na wzrost wyniku EBITDA do ponad 30 mld zł w 2035 roku. Strategia zakłada także powrót do wypłacania dywidendy od podziału zysku za 2026 rok. Strategia podtrzymuje cele klimatyczne Grupy PGE, w tym osiągnięcie zerowej emisji netto z wytwarzania do 2050 roku. 

Zmniejszą liczbę firm zobowiązanych do raportowania zrównoważonego rozwoju

We wtorek rząd zajmie się projektem ustawy, który ma na celu zmniejszenie grupy podmiotów zobowiązanych do przygotowywania raportów zrównoważonego rozwoju oraz zmiany w zasadach raportowania dla grup kapitałowych.

UOKiK nałożył niemal 4 mln zł kary na firmę pożyczkową Aasa Polska

Niemal 4 mln zł kary nałożył Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów na firmę pożyczkową Aasa Polska. Zdaniem Urzędu, spółka naruszyła zbiorowe interesy konsumentów poprzez sztuczne zawyżanie całkowitej kwoty kredytu i omijanie przepisów ustawy o kredycie konsumenckim.

Zima – kto już o niej myśli?

Choć za oknem śniegu jeszcze nie ma, właśnie teraz warto zaplanować zimowy wypoczynek dla całej rodziny. Hotele***NAT zapraszają zarówno w góry - do Krynicy Zdroju, Bukowiny Tatrzańskiej, Ustronia i Wisły, jak i nad Bałtyk - do Sarbinowa oraz Świnoujścia. Niezależnie od tego, czy szukacie śnieżnych stoków, morskiego spaceru czy ciepłego basenu, każdy znajdzie wersję zimowego odpoczynku dla siebie.