Korski: W górnictwie optymizmu nie widać. To mnie akurat nie dziwi

Historia górnictwa to nie tylko dzieje technologii i techniki, choć to one wydają się najatrakcyjniejsze. Dla mnie równie interesujące jest to, co z angielska bywa nazywane orgware, czyli organizacyjna i zarządcza strona mojego fachu. Staram się zrozumieć mechanizmy, które towarzyszą mi od zawsze. Nie zawsze jednak rozumiem ich sens, a czasem dostrzegam ich niekorzystne oddziaływanie. Jednym z takich elementów jest czas pracy pod ziemią w polskim górnictwie węglowym. Już przed II wojną światową postanowiono, że w normalnych warunkach będzie on wynosił siedem i pół godziny – liczonych od zjazdu pod ziemię do wyjazdu na powierzchnię. Wtedy kopalnie były niewielkie, a dojście do miejsca pracy nie zajmowało wiele czasu. Czas poświęcony na faktyczną pracę był więc stosunkowo długi.

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Jacek Korski

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Historia górnictwa to nie tylko dzieje technologii i techniki, choć to one wydają się najatrakcyjniejsze. Dla mnie równie interesujące jest to, co z angielska bywa nazywane orgware, czyli organizacyjna i zarządcza strona mojego fachu. Staram się zrozumieć mechanizmy, które towarzyszą mi od zawsze. Nie zawsze jednak rozumiem ich sens, a czasem dostrzegam ich niekorzystne oddziaływanie. Jednym z takich elementów jest czas pracy pod ziemią w polskim górnictwie węglowym. Już przed II wojną światową postanowiono, że w normalnych warunkach będzie on wynosił siedem i pół godziny – liczonych od zjazdu pod ziemię do wyjazdu na powierzchnię. Wtedy kopalnie były niewielkie, a dojście do miejsca pracy nie zajmowało wiele czasu. Czas poświęcony na faktyczną pracę był więc stosunkowo długi.

Dziś, po prawie 90. latach, wiele się zmieniło. Kopalnie są większe i głębsze, a do miejsc pracy jest coraz dalej, przez co dłużej trzeba jechać, a niekiedy iść. Czas pracy pozostał bez zmian, ale jego efektywna część, czyli praca na stanowisku, jest coraz krótsza. Stąd – choć to niejedyna przyczyna – spada w naszym górnictwie wydajność. Są kopalnie, gdzie dla pełnego wykorzystania kosztownego wyposażenia ścianę obsadza się nawet sześcioma zmianami na dobę, ponieważ tyle czasu z dniówki pochłania dojście i dojazd na miejsce. Wymaga to zaangażowania wielu górników, a na dodatek droga bywa bardzo męcząca. Spalinowe czy elektryczne kolejki podwieszane nie rozwiązują problemu, bo są stosunkowo powolne. Nie zawsze starcza w nich też miejsca dla wszystkich.

W niektórych polskich kopalniach szuka się rozwiązań tego problemu, który w istocie jest specyficznie nasz i dotyczy niemal wyłącznie górnictwa węglowego. Przecież w KGHM od dawna wozi się ludzi pojazdami z silnikami spalinowymi. Kiedyś tłumaczyłem sobie, że powodem braku takich maszyn w górnictwie węglowym była obawa o metan i spaliny, ale przecież z czasem pojawiły się spalinowe kolejki podwieszane. Pomyślałem więc, że barierą może być ryzyko kolizji pojazdu z obudową podporową wyrobisk, czyli znanymi „ringami”.

Ucieszyłem się zatem, gdy kilka lat temu w kopalni Janina rozpoczęto prace nad wdrożeniem podziemnego transportu załogi samochodami. Korzyści wydawały się oczywiste: wydłużenie efektywnego czasu pracy i mniejsze zmęczenie pracowników. Dzisiaj w Janinie to rozwiązanie już oficjalnie działa. Myślą o tym też w Bogdance, gdzie dotarcie do ścian o wielokilometrowych wybiegach zabiera mnóstwo czasu, a zastosowanie samochodów może przynieść jeszcze większe zyski. Nie jest to jednak proste zadanie – nowy środek transportu to nie tylko zakup aut i kwestia ich tankowania. Trzeba dostosować wyrobiska, by pojazdy bezpiecznie się w nich mieściły, oraz wprowadzić zmiany organizacyjne eliminujące możliwe konflikty i zagrożenia. Wierzę, że koledzy z Janiny podzielą się doświadczeniami i opowiedzą, jakim wyzwaniom musieli sprostać.

Z dobrodziejstwem transportu samochodowego w kopalniach węgla miałem okazję zapoznać się w Australii, Chinach i RPA. W Chinach spod łaźni do ultrawysokiej, bo 8,5-metrowej ściany, przejechaliśmy 12 kilometrów w kilkanaście minut. Droga była wybetonowana i oznakowana niczym nasza ekspresówka. Na marginesie – czas pracy chińskich górników w kopalni Daliuta wynosił 8 godzin na stanowisku pracy. Łatwo jest zorganizować robotę przy ścianie, która regularnie wydobywa 40 tysięcy ton węgla na dobę, gdy czas liczony jest w ten sposób. 

W większości kopalń na świecie, które widziałem, czas pracy rozliczany jest właśnie na stanowisku. U nas zdarzają się przodki, w których efektywny czas pracy (np. w miejscach z podwyższoną temperaturą) to ledwie około trzech godzin. Trudno w takiej sytuacji oczekiwać dobrych wyników. To jedna ze słabości polskiego górnictwa węgla kamiennego. 

Przeczytałem ostatnio wywiad z szefem Polskiej Grupy Górniczej i jakoś optymizmu w nim nie widać. To akurat mnie nie zdziwiło…

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polska ogłasza koniec węgla. A może jednak zróbmy to po chińsku?

W Dalad Banner w Mongolii Wewnętrznej w północnych Chinach znajduje się ogromna farma fotowoltaiczna. W jej pobliżu leży kopalnia węgla. OZE i węgiel nie wykluczają się, a wręcz przeciwnie. W procesie transformacji energetycznej wzajemnie się uzupełniają. Pisze o tym Bloomberg News. Może przy polskim odchodzeniu od węgla warto czerpać z chińskich wzorców?

Multisurowcowa grupa przemysłowa i rekordowe inwestycje. Strategia 2055+ wyznacza kierunki rozwoju Grupy KGHM

Strategia Grupy Kapitałowej KGHM Polska Miedź S.A. 2055+ zakłada rekordowy program inwestycyjny o wartości ponad 32 mld do 2030 roku oraz utrzymanie marży EBITDA na poziomie 25,6% średniorocznie w latach 2026-2030. Wyznacza ona kierunek rozwoju Polskiej Miedzi jako nowoczesnej, zdywersyfikowanej grupy multisurowcowej z rosnącym udziałem własnych źródeł energii. Strategia koncentruje się na inwestycjach w krajową bazę wydobywczą i Główny Ciąg Technologiczny oraz na selektywnym wzmacnianiu portfela aktywów zagranicznych i transformacji energetycznej. Kluczowe znaczenie ma przy tym rozwój nowoczesnych technologii, sztucznej inteligencji i innowacji, które będą wspierać wzrost efektywności operacyjnej i stabilności finansowej Grupy w długim horyzoncie.

Coraz więcej pracowników górniczej spółki korzysta z osłon

W Polskiej Grupie Górniczej rośnie liczba pracowników korzystających z instrumentów osłonowych przewidzianych dla górnictwa. Do końca czerwca 2026 roku z jednorazowych odpraw pieniężnych skorzystało 706 pracowników, a na urlopy górnicze przeszły 1754 osoby.

Rusza nowoczesne Lokalne Centrum Sterowania ruchem kolejowym w Grupie KGHM

KGHM Linie Kolejowe oddały do użytku Lokalne Centrum Sterowania (LCS), będące elementem inwestycji „Modernizacja Infrastruktury Kolejowej”, kluczowej dla systemu transportowego wykorzystywanego przez Grupę KGHM. W uroczystym uruchomieniu obiektu uczestniczyli Minister Aktywów Państwowych Wojciech Balczun, Zarząd KGHM oraz przedstawiciele spółek zaangażowanych w realizację inwestycji. To jeden z najnowocześniejszych tego typu obiektów w Polsce, który poprawia bezpieczeństwo ruchu kolejowego, usprawnia zarządzanie transportem i wspiera cyfryzację procesów logistycznych w Grupie KGHM. Projekt został zrealizowany z udziałem polskich firm, zgodnie zasadami local content.